Music

czwartek, 16 stycznia 2014

7. To boli

- Wpierdoliłbym Ci za zbyt pochopne kroki ... - wysyczał mi do ucha mulat. - gdyby to nie wypaliło. - zaśmiał się na co odpowiedziałam mu tym samym.
- A ja oddałabym Ci - warknęłam - gdybyś to zrobił .
- Nie pogrywaj ze mną w ten sposób kocie - syknął mi do ucha przygryzając przy tym jego płatek.
Usłyszałam znajomy głos..znajome dźwieki o nie.. to on
- O boże.. - szepnęłam łapiąc się za usta.
- Zayn, chodźmy stąd prosze.. - szarpnęłam lekko za ramię mulata.
- Czemu?
- Nie chcę tu być,  chodźmy. - ciągnęłam go w kierunku wyjścia,
-Jeszcze godzinka skarbie - mruknął wracając z powrotem pod scene.
Przy 2 minucie piosenki podszedł do mnie.. BOŻE.
Stał przede mną mój pojebany były Justin Bieber .  .
Odgarnął moje włosy za ucha i puścił mi oczko. Od razu strzepnęłam jego rękę z mojej głowy na co ten się lekko skrzywił. Złapał mnie w talii i przycisnął mnie do siebie. Zaczęłam się wyrywać z łzami w oczach , na szczęście udało mi się i wybiegłam z baru.
Szłam szybkim krokiem chodnikiem. Poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Ktoś odwrócił mnie do siebie przodem. Ujrzałam idealną twarz pana Zayna Malika.
- Co to kurwa było ? - krzyknął ściskając moją rękę.
- Ał.. Zayn .. puść  to boli - skrzywiłam się z bólu.
- Pytam się co to kurwa było!?- krzyknął głośniej jeszcze mocniej ściskając moją rękę na co zawyłam z bólu.
- Zayn puść, proszę. Wszystko ci wyjaśnie tylko puść .. - jęknełam.
- No ja myśle. *- puścił mnie .
- To mój były..
- Żartujesz sobie? Byłaś z takim gejem? hahahah < bez urazy do Belieberek, lubię JB ale Zayn w opowiadanaiu nie>
- Zayn przestań .. to stare dzieje - westchnęłam .
- Stare .. ale ważne że w ogóle takie "dzieje" miały miejsce! - warknął.
- Cholera, Malik! Teraz będziesz się czepiał o to że kiedyś miałam chłopaka ?! - krzyknęłam odchodząc .
- Jeszcze z Tobą nie skończyłem do kurwy nędzy ! - warknął łapiąc mnie mocno za nadgarstek.
- Ałł ..
- Kiedy to było ?
- Co ?
- Nie udawaj głupiej , kiedy byliście razem ?
- Z 2 lata temu..a co ?
- Gówno! Do domu.. ! - syknął pchając mnie na przód w stronę auta.
Nie.. nie da się tak! Tak się kurwa nie da! Stanęłam mu na drodze. Może i tego srogo pożałuję ale zaryzykuję.
- Jakim Ty prawem mi w ogóle rozkazujesz co ? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Takim ze jestes moja ?
- Nie?
- Tak?
-Nie?
- Kurwa Tracy.. jebnięta dzi..-
- No dokończ - nastawił ucho z entuzjazmem w głosie. - bo chyba nie słyszę
- Nic.
- Dokończ.
- Spierdalaj.
- Gdzie?
- Do auta szmato! Już! - wydarł się wsadzając mnie do auta. Po czym sam do niego wsiadł i odpalił silnik. Jechaliśmy chyba ze 180 na godzine . Bałam się. Nie lubię jeździć tak szybko.
W końcu dojechaliśmy pod dom, nie dane było mi nawet wyjść samej bo oczywiście pan święty bad boy musiał sam wyszarpać mnie z auta i brutalnie wrzucić do domu.
- Co Ty robisz? - krzyknęłam ze łzami w oczach .
- Niby co ?
- Dlaczego rzucasz mną jak szmatą?
- Hm .. może dlatego ze nią jesteś? - uśmiechnął się kpiąco.
-Jesteś.. niemożliwy.. tak bardzo kurewsko pojebany ! Jesteś zwykłym chujem! - wydarłam się. Tylko po co? Właśnie oberwałam porządnie w twarz. Oczywiście nie obeszło  by się bez łez.
- Nienawidzę cię. - wysyczałam przez łzy.
- A ja mam z Tobą wręcz na odwrót.- mruknął pod nosem po czym szybkim krokiem udał się do kuchni. Wcześniej zakluczył drzwi i zabrał klucz.
Co to miało oznaczać? Co.. jak.. ej! Zaraz zaraz. Nienawidzić, i przeciwieństwo..hmm.. KOCHA MNIE?! hahaha co to , to na pewno nie. To niemożliwe. Nie można traktować jak szmatę osobę którą się kocha.
