Music

sobota, 15 lutego 2014

14.



- Mhm ,wiec ty się całujesz z tą szmatą dla odmiany kiedy Tracy .. - spuściłem wzrok w dół.
- Co Tracy ?
- Nic. Myślałem że ją kochasz.
- Zajmij się swoimi sprawami.
- Tak zrobię.  


                                                          *** Niall ***

Szybkim krokiem udałem się do parku. Wziąłem Tracy za rękę i bez słowa wyszłem z nią z parku. Szybko wpakowaliśmy się do auta i z piskiem opon odjechaliśmy. Kątem oka widziałem że Zayn kontynuował to co zaczął. Żałosne.
- Co .. co robiłeś tam Niall ? - usłyszałem cichutki głos Tracy .
- Musiałem mu coś powiedzieć .. mianowicie  ..  on jest skurwielem Tracy. - westchnąłem drapiąc się po głowie. - Nie wiem co teraz będzie z nami, z naszym zespołem. Nie mam zamiaru pracować z kimś tak..
Ale z drugiej strony to mój przyjaciel.. kurwa. - przekląłem .
- Nie Niall, nie mów tak. To że całował tą .. dziewczynę, nie znaczy że macie kończyć swoją karierę. Spójrzmy na to z innych strony, on zranił mnie .. nie Ciebie. - szepnęła przez łzy które starłem jej z twarzy.
- Ranią Ciebie rani mnie ..
- Co masz na myśli ? - popatrzała na mnie tymi swoimi oczami .. czarującymi.
- Mam na myśli że.. polubiłem Cię, bardzo. Jesteś dla mnie jak .. - skłamie. - siostra.
- O Niall .. a Ty dla mnie jak brat. Spróbuję o tym wszystkim zapomnieć.
- I słusznie.
Dojechaliśmy do domu gdzie Tracy od razu położyła się spać.. najlepsze lub najgorsze jest to że zasnęła w mojej sypialni.
                                                        ***Zayn***

Weszłem do swojego domu . WYdawał się być taki pusty i cichy.
- Kochanie, wróciłem ! - krzyknąłem, lecz odpowiedziała mi tylko cisza. Rozejrzałem się po kuchni, pusto. Salon, pusto. Wszystkie łazienki, pusto. Pracowania, pusto. Sypialnia,pusto.
- Kurwa Tracy ! - wydarłem się. Niall pewnie o wszystkim jej powiedział i teraz spierdoliła tak?! Chociaż, czy kumpel mógłby to zrobić. A może .. wiem! Pewnie zakochał się w Tracy .
Nie będę teraz nigdzie jechał bo zwyczajnie mi się nie chcę. Ale zadzwonię. Wziąłem telefon do ręki i wykręciłem numer blondyna.
Usłyszałem zmęczony głos.
- Tak kurwa? -
- Gdzie jest kurwa Tracy !? - krzyknąłem do słuchawki na co ten syknął.
- Nie drzyj mordy, skad mam to wiedzieć? Zapytaj lepiej swojej Peruni .
- Ogarnij chłopcze , nic jej nie mówiłeś?
- Nie.
- Więc nie ma jej u Ciebie?
- Hahahahahaha,nie.
- Nara.
- Nara.
Cholera, no nic . Idę spać. I tak ją znajdę. Ale zaraz ... KURWA CO JA ZROBIŁEM?!

                                                     *** Tracy ***
Obudziłam się w łóżku.. wielkim, i pachnącym perfumami Nialla .
Do pokoju wszedł własnie on i zaczął grzebać w szafie.
- Co robisz ? - zapytałam zaspanym głosem.
- Wybieram sobie koszulkę - odparł.
- Idziesz gdzieś?
- Owszem, do łóżka.
- Co??
- Spać oczywiście, wariatko. - zaśmiał się.
- Aaa to idę już na dół.- odkryłam kołdrę.
- Po co?
- Spać na kanapę głupolu.
- Ale ja tam idę spać - zaśmiał się.
- Nie, ja.
- Nie pozwolę spać Ci na twardej kanapie.
- Więc nie masz innego wyjścia jak spać tutaj ze mną. - uśmiechnęłam się.
- A mogę?
-  No pewnie, przecież to Twoje łóżko. Tylko wiesz..-
- Spokojnie. - wjebał mi się do łóżka i przytulił się do mnie.
- Brakuje Ci bliskości co? - prychnęłam śmiejąc się.
- Bardzo. - powiedział cicho.
Szkoda mi się go zrobiło więc odwróciłam się  w jego stronę i wtuliłam się w jego tors. Pocałował mnie w czółko co mnie zdziwiło i powiedział.
- Dobranoc księżniczko .
- Dobranoc ..księciu - uśmiechnęłam się pod nosem. Czuje się dziwnie, czuje jakby Niall był mój a ja jego. To źle. A jeśli ja coś do niego poczuje? Nie, to niemożliwe. Ten jebany skurwiel Zayn zbyt bardzo zawrócił mi w głowie. Przestałam o tym myśleć i wdychałam zapach Nialla.. bardzo ładnie pachniał, tak przyjemnie jak..misiu. Czułam że po woli odpływam w objęcia Morfeusza.

                                                              *** Niall ***

Napawam się zapachem jej  ciała .. cała pachnie słodką wanilią i jakby truskawkami. Dlaczego tak cholernie ją polubiłem? Dlaczego nie dopuszczam do siebie myśli ze mogłaby teraz spać w jakimś obskurnym hotelu? Chyba zaczyna mi na niej zależeć. Ale muszę przestać mieć w sobie tak mocne uczucie.. przecież to dziewczyna Zayna. Odpłynąłem.

                                                             *** Tracy ***

Obudziłam się poprzez przecudowny zapach jedzenia.. Mmm , zrzuciłam się z łóżka i pokierowałam się na dół do kuchni gdzie zastałam dwa takie talerze i Nialla krzątającego się po kuchni.
- Witam kucharza . - zaśmiałam się.
- Hej - cmoknął mnie w policzek. Moje policzki właśnie się palą. - Księżniczka się wyspała?
- No pewnie. - uśmiechnęłam się.
- Siadaj. - wskazał palcem stół.
- Już mamusiu, tylko nie krzycz . Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść to co przygotował Nialler.
- Mniam, jesteś genialny. - powiedziałam.
- Wiem .




- Hahaha, Twoja samoocena. Bardzo skromna . - zaśmiałam się.
- Co dziś robimy? - zapytał gdy skończył jeść.
- A co chcesz robić?
- Proponuję imprezę po 19 -  śmieszne poruszył brwiami.

http://25.media.tumblr.com/4f4552c2301f01b7eae469cd03dd5323/tumblr_mgxq6rAvca1rehf61o1_250.gif
- Głupol , okej. - zaśmiałam się ponownie. Skończyłam jeść więc pozmywałam i udałam się do góry. Weszłam do toalety i wzięłam ciepły prysznic. Gdy się wycierałam przypomniało mi się że nie wzięłam ciuchów na przebranie. Dlatego nałożyłam na siebie jedynie czysty stanik i figi.  W kolorze turkusowym. Musiałam wyjść z łazienki. Przeszłam cąły pokój i doszłam do torby. Z której wyciągnęłam ciuchy i w połowie drogi do toalety wpadłam na Nialla. Cholera!
- Ee.. - popatrzał na mnie zarumieniony .
- Sorki . - spuściłam wzrok i poszłam dalej.
Ubrałam się i zeszłam na dół.
- Co chcesz dzisiaj na obiad Niallerek ? - zapytałam siadając obok niego na kanapie.
- Hmm .. Pizza ? Taka ogromna? pomogę ci nawet zrobić. - wyszczerzył ząbki.
- Oo , skoro mi pomożesz to ok. Ale wiem że pewnie nie masz wszystkich składników bo jesteś żarłokiem i pewnie wszystko wyzarłeś dlatego jedziemy na zakupy.   - oświadczyłam mu.
- Okej! Supcio! - podskoczył jak małe dziecko - uwielbiam zakupy.
Dobra przyśpieszmy czas. Właśnie sa w ogromnym sklepie.
Podbiega do mnie Niall z trzema paczkami chipsów.
- Weźmiemy te trzy dobrze? Te smaki są zajebiste Tracy mówie Ci! - darł mordę.
- Dobra dobra..  - śmiałam się.
Kupiliśmy wszystkie składniki
- Jeszcze te żelki Tracy'uniu  - powiedział słodkim głośnikiem Nialler.
Wybuchłam śmiechem bo robił to ..dziwnie.
DObra, kupiliśmy więc wszystko i wróciliśmy do domu gdzie zrobiłam razem z Niallem ogromną pizzę.
- Nie wiem kto to zje ale dobra, mi wystarczą TRZY kawałki. - zaśmiałam się.
- Ja na luzie zjem reszte, nic się nie martw. - oblizał usta blondyn po czym oboje zabraliśmy się do jedzenia.

                                                           ** Koło 19 , Tracy ***

- Tracy ! ubieraj się już na imprezę. - zawołał Niall z kuchni.
- Spoko ! - wydarłam się po czym zaczęłam przebierać w torbie z ciuchami. Na szczęście zdążyłam wziąć szybki prysznic a teraz pozostało mi tylko sie ubrać. Tak więc ubrałam się , podkręciłam włosy, przejechałam po ustach czerwoną krwistą szminką, podkręciłam rzęsy , nałożyłam odrobinę podkładu i cieniu na oczy i zeszłam na dół. Gdzie stał już Niall. Wow.
- Dżizos, Tracy wyglądasz ..
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - Możemy już jechać ? - zapytałam.
- Oczywiście - wyszczerzył swe białe ząbki i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.
Po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do wielkiego nowoczesnego budynku w którym było dużo dymu, zapachu alkoholu, ciemności a zarazem kolorowych świateł. lasek obranych jak dziwki,.. ogólnie dużo wiary. Usiadłam przy barze, tak samo zrobił też Niall.
- Co zamawiamy ?  - zapytał.
- Ja chcę jakiegoś dobrego drinka z colą, nie wiem jak Ty.- uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Oks, ja też to wezmę - zamówił dwa drinki po czym jednego mi podał.
Wypiłam od razu całego duszkiem na co blondasek się zaśmiał.
- Byłaś aż tak spragniona?
- Nawet nie wiesz jak bardzo, a tak serio to mam zamiar dzisiaj ładnie i porządnie się narąbać. - zamówiłam kolejnego drinka.
- Idę potańczyć - oznajmiłam na co chłopak kiwnął głową pijąc drinka.

Nie wiem z kim tańczyłam, nie znam go. Ale powiem że dosyć przystojny . Po chwili coś zaczęło mi się przypominać .. to ten ze sklepu. Odejdę od niego bo nie mam ochoty z nim rozmawiac jakoś. Poczułam silne dłonie na ramionach które ciągną mnie na ciemny korytarz. Wyrywałam się lecz na darmo. Dziwne, ale poczułam znajomy zapach perfum.
- Cii - usłyszałam przy uchu. No tak, Zayn.
- CO chcesz kurwa? - zapytałam nie patrząc na niego. Ujął mój podbórdek w dwa  palce powodując że musiałam patrzeć mu prosto w oczy, nie miałam innego wyjścia.
- Może innym tonem, SKARBIE. - ostatnie słowo wyraźnie zaakcentował co przyprawiło mnie o dreszcze.
- Dobrze, więc pytam pana czego pan ode mnie chcę? W ogóle czy mogę w czymś panu pomóc? - mówiłam tak oschłym tonem że mulat się zasmiał.
- Bardzo źle zrobiłaś. Zostawiając mnie samego, dlaczego do cholery to zrobiłaś?! - podniósł ton.
- Nie krzycz na mnie! - wydarłam się - Sam pomyśl dlaczego, jesteś zwykłym dupkiem i skurwysynem. Nienawidzę cię ! - szarpnął mną mocno.
- Tak kurwa, tylko czemu?! CO ja Ci kurwa takiego zrobiłem co? Wiem, znudziłem Ci sie to poleciałaś dać Niallerkowi dupy co? - zdzieliłam go w pysk na co ten warknął i przygryzł wargę.
- Wytłumacz mi się kurwa póki nie mam aż tak wielkiej ochoty rozszarpać Cię ze względu na to że tak kurewsko seksownie wyglądasz.. - powiedział ochrypłym głosem.
- Hah,  okej. Kochanie przyjedź do mnie będzie gorąco, tęsknie za twoim ciepłym ciałkiem i oddechu na szyi. Buziaczki - zacytowałam. Dokładnie nie pamiętam jak tam pisało ale mniej więcej było to coś tego typu.
Malik najwidoczniej nie wiedział co powiedział bo odsunął się i podrapał po głowie jakby to miało mu w czymś pomóc.
- I tylko tyle? - zapytał poważnie.
- Do tego te urocze zdjęcia.. mmm - syknęłam.
- Jedno było z kiedyś, stare dzieje. - odpowiedział spokojnie.
- Mhhmm .. i to ze całowałes się z nia jak dzikie zwierze przed parkiem to też stare dzieje?!
- Ja pierdole, jebany Niall ci powiedział tak? - krzyknął uderząjac pięścią w ściane co mnie lekko przestraszyło.
- Nie. Niall nie ma tu nic do rzeczy, w ogóle nie nie mieszaj go w to gówno. Stałam tam i widziałam wszystko, ciekawe że mnie nie zauważyłeś jak później obok was przebiegałam razem z Niallem . - prychnęłam.
- Ja pierdole.. wracasz do mnie. - warknął głośno.
- Nie.
- Co kurwa ma oznaczać to pieprzone nie, co? - ścisnął mocno moje nadgarstki przygniatając je do ściany na co syknęłam z bólu. Cholerny Malik i jego agresja.
- To że nie mam zamiaru być z kimś kto potraktował mnie jak zabawkę. ! - splunęłam.
- Hahaha, zabawkę? Kochanie ciesz się że nie traktowałem cię jak zabawkę typu "worek treningowy" - prychnął.
- Czemu musisz mi to robić? Nie kochasz mnie? Rozumiem kurwa. Ale na chuj Ty mnie jeszcze chcesz tak męczyć?! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Nie płacz malutka, makijaż Ci się rozmaże i co wtedy?
- Nie jestem dziwką PEROLDZICĄ ZEBYM PRZEJMOWAŁA SIĘ TAKIMI RZECZAMI! - wydarłam się odpychając go mocno. Oberwałam. Tak,  w tej chwili dostałam cios w twarz który powalił mnie na ziemię.
- Dalej masz zamiar drzeć się tak do mnie? - zapytał kucając obok mnie.
- Nie-nienawidzę cię. - powiedziałam słabym głosem łapiąc się za pulsujące miejsce na twarzy.
- Mm .. poczekajmy aż to się zmieni na coś wręcz przeciwnego. Wtedy skończy się to gówno - ostatnie słowo powiedział bardzo cicho, tak że prawie go nie usłyszałam.
Chciałam zapytać co ma na myśli ale pewnie oberwałabym jeszcze mocniej .
-  Teraz wstajesz, ogarniasz te cholerne łzy na twarz, wychodzisz z wielkim uśmiechem na twarzy. Oznajmiasz  Niallowi że wychodzisz ze mną i wszystko jest już w porządku żeby się nie " martwił " . Wsiadasz do jebanego auta i jedziesz ze mną. Rozumiesz?!
- Nie...- od razu zmieniłam odpowiedź  gdy zobaczyłam jego czarne oczy które zaraz eksplodują tak jak jego ręcę w moją stronę. - Nie rozumiem tego dlaczego/?
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Normalny facet przeprosiłby i oznajmił że ma mnie w dupie. A Ty oczywiście musisz pokazać jaki brutalny i szorstki jesteś. - westchnęłam cicho. - Jeśli nie zrobię tego co mi kazałeś zrobić to co wtedy?
- Wtedy wyciągnę Cię z tego jebanego klubu siła, tylnym wyjściem. Wpakuje cie do auta a w domu pożałujesz tych wszystkich słów bo tak ładnie cie zleje że ojj .. nie potrafisz sobie tego wyobrazić. - zaśmiał się ironicznie.
- Jesteś okropny. - westchnęłam wstając z ziemi. Otrzepałam się, starłam łzy z policzków poprawiłam włosy po czym z obrzydzeniem złapałam mulata za rękę i wyszliśmy z korytarza .
- Grzeczna dziewczynka - szepnął mi do ucha. I znowu te głupie dreszcze i motylki w brzuchu, czuje się jak jakaś cholerna nastolatka. Nerwowo przygryzłam wargę gdy podeszliśmy do Nialla.
- Niall - powiedziałam głośno. - Ja ..
- Po prostu już jedziemy, Tracy jest zmęczona - Zayn cmoknął mnie w policzek co mnie zdziwiło, i objął w talii.
- Pogodziliście się gołąbki? - delikatnie się uśmiechnął, ale widziałam też też smutny wyraz twarzy.
- Tak - powiedziałam cicho zaglądając mu w oczy.
- To super! - krzyknął. - Do .. do zobaczenia .. - sztucznie się uśmiechnał.
- No siemka - zawołał Zayn i wyszlismy. Automatycznie puściłam jego rękę.
- Widzisz? Jak chcesz to potrafisz - uśmiechnął się.
- No .. .-  burknęłam.
- W domu zachowuj się choć trochę bo przez parę dni będziemy mieli gościa. - powiedział ponuro odpalając samochód.
- Kogo? Tą wytapetowaną blodni? Ohoho, ja bardzo chętnie z nią porozmawiam na różne tematy. Na przykład jak to robi że zasłania tak paskudny ryj tapetą i nic nie widać? No..prawie, albo u kogo robi takie wielkie pazury jak u niedźwiedzia. A nawet większe..- nie wiem skad  u mnie taki przypływ odważnych słów. Ale widziałam malutki uśmiech na ustach Zayna.
- Tu nie chodzi o Perrie .
- A o kogo? Czyżby nowa lejdis? Kolejny plastik? Lubisz takie co nie? Więc czemu byłeś ze mną? Przeciez jestem nudna. Wolisz takie sucze, sztuczne cyce i botoks wszędzie! Gdzie tylko popadnie. Pewnie nawet na piździe , żeby napuchnęła i zrobiła się bardziej ciasna .. bo od zbyt częstego stosunku jest za bardzo roz-
- Dosyć! - warknął. Ale dalej widziałam ten uśmiech. - Mówię o Harrym.
Od razu się usmiechnęłam. Harry jest inny, przynajmniej będę miała z kim pogawędzić.
- Nie szczerz się tak .. nie masz powodu.
- Mam, będzie Harry będzie fajnie. - uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
- Hahaha, zobaczymy. Liam tez będzie - prychnął zadowolony.
- Tym lepiej.
- Mhm ..
- No tak.
- Zamknij się już. -  wysiedliśmy z auta a ja od razu pognałam w stronę domu.
- Ej! - krzyknęłam - a moje rzeczy?
 - Zdążyłem już je zabrać z domu Nialla.
- Ale jak..- szepnęłam.
- Srak, idealny Niall mhmm .. - prychnął.
Niall mu się wygadał? Może udawał tylko takiego przyjaciela? Nie.. to niemożliwe.
Weszłam do domu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kłócący się o pilota Liam z Harrym. Zaczęłam się śmiać. Liam podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił. Tak jak ja go.
- Siemka - rzucił Harry cmokając mnie w policzek.
- Hej .- uśmiechnęłam się.
- Wreszcie wróciliście - westchnął Liam. - Ten pieprzony gówniarz Lokers zabierał mi pilota. - poskarżył się jak małe dziecko Zaynowi .
- Nie ładnie Hazza, nie ładnie. Dzisiaj śpisz w szafie - cała trójka wybuchnęła śmiechem prócz mnie.
- Gdzie są moje rzeczy? - zapytałam.
- W Twoim pokoju.
- Mhm .. W MOIM pokoju . - pognałam na górę gdzie się wykąpałam i przebrałam w piżamę która bardzo mi się podobała. Zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę na której leżał  Malik. Chyba spał dlatego postanowiłam to wykorzystać. Położyłam się na nim i zaczęłam szeptać mu do ucha.
- Pomimo że jesteś chorym skurwysynem to powiem Ci że ładnie pachniesz. - przygryzłam wargę. Myślałam że śpi . Cholera. Obrócił się w moją strone powodując że teraz siedziałam zdziwiona na jego kroczu.
Widziałam pożądanie w jego oczach.
- Pomimo tego że za skurwiela powinienem Ci wpierdolić powiem że kusząco wyglądasz mała. - złapał za mój kosmyk włosów przyciągając mnie do siebie. Delikatnie cmoknął moje usta, a ja wstałam i przesiadłam się na fotel.
- Zaraz przyjedzie tu-
- Suka, domyślam się.
- Po czym?
- Nie wiem, tak jakoś. - wzruszyłam ramionami i włączyłam Mtv, gdzie własnie leciał koncert Biebera.
- Ooooo, popatrz. Moja była dupa, następny frajer który potraktował mnie jak zabawkę. Znajome uczucie, chyba muszę się do niego przyzwyczaić. Tylko Justin w porównaniu z innym bawił się mną ciut dłużej. - prychnęłam na co Malik chrząknął i wstał z kanapy by otworzyć drzwi swojej blondi.
- Hejjj skarbie!-  rzuciła mu się na szyje i pisnęła głośno. - Zobacz kupiłam sobie dzisiaj raneczko nowe buciki, piękne nie? - pokazała na swoje białe kozaki. < Przepraszam was Mixers ale Perrie tu taka będzie w tym blogu, plastik itd. Nie chcę nikogo urazić >
Wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
- A ta co? - prychnęła - z głupoty swojej się śmieje?
- Nie...hahaha, z Twojej dziwko, hahahaha popatrz,,haha na siebie, hahahaha. - poczułam łzy na oczach spowodowane śmiechem.
- Ehh .. ja przynajmniej jakoś wyglądam.
- Pewka, do spania też ubierasz takie wdzianko? Niee przepraszam, chyba uraziłam królewnę. - Chyba jej to pochlebiało bo blondi się uśmiechnęła poprawiając włosy .- Ty wolisz iść spać na golasa, ale z diamencikami na sutach i tam na dole też. Bo to takie mrrr a zarazem modne czyż nie? - wybuchłam znowu śmiechem. Przez to wszystko Liam przyszedł na dół. Najpierw był uśmiechnięty, lecz uśmiech zszedł mu z twarzy gdy zobaczył Perrie.
- A ta czego tutaj? - zmierzył ją wzrokiem.
- Liaś koteczku , ja z Zaynem znowu jesteśmy razem. Mam nadzieję że -
- Nadzieja matką głupich. - skomentowałam . Liam podszedł do mnie i przybił mi piąteczke po czym zaczęliśmy się śmiać.
- Dosyć tego kurwa! - wkroczył mulat - my idziemy do siebie - zaczęli iść po woli po schodach.
- Na gorący i namiętny seks we dwoje? Nie zaprosicie nas nawet? Jejuu jaka szkoda, no cóż musimy zadowolić się samym swoim towarzystwem. Co nie Liam? - szturchnęłam szatyna w ramię który zwijał się ze śmiechu.
- Zaraz Ci jebnę i przestaniesz być taka gadatliwa. - syknął mulat.
- Dupa cycki. Cycki których ta blondyneczka nie posiada. Albo..a nie  nic, idźcie sobie. - machnęłam na nich ręką.
- No dokończ - odezwała się Perrie.
- Chciałam powiedzieć że nie masz cycków bo może jesteś transtwetystką < czy jakoś tak >
- O nieee ! - zbiegła ze schodów, chciała się na mnie rzucić lecz Liam ją powstrzymał i mocno odepchnął powodując że potknęła się i upadła na ziemię.
- hahaha! Ciota. Chciała mnie uderzyć a sama się wyj..hahhaa - śmiałam się głośno. - Chodź Liaś idziemy się "zadowolić"-
- Tracy! - Zayn.
- Chciałam powiedzieć że idziemy zadowolić się telewizorem i dobrym jedzeniem. Ale Tobie oczywiście chodzą różne perwersyjne myśli po głowię. Idźcie już - machnęłam ponownie na nich ręką. Udało się bo pognali do góry.
Westchnęłam cicho, i usiadłam na kanapie okrywając się kocem.
 - Poogląda ktoś ze mną coś fajnego? - zapytałam głosno.
- Ja!- usłyszałam podwójny głos, Liama obok mnie. I Harrego który właśnie wychodził z kuchni.
- Nie ma sprawy, wpuszcze was nawet pod koc ale musicie załatwić coś do żarełka - wyszczerzyłam ząbki.
- Nie lepiej oglądać na górze w którymś pokoju ,wygodniej i w ogóle.. - odezwał się Harry.
- Mam dziwne myśli ale ok, ja idę wyszykować nam łoże i filmy a wy jedzonko. - Poszłam do góry.
Ustaliłam sama ze sobą że będziemy oglądać w moim pokoju, chłopcy powinni się domyślic.
Wzięłam pilota i wsadziłam płytę do odtwarzacza. Będziemy oglądać " Ps. Kocham cię "
Ponieważ kiedyś mi go polecono a jeszcze go nie obejrzałam. Walnęłam się pod kołdrę i wygodnie się ułożyłam. Cholera. Wstałam i zasłoniłam okna i ponownie się walnęłam do łóżka. Cholera. Wstałam i wyciągnełam sobie cieplutkie grube skarpety. Te takie mięciutkie. I walnęłam się pod kołdrę.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Serio? Jesteście aż tak głupi że nie potraficie otworzyć sobie sami drzwi? Ah no tak, przecież miski. - Wstałam i otworzyłam drzwi  w których stała dziewczyna Zayna.
- Możemy porozmawiać? - zapytała.
- Nie, nara.  - zatrzasnęłam jej przed morda drzwi.
Lecz ta jest otworzyła i wparowała do środka.
- Słuchaj no, paniusiu! Nie wolno robić tak MI. PERRIE EDWARDS,rozumiesz to czy nie? - krzyknęła piskliwym głosem.
- Nie.
- Przyszłam tu by ci oświadczyć iż masz odwalić się od Zayna. To że tu mieszkasz, nie upoważnia Cię do tego że będziesz sobie ze mnie kpiła. Jesteś dla mnie nikim, totalnym zerem. papatki - cmoknęła powietrze i wyszła.
- Dziwka! - krzyknęłam tak głośno by to usłyszała. Akurat przyszli chłopcy. Mieli pełną miskę popcornu, dwie paczki żelek. Cukierki, chipsy, dwie litrowe butelki pepsi <3 I jakieś czekoladki.
- A chusteczki to gdzie, przepraszam bardzo?! - powiedziałam naśladując głos Perrie. Chłopcy zaczęli się śmiać.
- Po co? - zapytał roześmiany Harry.
- Bo ten film będzie weri wzruszający - tym razem mówiłam to płakliwym tonem. Kolejny śmiech.
- Już lecę - wybiegł z pokoju Liam . I wbiegł z powrotem z chusteczkami zdyszany - było tylko jedno pudełko! Myslałem że ktoś mnie przyłapie, na szczęście tak się nie stało! Udało się ! - krzyknął.
 Zaczęłam się śmiać i zaprosiłam ich pod kołdrę . Od razu wlecieli  < bez zbędnych skojarzeń >
Odpaliłam film i od razu zaczęłam obżerać się popcornem.

Więcej niż połowa filmu potem. Wszyscy ryczeliśmy jak świnie.
- Dl-dlaczego on umarł? I nie powiedział jej nic o swojej chorobie?? - łkałam w koszulkę Liama.
Teraz przerzuciłam się na Harrego który coś mówił przez płacz.
- Bo nie chciał jej martwić.
- A te listy - jęknął Liam. - To bardzo romantyczne. Lecz odrobinę nie przemyślane przecież to oczywiste że listy w końcu musza się skończyć. - wybuchł płaczem.

Film skończony. A my dalej płaczemy, Usłyszałam dziwny dźwięk, coś jak " ah "
- Cicho cicho! - powiedziałam. Nastała cisza. - słuchajcie.
Nastawiliśmy uszy pod ściane. Po chwili dało się słyszeć pojękiwania Perrie. " Ohhh Zayn, jezusie słodki mocniej "
Wybuchliśmy cichym śmiechem.
- Teraz my. - powiedziałam,
- Jak to? - zapytał zdziwiony Harry. - Nie ma sprawy - odkrył się kołdrą.
- Na niby głupolu.- zakryłam go z powrotem kołdra i zaczęłam krzyczeć. - Awww, Liam! Jesteś idealny w te klocki. Harry  jak bosko.mmm.. Ahh, Oh ! - krzyczałam uderzjąc pięściami w ścianę. Chłopcy chichotali.
- Nie ma to jak świetny trójkącik, nie wiedziałem że to takie świetne uczucie. Oh Tracy! - wydarł się Harry.
- Harry .. ty brutalu! - krzyknęłam udawając że sapie. Po chwili wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
 - Dzisiaj śpicie tutaj, te dźwięki zrujnowały moją psychikę. - przytuliłam się do kołdry.
- Widzę właśnie, tak bardzo że zamiast do mnie to przytulasz do siebie kołdrę. - Powiedział obrażony Liam.
- Oj Liaś. - przytuliłam się do niego.
- Ej! - usłyszałam za plecami oburzony głos loczka.
- Ehh.. - przytuliłam go do siebie.
- Noooo - Liam.
- DUPA. Spać dzieci. - rozłożyłam się na plecach na środku i zamknęłam oczy. Po chwili czułam że już odpływam.


           
Obudziłam się chyba o 10. Rozejrzałam sie. Nie wiem jakim cudem stopa Liama znalazła się na twarzy Harrego który mnie obejmował a drugą rękę miał na nosie Liama.
Zaczęłam się śmiać.
- Fuu - usłyszałam głos Hazzy. - Fuuuuu kto się zbączył? - mówił z zamkniętymi oczami.
Liam zabrał stopę, lecz wpadłam na genialny pomysł. I ściągnęłam skarpetę Harrego i podłożyłam mu ją pod nos.
- O mój Boże, co za odór!  - wstał zatykając nos. - Mówię serio, kto raczył się zesrać tak mocno?
Wybuchnęłam śmiechem.
- Ty Tracy? Nie wiedziałem że dziewczyny też tak potrafią.
- To Twoje skarpety capie!- krzyknęłam wstając z łóżka.
- Wstawać śmierdziele, mam plan. - powiedziałam.
- Jaki? - mruknął Liam.
- Będziemy udawac że w trójkę jesteśmy razem, ale tylko przez pół dnia. Będzie beka - rozczesałam włosy. - Ale najpierw idę się ogarnąć.
Weszłam do łazienki w której szybko się umyłam i ubrałam. Wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki z nadzieją zobaczenia czystego pokoju bez żadnych misek, śmieci i dwóch leniów. Niestety przeliczyłam się, obydwoje dalej gnili na łóżku.
- Ej no ! Wstawać - krzyknęłam. Oboje mrucząc pod nosem wstali i poszli się ubrać.
Zeszłam do kuchni i zrobiłam 3 miski płatek. Po 10 minutach chłopcy zeszli na dół i zaczęli jeść.

Wkładałam właśnie miski do zlewu gdy do kuchni weszła blondi. Ubrana w to. Najlepsze było to że cycek w ogóle nie miała, a nogi miała.. jakby wam to .. blade grube i troche za mało ogolone. Wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
- Ale laska! - zagwizdałam i dalej się śmiałam.
- Co tu się dzieje? - usłyszałam zaspany głos Malika. Przygryzłam wargę i usiadłam na kolanach Hazzy. Wkurzony Zayn zmierzył nas wzrokiem. - A wy co? - zapytał.
- Nic. Może powtórzymy dziś tą upojną noc co wczoraj? Tyle że sami? - mruczałam do Harrego. Powiedziałam że sami bo Liam gdzieś wyszedł. Może ogląda tv. A tymczasem mi chciało się śmiać tak samo jak i Harremu.
- Oczywiście że tak .. idealnie. Ale najpierw kupimy Ci coś fajnego .. jakiś staniczek i fajne majteczki co? I kajdanki - mówił uśmiechnięty. Ledwo powstrzymywał śmiech .
- Noo.. tak tak, byleby nie takie gówno jak ma tamta z tyłu. Albo tamten, ciul wie czy to chłop czy baba - oboje wybuchliśmy głośnym i donośnym śmiechem. Cmoknęłam go delikatnie w policzek i wyszłam .
Przez chwile czułam na sobie wściekły wzrok Zayna.
                                                  *** ZAYN ***
Co ta Tracy odpierdala? To że ja mogę, nie znaczy że ona też!
- Harry , do góry. - warknąłem
- Już zapierdalam panie. - prychnął i udał się do góry. Weszliśmy do jakiegoś pokoju.
- Co Ty odpierdalasz Styles?! - krzyknąłem uderzając wściekły w ścianę.
- Ja? Nic. A czemu?
- Jebałes się z Tracy?? - syknąłem usiłując nie walnąć mu w twarz.
- Hmm..a  Ty jebałeś się z Perrie? - zapytał a ja zamilkłem.- No więc właśnie. - wyminął mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Poczułem w sobie coś dziwnego. Chyba jestem zazdrosny. Nie wytrzymam tak dłużej.. ale muszę. Nie mam innego wyboru. Brakuje mi jej..
Zszedłem na dół gdzie zostałam pociągnięty brutalnie w stronę mojej pracowni.
- Co kurwa?
- Gówno. Po to mnie tu ściągnąłes żebym miała oglądać tą ohydną i oślizłą babę w tych..yhh  - zrobiła skwaszoną minę.
- Nie Twój interes po co Cię tu ściągnąłem. - warknąłem.
- Chyba jednak mój skoro to ja musze przechodzić takie rzeczy.
- Jakie rzeczy? - przybliżyłem twarz do jej twarzy.
- Nieważne.
- Powiedz..- szepnąłem do jej ucha przygryzając jego płatek.
-N-nie..  - głos jej drżał.
- Hmm .. - szukałem jej ust aż w końcu znalazłem. I delikatnie pocałowałem, brakowało mi jej smaku.



piątek, 14 lutego 2014

13.

I gotooowe . Usłyszałam dźwięk telefonu Zayna. Wzięłam go do ręki i przeczytałam sms-a .
To co tam zobaczyłam .. to było straszne. W życiu bym się tego nie spodziewała, musze coś z tym zrobić. Sytuacja robi się częstsza i bardziej napięta.


 " Kochanie może wpadniesz do mnie dziś po 17 hmm ? Uwierz mi ze masz po co, będzie gorąco..
ogólnie brakuje mi Twojego ciepłego ciałka i oddechu na szyi . To do zobaczenia misiaczku:*:*::*:* "
A do tego te zdjęcia.. nie rozumiem po co ona je wysłała?!

Byłam wściekła ! Ta suka dopadła ZAYNA, MOJEGO ZAYNA.  Zaczęłam płakać jak dziecko ..
Ale . . Zayn zobaczy tą wiadomość .. to kapnie się że została przeczytana. Boże, co tu wymyślić.
Po chwili przyszedł kolejny sms od Perrie . Nie otworze .. ale widzę zdjęcie.

" BUZIACZKI SKARBUNIU:**"

Rozryczałam się jeszcze bardziej po czym wycierajac łzy opuściłam pokój. Poszłam do swojego, i szybko się ogarnęłam przebierając się przy okazji. Zrobiłam makijaż, podkręciłam delikatnie włosy. Szczerze nie wiem po co , niech Zayn się napatrzy. Ciekawe czy do niej polezie. Cicho poudaję ze o niczym nie wiem.
Zeszłam na dół gdzie wszyscy siedzieli na kanapie i śmiali się z czegoś. Weszłam do salonu skąd zabrałam swoją torebkę . Nastała cisza.
- Tracy .. - zaczął Harry
- Wyglądasz .. - Niall
- Pięknie. - dokończył Zayn oblizując usta. Przyciągnął mnie na siebie i posadził na kolanach . Niczemu nie zaprzeczałam, po prostu siedziałam cicho z obojętną miną.
- Co jest mała ? - zapytał mulat kładąc rękę na moim udzie którą od razu strzepnęłam i wstałam z jego kolan.
- Nic. - wzruszyłam ramionami.
- Dokąś się wybierasz? - zapytał Harry .
- Zastanawiam się nad tym.
- Zaraz wracam . - powiedział Zayn po czym wstał z kanapy i udał się do góry.
- A gdzie? jeśli już się zdecydujesz? - kontynuował swoje przesłuchanie Loczek.
- Na spacer może ..
- Sama ? - zdziwili się wszyscy.
- Nie mam z kim pójść do pójdę sama.
- Idę z Tobą. - odparł blondasek.
- Ja też. - loczek.-albo nie, zapomniałem ze i tak się zwijam teraz. Bo jadę po ten strój do koncertu. - podrapał się po głowie.
- Jadę z Tobą. - uśmiechnął się Louis.
- To ja też. - Liam.
Cała trójka do mnie się przylepiła po czym wyszli .
W końcu po schodach zszedł Zayn chowając telefon do kieszeni. Humor mu dopisywał.
Oho, chyba przeczytał smsa. I to go tak bawi?
- Gdzie reszta ? - zapytał narzucając na siebie bejsbolówkę.
- Pojechali po jakieś stroje. - rzucił Niall .
- A Ty gdzieś jedziesz ? - zapytałam nie patrząc na mulata.
- Ta , muszę.
- Gdzie ?
- Tracy nie musisz wiedzieć wszystkiego - westchnął.
- Ale chcę. 
- Jadę załatwić pewną sprawę.. z kumplem.
- Mhm, z kumplem powiadasz . - przerzuciłam wzrok na niego.
- Tak, do kumpla. - podszedł do mnie by pocałowac mnie w usta, lecz obróciłam głowę tak ze dostałam buziaka  w policzek. Zdziowiony Zayn założył czarne nike i zniknął za drzwiami.
W oczach poczułam szczypiące łzy. Próbowałam je jakoś powstrzymać lecz nie dało rady i popłakałam się.
-  Ej co jest ? - zapytał Niall przysiadając obok mnie.
- Nic, pomożesz mi się spakować ? - powiedziałam wycierając łzy.
- Ale po co ?
- Opowiem Ci wszystko .. później, pomożesz czy nie?
- Oczywiście.
Poszliśmy szybko na górę gdzie spakowałam wszystkie swoje rzeczy które przywiózł mi z mojego domu Zayn . I opuszczając dom wsiedliśmy do auta Horana .
- Gdzie teraz pójdziesz ? - przerwał ciszę Niall .
- Wynajmę coś w hotelu . - spuściłam wzrok w swoje ręce.
- O niee, w takim razie do mnie.
- Co ? Jak to ? - popatrzałam na niego zdziwiona.
- Nie pozwolę Ci błąkać się samej po jakiś hotelach. Nie martw się nic Ci nie zrobię, ponocujesz u mnie. Zgoda? - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Zgoda. - odwzajemniłam uśmiech.
- Teraz opowiedz mi o co chodzi z Zaynem ? - spoważniał.
Opowiedziałam mu całą historię a ten zdziwiony zaczął.
- Znów ta dziwka ? Nienawidzę jej tak samo jak Ty.. - warknął. Przestraszyłam się lecz po chwili mi to przeszło.
- Harry też tak powiedział .. Ale ona jest ładniejsza ode mnie więc-
- Nawet tak nie mów ! Ta tapeciara jest ohydna. Ty jesteś piękna.. nawet nie wiesz jak bardzo. - Ostatnie słowo wypowiedział bardzo cicho ale ja i tak to usłyszałam.
- Dziękuję .. ale każdy ma swoje zdanie. - uśmiechnęłam się delikatnie. - A Harry mówi że Zaynowi na mnie zależy .. - znów te cholerne łzy. KURWA!
- Ja też tak myślałem, nie martw się na pewnos ię wszystko wyjaśni.
- Taką mam nadzieję. - otarłam łzy. W końcu podjechaliśmy po ogromny dom . Oni wszyscy są chyba bogaci. Niall wyjął moje bagaże i weszliśmy do jego domu .
- Łał . - rozejrzałam się po środku .
- Idziemy gdzieś ? Cały dzień przed nami .- wyszczerzył swoje białe ząbki. - No, prawie cały. - poprawił.
- No pewnie że idziemy !  - wydarłam się.
- No to lecimy na miasto. - Uśmiechnął się i wyszliśmy z domu. - Z BUTA.
- Spoko.
Szliśmy ..w ciszy. W końcu postanowiłam przerwać tą cisze.
- Wiesz, z początku bałam się Ciebie bo byłeś wredny..okropny. - popatrzałam na swoje buty.
-  Wiesz, z początku robiłem tak byś się mnie bała bo myślałem że jesteś kolejną dziwką na pare dni.
Zmieniłem zdanie. - uśmiechnął się.
- Na pare dni ? Było tak ? - zdziwiłam się.
- Ogólnie Zayn to . . inny koleś. Lubi ryzyko, niebezpieczeństwo,alkohol, seks i laski na jedną noc. Ale z Tobą inaczej się obchodził. Nie wiem co teraz jest grane. - przygryzł wargę co wywołało u mnie rumieńce. Słodko to robi. Po prostu.
- Po prostu mu się znudziłam . - wzruszyłam ramionami delikatnie się uśmiechając.
- Nie prawda nie mów tak. Dowiemy się niedługo. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Proponuje wpierdolić coś w Nando's ! - wydarł się szczęśliwy.
- oooo , kocham tam żreć. Idziemy. - Zaczęłam się śmiać.
- Jak ja?! Kobieto to przeznaczenie. - Wydarł sie po czym zaczęliśmy się śmiać i weszliśmy do Nando's.
Przy Niallu czuje się inaczej. Czuje się sobą i nie wstydze się niczego. Mogę być dla niego jak kumpel, mogę z nim bekać śmiać sie bić, oglądać mecze czy bitwy bokserskie lub grać w gry. Lubię to.
Zamówiliśmy ogromne naleśniki polane syropem i posypane różnymi cukierkami i żelkami.
- Mmm , będzie słodko. Choć i tak całego nie zeżrę. - zaśmiałam się.
- Ja na spokojnie to wpierdole, mogę zjeść też Twoje jak już nie będziesz mogła. - puścił mi oczko.
Zaczęliśmy jeść. W połowie czułam że odpadam z tym jedzeniem.
- Nie mogę już, ale udowodnie Ci ze dam radę. - zaczęłam jeść dalej.
- Nie musisz, i tak jesteś cieniasem - wystawił mi język.
- Nie jestem ! - zaśmiałam się. - Patrz, zjem to. PATRZ I PODZIWIAJ BLONDASKU - powoli kończyłam naleśniki. Po 10 minutach skończyłam .
- Piciu chcę. - powiedziałam jak małe dziecko  na co Niall się zaśmiał.
- Ja też, chodź kupimy colę w butelce i idziemy. - wstaliśmy i podeszliśmy po barek gdzie Niall kupił litrową cole.
- Damy radę taką wyżłopać razem? - zapytał pokazując mu butelkę gdy szliśmy już w stronę parku.
- Oczywiście ! Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. - wyszczerzyłam się i wzięłam pare pierwszych łyków.
Ojj .. czuje że.. Tak, bekłam bardzo głośno.
- Hahaha , pobijesz to? - zaczęłam rechotać. Niall zabrał ode mnie butelke, napił się i po chwili beknął głośniej ode mnie.
- Huh, i co ? Pobij to maleńka. - podał mi butelkę śmiejąc się.
- Zrobię to z łatwością. - Napiłam się i beknęłam jeszcze dłużej.
Teraz kolej Nialla.
Hahahaha , beknął tak cichutko i delikatnie jak dzidziuś. Wybuchnęłam ogromnym śmiechem.
- C-co to ma .. hahaha , ma być? hahaha - gadałam przez śmiech .
- Oj cicho , bo nie pójdziemy na plac zabaw !  - zrobił dzióbek.
- Dobrze przepraszam mamusiu , to wiecej się nie powtórzy. - Zaczęliśmy się śmiać.


                                       ***
W końcu doszliśmy na plac zabaw.
- Ty chyba nie żartowałeś. Naprawdę będziemy bawić się tu jak małe dzieci? - zapytałam.
- Tak, powtórka z dzieciństwa. - Uśmiechnął się i usiadł na huśtawce, zrobiłam to samo.Zaczęliśmy się wysoko huśtać i rozmawiać na różne tematy.
- A teraz dawaj kto wyżej. - powiedziałam.
- Ok. - Kiwnął głową. Zaczęły się zawody. Niall był wyżej, w końcu skoczył i wylądował plackiem na ziemi z czego zaczęłam się głośno śmiać.
- Co się ryjesz? Skacz! - krzyknął .
Zrobiłam to samo i niestety pech chciał że wylądowałam na nim.
- Hahaha, przepraszam. - śmiałam się.
- Ałłłłłłł...  - Udawał że zwija się z bólu.
- Oj nie udawaj .
- Chcę nagrodę.. w ramach przeprosin. - mruknął
- Jaką?
- Buziaka. 
- Nie ma sprawy, pocałowałam go w policzek i oboje wstaliśmy. Szliśmy parkiem gdy w kocu wyszliśmy na ulicę. Tam... zobaczyłam coś strasznego. Mianowicie to.

Zayn całował się z tą szmatą .
Poczułam że łzy lecą mi z oczu. Płakałam się okropnie. Niall pociągnął mnie za rękę i wprowadził z powrotem do parku.
- Chodź. - powiedział poważnie. Wskazał mi ławkę na którą usiadłam. A sam gdzieś poszedł.- Zaczekaj tutaj.
- Ok.
                                                              ** NIALL **
Co za skurwiel z tego Zayna, ja pierdole jak on może tak ranić tak wspaniałą dziewczynę . Podszedłem do niego wściekły i odepchnąłem go od tępej blondynki.
- Co kurwa? Nial?! - zdziwił się mulat.
- Nie, kurwa. Duszek święty - powiedziałem głosem lalki. - Co Ty tu odpierdalasz z tą dziwką? - zmierzyłem ją wzrokiem.
- Nie dziwką, a nie widać? - powiedział spokojnie.
- Mhm ,wiec ty się całujesz z tą szmatą dla odmiany kiedy Tracy .. - spuściłem wzrok w dół.
- Co Tracy ?
- Nic. Myślałem że ją kochasz.
- Zajmij się swoimi sprawami.
- Tak zrobię. 
 

wtorek, 11 lutego 2014

12.

Obudziłam się, poczułam na sobie coś miękkiego. Kołdra. No tak.. w końcu..Zaraz zaraz? Kołdra? Przecież z tego co pamiętam to zasnęłam w salonie na kanapie. Jakimś cudem znalazłam się w sypialni. Może Zayn mnie przeniósł .. przecież innego logicznego wyjaśnienia na to nie ma. Właśnie Zayn? gdzie jest Zayn?
Nie leży obok mnie. Nie chętnie podniosłam się z łóżka i od razu poszłam wziąć prysznic. Po czym się szybko się ubrałam i zeszłam na dół.
Rozejrzałam się, pustka. Idę do kuchni i co tam zastaję? Cała zgraja 5 słodkich debili jedzących naleśniki z bitą śmietaną. Kuchnia wyglądała ... co bardzo mnie zdziwiło, było bardzo czysto. Po prostu.
Chrząknęłam, a wtedy wszystko na mnie spojrzeli. Na twarzach chłopców automatycznie pojawiły się miłe uśmiechy które odwzajemniłam .
- Hej piękna - poruszał śmiesznie brwiami Nialler na co się zaśmiałam .
- Cześć skarbie - podszedł do mnie Zayn po czym namiętnie mnie pocałował.
Odwzajemniłam ze zdwojoną siłą.
- Mm ..a to co ? - zamruczał.
- Kocham Cię - cmoknęłam go jeszcze raz  po czym zaczęłam szykować sobie jakieś kanapki .
- Nie wolisz naleśników? - wtrącił zdziwiony Lou unosząc jedną brew ku górze, obraz uroczy.
- Serio ? Zjem ostatniego naleśnika , nadgryzionego w dodatku? - prychnęłam śmiejąc się.
- A skąd to nadgryzienie? - zdziwił się Liam rozglądając się.
Wszyscy zwrócili wzrok ku twarzy Nialla który głupio się uśmiechał .
- Co ?
- Ty !- wskazali palcem na blondaska.
- Co ja?
'- Ty to zrobiłeś .-Zayn
- Wiecie co ? jesteście straszni !

- My ? a kto zjadł kawałek naleśnika i zostawił ? - uniósł brwi Liam.
- Ale jak tyle się zjem .. w dodatku grzecznie ebz marudzenia, to taki będę silny!
Wszyscy się zaśmiali .
- Ale to miało być dla Tracy ! - krzyknął roześmiany Liam .
- Przepraszam piękna .

- Nic się nie stało , zjem kanapki . - uśmiechnęłam się i powróciłam do smarowania kanapek.
- Pomóc Ci w czymś ? - usłyszałam głos Harrego .
- Nie, dziękuje. Dam sobie radę to tylko kanapki .
- Coś się stało ?
- Nie? czemu ? - uśmiechnęłam się.
- A nie, nic .


                                                                  ***

30 minut później .
Talerze pomyte wszystko zrobione, na obiad ustalone sphagetti ale składników nie ma.
- Wiecie co ! - krzyknęłamw chodząc do salonu gdzie cała piątka rozwalona na kanapie kłóciła się o głupi pilot.
- Harry, dziecko. Pozwól że ja go wezmę. - powiedział poważnym głosem Louis na co omało nie parsknęłam śmiechem.
- Dziecko ? Z tego co pamiętam mam ukończone równiótko 18 lat ! Mam większe uprawnienia. - odebrał pilota.
- Ale to ja zawsze jem to co nie możecie już zjeść wy, więc .. sorki chłopcy - zabrał pilota Niall.
- Ale ja jestem tu najpiękniejszy i robię za reklame naszego zespołu. - Zayn .
- A ja jestem waszym ojcem i karze wam przestać się kłócić ! - Liam.
- A ja myślę że w tym domu potrzebne są większe zapasy jedzenia. Pilota wezmę ja, usiądę i pooglądam sobie tv. A wy ruszać dupy, ubrać ładnie buciki i zapierdalać wszystko do sklepu ! - Wręczyłam liste zakupów Zaynowi i cmoknęłam go w policzek.
- Ale skarbie..- zaczął jęczeć Zayn. - Wiesz że nie cierpię zakupów.
- nie ma żadnego ale , już ! - pokazałam palcem na drzwi. A ci posłusznie wstali i wyszli jęcząc i mrucząc pod nosem. Wszyscy prócz Nialla który na samą myśl o kupowaniu jedzenia zaczął się ślinić .
Nie dosłownie rzecz jasna.
Ja usiadłam i włączyłam jakiś dziwny serial .
                                                            CHŁOPCY ***

Chodziliśmy po sklepie w poszukiwaniu makaronu i sosu do sphagetti.
W końcu znaleźliśmy makaron i sos. Wszystko koło siebie.
- O ten ! - zawołał Harry biorąc do ręki kręcony makaronik.
- Hahah, pojebało Cię wieprzu? Kręcony makaron do sphagetti? myśl - prychnął Zayn.
- Prosty lecz krótki ! - Uniósł do góry paczkę makaronu Louis.
- Za krótki, wyleci z widelca. - jęknął Niall . - tym nie da się najeść, uwierz.
- Ty nigdy niczym nie możesz się najeść Nialler . - pokręcił głową Liam.
- Wiem ! weźmy prosty zwykły długi makaron na którym pisze. MAKARON DO SPHAGETTI. - Zawołal Zayn .
- A.. racja. - zawołali wszyscy .
Niall czytał listę zakupów.
- Makaron jest, sos jest, jabłka są, bita śmietana jest - oblizał usta. - Szampon jest , chleb i bułki są, masło też, pomidory, ogórki są.. podpasek nie ma, chipsy.. - czytał.
- Stop ! Niall.. cofnij się o jeden - powiedział wystraszony Zayn .
- Chipsy.
- Jeszcze jeden - mruknął mulat.-
- Podpaski ... no.. omygyy! Boże.. zapomniałem właśnie, jeszcze jedna rzecz. Oh jaki ja niezdarny - powiedział spanikowany blondyn.
- Nie, jak wszyscy to wszyscy . - Liam,.
- A przecież Ty tak kochasz te zakupy prawda ? - zaćwierkał Lou .
- Ale ale.. ale.. jedzeniowe ! A nie takie..babskie - wytknął język zły Niall .
- Może jakaś kobieta nam pomoże.. - rozejrzał się Liam .
- Serio ?
- Serio.
Cała piątka udała się do przedziału higienicznego .
Niall zaczął cofać się do tyłu .
- No przecież jeszcze cukierki  i moje kochane żelki! Polecę po widziałem ostatnią paczkę tych wężyków. Jeszcze jakiś skurwiel kupi.. to ten.. NARKA! - krzyknął i zaczął biec z prędkością światła przed siebie.
- Jebnął tanią wymówkę i spierdolił. - mruknął niezadowolony Zayn .
Przechodziła jakaś kobieta .. cała TRÓJKA automatycznie zaczęła udawać że interesuje ich kolekcja pmaszynek do golenia.
- Idioci .. - mruknął Harry stojąc z boku i udając że patrzy na jakieś kapcie.
- Czemu ? - zapytał Liam.
- Gapiliście sie jak chorzy psychicznie, na kobiece maszynki do golenia. Nie wiem czy zauważyliście ale ogólnie cały przedział po tej stronie jest zrobiony dla kobiet. Maszynki mają różowy kolor .. - powiedział poważnie po czym wybuchnał śmiechem patrząc na ich zdziwione i złe miny.
- A Ty to co ? Obczajałeś jakie paputki kupić sobie do domciu ? Dziadziu ? - zaśmiał się Louis.
- Nie.. - spuścił głowę poddany Hazza.
- Tchórze ! - krzyknął Liam po czym podszedł do jakiejś kobiety..może po 30 .
- Przepraszam , mam do pani bardzo nietypowe pytanie .
- Słucham ? - uśmiechnęła się miło.
- Wie pani ... dziewczyna .. mojego kolegi napisała liste zakupów, nie zauważyliśmy że zaznaczyła też tam podpaski. A my .. po prostu nie wiemy które wybrać .
- A ile ma lat dziewczyna ?
- ee no .. w sumie nie wiem. Coś od 18 do 20 . - podrapał się po głowie.
- No to może te ? - podała paczkę podpasek bella do ręki chłopaka który od razu się zaczerwienił.
- D-dziękuję. - kiwnął głową i odszedł .
Paczke schował na samo dno koszyka i cała czwórka ruszyła pod kasę.

- Zayn ile lat ma tracy ? - zwrócił się Liam w stronę Zayna.
- A Ty wiesz że ja kurwa nie wiem ? - uniósł jedną brew do góry mulat.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Spoważnieli widząc przy kasie blondyna oglądającego paczki durexów . Wyglądał jakby zastanawiał się nad smakiem.
- Nono .. żelki tak ? - uuśmiechnął się cwanie Louis.
- No .. czekam na was , i oglądam wszystko co tu jest . - powiedział zakłopotany Niall.
- Tak tak ..
- No naprawdę !
- Dobrze. Rozumiem. - wszyscy zaczęli się śmiać. Wszystko kupili, zapłacili i ruszyli w stronę domu.
  

                                                            *** TRACY ***
Chłopców nie było strasznie długo. Zastanawiałam się gdzie są. Postanowiłam trochę pośpiewać dlatego poszłam \przebrać się w coś luźnego.
Włączyłam piosenkę Miley Cyrus - We can't stop. I zaczęłam tańczyć dość .. odważnie ? Seksownie.
Poruszałam biodrami w różne strony wyginając się.
spiewałam przy tym. Na koniec usłyszałam oklaski i dziekie ' oooo '
Wystraszyłam sie okropnie. Czyli widzieli wszystko?
- Jak długo tu stoicie ? - zapytałam spanikowana chłopców.
Spojrzałam na Zayna, widziałam pożądanie w jego oczach .. widziałam że podobało mu się to co robiłam.
- Tak długo by stwierdzić iż zajebiście tańczysz i jesteś mega seks- Louis nie dokończył gdyż Zayn trzepnął go w ramie.
- Ona jest moja . - zrobił do nich minę typu " fuck yeah " i podszedł do mnie obejmując mnie w talii . Przyciągnął mnie do siebie i mocno i zdecydowanie pocałował .
- Jesteś gorąca skarbie - szepnął mi do ucha przygryzając jego płatek.
- Kocham cie - cmoknęłam go i odeszłam by ponownie się przebrać.
- Dokąd ? - zapytał Zayn .
- Przebrać się.
- Nieeeee - jęknęli chłopcy.
- Słusznie.. chętnie bym popatrzał na Ciebie piękna kobieto , ale oni nie mogą  - uśmiechnął się szatańsko mulat a ja uciekłam na górę .
przebrałam się .
I gotooowe . Usłyszałam dźwięk telefonu Zayna. Wzięłam go do ręki i przeczytałam sms-a .
To co tam zobaczyłam .. to było straszne. W życiu bym się tego nie spodziewała, musze coś z tym zrobić. Sytuacja robi się częstsza i bardziej napięta.


JAK MYŚLICIE CO SIE WYDARZY ? KRÓTKO .. BO MUSZĘ. OBIECUJE NASTĘPNY ROZDZIAŁ DAĆ DŁUGI. TERAZ UCIEKAM ODSYPIAĆ NIEPRZESPANE GODZINY :) ENJOY <3

niedziela, 9 lutego 2014

11.

 TaK WYGLĄDAŁA TRACY GDY WYSZŁA ZE SKLEPU I ZOBACZYŁA PEROLDA Z ZAYNEM.


Jego twarz w tej chwili wyglądała tak .<aksbajhdb*-*>

- Co Ty kurwa wyprawiasz?! - zerwał się z ławki.
- Aktualnie idę i oddycham. A co ? - zapytałam z odrobiną ironii w głosie.
- Nie bądź taka madra Tracy ! - krzyknał .
- Co się tak drzesz , ludzie patrzą . Jeszcze przestraszysz swoją nową dziewczynę . - udałam że robię smutną minkę, po czym się zaśmiałam i z prychnięciem odeszłam zdala od nich .
Poczułam szarpnięcie za rękę.
- Co Ty powiedziałaś ?!
- To co słyszałeś . - Oderwałam się od niego .
- Nową? Kończysz ze mną ?
- Hahaha , skarbie to Ty właśnie to zakończyłeś obściskiwując się z tą lafiryndą .
- Wypraszam sobie ! - pomiędzy naszą dwójką stanęła niewysoka lecz nieźle wytapetowana blondynka .
-  Wypraszać to Ty możesz sobie niechcianych gości z domu . - splunęłam w jej stronę.
- Pierdol się . - pokazała mi środkowy palec.
- Schowaj tego krzywulca zanim Ci go wygnę w drugą stronę . - syknęłam cicho nieźle poddenerwowana. Chętnie bym ją zabiła. Ale szkoda iść za takie gówno do pierdla.
- Ooh  , grozisz mi ? - zaszczebiotała blondyneczka .
- Lepiej zamknij tą krzywą japę!
- Bo co ?
- Bo to . - Uśmiechnęłam się kpiąco , po czym złapałam za jej palec i połamałam jej jak myślę świeżo zrobionego tipsa .
- Ty zdziro ! Mój piękny paznokieć ! - Wydarła się jak psychol, po czym rzuciła się na mnie. Zayn cały czas stał i gapił się jakby ducha zobaczył . Ja nie byłam niczego dłużna ponieważ złapałam za szyję blondynkę i rzuciłam nią na ziemie. Po czym zaczęłam okładać ją pięściami , potem kopałam ją w brzuch a ta jęczała bym przestała . Kopałam sobie ładnie aż poczułam że ktoś mnie odciąga od tej szmaty .
Obejrzałam się za siebie, był to nikt inny jak Harry .
- Co jest kurwa?! - popatrzałam na niego oblizując wargi z których sączył się delikatny strumień krwi . Pewnie przejechała mi pazurem po twarzy ..
- Co Ty robisz kobieto ?? - zapytał oszołomiony .
- Jak to co , właśnie kończyłam kopać w brzuch tą małą tapeciarę . - prychnęłam .
- Ale dlaczego?
- Niech on ci powie dlaczego! - wskazałam palcem na Zayna który stał z szeroko otwartą buzią. - Zamknij buzię , bo Ci muchy nalecą kochanie  . - Puściłam mu oczko po czym wyszłam szybkim krokiem  z budynku.
Kierowałam się w nieznaną mi stronę. W końcu poczułam że ktos delikatnie mnie przytulił od tyłu.
- Zayn , nie dotykaj mnie .proszę - szepnęłam czując spływające mi łzy po policzku.
- Dlaczego myślisz że to akurat Zayn ? - usłyszałam zachrypnięty głos. HARRY
- Hazzuś . - Powiedziałam płakliwym głosem , po czym wtuliłam się w ładnie pachnący tors loczka.
- Już dobrze mała, chodź . - złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić do jego auta . WOW.
- Gdzie ? - zapytałam.
- A co ,chcesz teraz wracać do domu z Zaynem ?
- No nie..- spuściłam wzrok w swoje buty."
- No wiec własnie.

                                                       ***
Jechaliśmy w ciszy autem. Bałam się troszkę Harrego, bo przecież nie znam go aż tak dobrze.
Ale wydaje się być miły.W końcu zaczął do mnie się odzywać , i zaczęliśmy rozmawiać. Co przekształciło się w dzikie śmiechy. Z ciszy na śmiech . Dojechaliśmy w miłym i rozbawionym nastroju . I z uśmiechami na twarzy weszliśmy do jego domu .
- Wow , piękny.
- Dziękuję . - Otworzył drzwi i weszliśmy, zdjęłam buty i zaczęłam rozglądać się po korytarzu .
- Czuj się jak u sieebie .
- Dziękuje . - uśmiechnęłam się .
Weszliśmy do kuchni .
- Ładnie tu masz , loczku. - uśmiechnęłam się słodko , po czym usiadłam przy stole.
- Kawa , herbata czy może coś mocniejszego ? - na koniec zdania poruszył śmiesznie brwiami co wywołało u mnie napad śmiechu .
- Herbata . - odparłam .
Po 10 minutach , kubki stały pute a my siedzieliśmy w salonie . < Kanapa była większa niż na zdjęciu >
Rozmawialiśmy na różne tematy .
- Tracy, mam pytanie .
- Tak ?
- Czy Ty i Zayn ..
- Tak jesteśmy razem. To znaczy .. teraz nie jestem już pewna, pewnie woli tą tapeciarkę. W ogóle kim ona jest?! - oburzyłam się.
- To jego była, Perrie. Też jej nigdy nie lubiłem  .
- Kocham Cię normalnie. - przytuliłam się do niego, a ten objął mnie ramieniem.
- Nie Ty jedna . - zaśmiał się.
- Słucham ??
- Nic nic .
- To jest ich więcej ? - udałam wkurzoną .
- Ależ nie skarbie , to nie tak jak myślisz.. ja po prostu..
- Nie tłumacz się .- prychnęłam po czym zaczęliśmy się śmiać.
- Wiesz, nie tak wyobrażałem sobie dziewczynę Zayna . - powiedział po czym zaczął bawić się moim pasmem włosów. przez co się na chwilę uśmiechnęłam.
- Co masz na myśli ?
- Myślałem że jego dziewczyna to będzie jakaś paniusia, blondynka ze sztucznymi cyckami, tipsami, tyłkiem, sztuczną opalenizną. Wiesz, typowa dziwka. A Ty jesteś inna.
- To źle?
- To bardzo dobrze - uśmiechnął się. - Zaynowi na Tobie zależy , tak myślę.
- Czemu tak myślisz ?
- To widać na każdym kroku . Chodź może tego specjalnie nie okazuje , ale on bardzo się o Ciebie troszczy Tracy .- uśmiechnął się.
- Nie wiem ..
- Wybaczysz mu ?
- Właśnie, po tym co mi powiedziałęś to zastanawiam się nad tym. Ale zauważ, że w ogóle za mną nie pobiegł. Nie odezwał się słowem.  - westchnęłam .
- Jest w szoku.- wzruszył ramionami .
- Tracy .. Harry .. - usłyszałam znajomy głos za sobą. Obejrzałam się spanikowana, ZAYN.
- Zayn.. co ty tu-"
- Milcz. To ja tu wbijam żeby Cię przeprosić, a Ty tu obściskujesz się  z moim przyjacielem? - w jego oczach widziałam łzy. Był wściekły i smutny jednocześnie.
- Zayn spokój, nie wiesz o co chodzi a się denerwujesz . - głos zabrał Harry. - Zabrałem Twoją wspaniałą dziewczynę która kocha Cię całym sercem i jest Tobie kompletnie wierna bo to by ochłonęła. Bo nie chciała z Tobą wracać do domu, z wiadomych powodów. Rozmawialiśmy. DUŻO. Właśnie był temat o Tobie..
- Tak? Więc czemu do chuja przytulacie się? - syknął.
- Bo jesteśmy przyjaciółmi, a Harry bardzo mi pomógł. Pocieszył i wbił mi do głowy jak cholernie Cię kocham, i że powinnam Cię przeprosić. Ale Ty oczywiście jak zwykle musisz wszystko zjebać. - Krzyknęłam po czym zabierając swoją skórzaną kurtke wybiegłam z domu .
Słyszałam za sobą czyjeś równie szybkie kroki.
- Stój Tracy ! - usłyszałam głos Zayna.  Zatrzymałam się.
- Czego ?
- Kocham Cię. - przytulił mnie mocno do swojego torsu , z początku stałam zszokowana nieruchomo lecz potem mocno się do niego przytuliłam.
- Przepraszam Cię skarbie za wszystko, nawet nie wiesz jak bardzo żałuje tego że w ogóle odezwałam się do Perrie. Przeprszam za wszystko. - pocałował mnie w czoło.
- Zayn to ja przepraszam za moją akcję zazdrości .. -  w tej chwili ugryzłam się w język bo wyszło na to że jestem zazdrosna. No nic , kontynuowałam . - Ten koleś..nie znam go, zrobiłam to po to żeby zrobić Ci na złość . Ja Ciebie też kocham . - pocałował mnie czule w usta i ruszyliśmy w stronę domu Hazzy .
- Ten temat jest już zakończony dobrze ? - zapytał .
- Pewnie . - uśmiech .
- Hazza , my spierdalamy na chate . -wydarł się Zayn za co go trzepnęłam w ramie.
- Co ? - zapytał ze złowieszczym uśmieszkiem przez co poczułam palące moje policzki rumieńce.
- Wyrażaj się. - spuściłam głowę w dół z delikatnym uśmiechem na twarzy  .
- Jesteś słodka kiedy się tak rumienisz, nie spuszczaj głowy w dół kochanie. - ujął mój podbródek w dwa palce po czym pocałował.
- Spoko! - krzyknął z góry Harry.
Po 20 minutach drogi byliśmy już w domu .
- Co robimy na kolację ? - usłyszałam krzyk Zayna z korytarza gdy ja weszłam do kuchni.
-  A co byś chciał ?
- Ciebie . - zamruczał mi do ucha i poczułam jego ręce na swoijej talii. Szybko się przemieszcza .
- Zayn .. - westchnęłam śmiejąc się.
Odwrócił mnie w swoją stronę i zaczął namiętnie całować.
- Stop! nie rozpędzaj się tak, chcesz mieć dobrą kolacje czy nie?
- Eh .. ok , pizza ?
- Nie.
- Naleśniki?
- Nie.
- Kanapki?
-Nie.
- No to kurwa jestem w dupie bo nie wiem. - złapał się za głowę.
- Zjadłabym gofry . - jęknęłam.
- No to na co czekasz? Do roboty. - klasnął w ręcę oblizując wargi.
- Hahaha , o  nie nie .. Ty mi pomożesz.
- Co  ? Jak to? - zdziwił się mulat.
- Samej mi się nie chce.
- Ok więc co mam zrobić ?
30 minut potem.
Końcowy efekt wyglądał tak . :)
Po zjedzeniu udałam się do sypialni Zayna, w celu zabrania mu jakiejś fajnej bluzy.
- Kochanie mogę porobić sobie zdjęcia Twoim telefonem ? - wydarłam się z góry.
- Taa - usłyszałam.
Wzięłam jego  telefon do ręki. Od razu wyświetlił się jakiś sms od nieznajomego numeru .
" Szkoda ze ta twoja zdzira nam przerwała rozmowę, liczę na jakąś kaweczkę w ramach przeprosin? Od Ciebie oczywiście. Wtedy nikt nam nie przerwie . Buziaczki :*:*:* Perrie <3 "
Weszłam szybko w folder "wysyłane " By sprawdzić co Zayn jej odpisał. I co zobaczyłam?
" Posłuchaj mnie, zdzirą to jesteś Ty. I nie nazywaj tak mojej pięknej Tracy bo pożałujesz i nie będziesz już miała jak robić kolejnemu fagasowi laskę. Pierdol się, żadnej kawy