Udałam się do 'swojego' pokoju .. Nie. On nie jest mój, ja w nim tylko spędzam czas w nocy który polega na tym w że śpię. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślac nad tym, co powiedział mi Zayn. Już nie interesowało mnie to że w ogóle mnie uderzył, nic mnie nie interesowało prócz tych słów. " A ja mam z  tobą wręcz na odwrót"
- Ciekawe o co mu chodziło .. - powiedziałam na głos.
- Może o to że ma z Tobą na odwrót . - usłyszałam rozbawiony głos Malika który położył się obok mnie.
- Zay..
- Przepraszam.
- Za co ? - Chciałam wiedzieć czy wie za co przeprasza.
- Za wszystko.
- Może trochę jaśniej ?
- Jak Ci ciemno to zapal słońce.
- Zabawne.
- Naprawdę przepraszam, już nie będe prawił ci tu słodkich słówek typu :" o wyyybacz mi ma najdroższa, źlem postąpił . " - zaczął naśladować zrozpaczonego księcia. Wybuchnęłam śmiechem.
- Spoko . - odparłam wzruszając ramionami.
- Spoko ? I tylko tyle ? Żadnych kazań i awantur ? - zapytał zdziwiony.
- Żadnych kazań i awantur, tylko tyle Zaynie.
- Ej! Nie mów tak na mnie. - skrzyżował ręce i odwrócił się w drugą stronę z naburmuszoną minką.
- Zaynie..przepraszam oh Zaynie nie chciałam Cię zranić! - zaczęłam krzyczeć udawając że tule się do niego.
- To nic Ci nie da.
- Oh, doprawdy? - zapytałam z kpiną w głosie po czym usiadłam na nim okrakiem.
Zdziwienie Zayna nie było małe. Najpierw wielki szok i tak dalej, a po chwili ogromny cwany uśmieszek.
- Nono .. chyba będę częściej się obrażał skoro tak to ma wyglądać. - zaśmiał się przyciągając mnie do siebie. Przez chwilę patrzeliśmy sobie w oczy. Miał takie piękne brązowe a wręcz czekoladowe oczyska . Tak głębokie  , że utonąć w nich można.
Odgarnął kosmyk włosów z mojego policzka , po czym przybliżył swoją twarz do mojej. Odruchowo popatrzałam na jego usta, jego pełne malinowe usta które aż same się prosza by ich skosztować. Po chwili poczułam jego wargi na swoich . Takie ciepłe i dobre wargi . Oddałam pocałunek po czym wsunęłam palce w włosy mulata na co ten zamruczał pogłębiając pocałunek.
- wiesz co - wymruczał w trakcie pocałunku .
- no? - zapytałam uwodzicielskim głosem.
- bo tak naprawdę to przyszedłem tu nie tylko po to by Cię przeprosić ale też po to by powiedzieć Ci że za 2 godziny mamy pierwszy od 2 lat koncert w Londynie. Ale koncert zawsze może poczekać. - pocałował mnie i wsunął rękę pod moją bluzkę.
Odepchnęłam go od siebie.
- Co się tak cieszysz? Nie licz na nic więcej, wstawaj! - zaśmiałam się.
- O nie ..
- Co ?
- Rozliczę się z Tobą jak wrócimy , zobacz do czego doprowadziłaś . - wskazał palcem na swoje krocze . Wiadomo co zobaczyłam. Czułam ze moje policzki nabierają purpurowego koloru  i robi mi się gorąco.
- Cóż. - powiedziałam ochrypłym głosem po czym chrząknęłam - trudno.
Zayn zaczął się śmiać po czym podszedł do mnie i po raz kolejny musnął moja usta swoimi.
- Widzisz , widzisz jak ja na Ciebie działam kocie.. - wymruczał mi do ucha .
- Szykuj się dziadu jeden ! - krzyknęłam śmiejąc się. - ja ci szykuję ubrania
- Tylko nie jakieś różowe sweterki, proszę. - zrobił słodką minę.
- No raczej że nie.
Udaliśmy się do jego pokoju gdzie od razu zaczęłam szybko przebierać w szafie.
Wyszykowałam mu wszystko, nawet fryzurę. Końcowy efekt wyglądał tak
- Ajajjj - uśmiechnęłam się mierząc go wzrokiem.
- haha, wyglądam jak ..
- pięknie! - zasmiałam się.
- cicho tam.
- Nie wiem po co Ci to wyszykowałam skoro Ty i tak przebierzesz się przed koncertem.
- Właśnie tak . - puścił mi oczko .
Poszłam szybko do siebie i zaczęłam się przebierać w pierwsze lepsze ubrania. Makijaż na szybko, podkręcić włosy i już
Zbiegłam na dół gdzie czekał na mnie już Zayn.
- Jak zwykle piękna . - pocałował mnie w policzek po czym szybko wyszliśmy z domu i wyjechaliśmy.

                                                     ***

Po 1 godzinie byliśmy na miejscu . Weszliśmy do jakiegoś wielkiego budynku. Szliśmy jakimś ciemnym korytarzem aż doszliśmy do jakiegoś jasnego pomieszczenia w którym znajdowała się już reszta chłopców.
A razem z nimi jakaś blondynka z fajną fryzurą z odcieniami fioletu.
- Cześć .. - powiedziałam cicho .
- No siema - zaczął Louis - To jest Lou! Nasza stylistka, Lou to jest Tracy . Poznajta sie - powiedział po czym wyszczerzył swoje białe ząbki i odszedł. Obydwie wybuchłyśmy śmiechem. " poznajta sie"
- Tracy - podałam jej rękę po czym się uśmiechnęłam.
- Lou - uścisnęła moją dłoń i odwzajemniła uśmiech . - No już już chłopcy zbierac dupska i przebierać się w ubrania! Leżą na kanapie - krzyknęła do wszystkich.
Na rozkaz Lou wszyscy zaczęli biegac jak szaleni i rozbierac się rozrzucając przy tym swoje ciuchy dookoła.
Po chwili cały zespół był już gotowy na występ. Wszyscy udaliśmy się na scenę, żeby dokładnie wszystko widzieć udałam się do pierwszego rzędu. Siedziałam tuż przy scenie.
30 minut zaczął się koncert.. Jako pierwsze zaśpiewali to <KLIK>
Kompletnie nie znałam tej piosenki ale przyznam że bardzo mi się spodobała .
Po zaśpiewaniu z 5 piosenek , paru konkursów zabaw żartów i odpowiadaniu na pytania koncert się zakończył. Wszystko to trwało z 2 godziny. Ponieważ Lou poinformowała mnie że chłopcy musza jechać na jakiś wywiad i zaśpiewać tam piosenkę. Tak.. to normalne " Wielkie One Direction Powraca do życia"

                                                       ***

- Byliście świetni! - krzyknęłam gdy chłopcy weszli do przebieralni .

9 komentarzy:

  1. yaay nareszcie :)) pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  2. Super nareszcie kolejny rozdział, miało byc wcześniej, ale ze względu na świetną treść wybaczam

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie! Czekam na kolejny rozdział i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nieźle piszesz ;)

    http://normalbutdidnot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniałe,genialne,cudowne... itp. nie będę wymieniać to jest po prostu CUDNE!! :*****

    OdpowiedzUsuń
  6. ahgdagdacvca *O* JA CHCE NASTĘPNY! TO JEST PIĘKNE! No proszę cię postaraj się napisać nexta jak najszybciej noooo! Proooosze! Kocham to opowiadanie <3 Jest genialne! Jejku! Nie moge się doczekać następnych rozdziałów! Aaaa! *-*

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe to jest! Zakochałam się! <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń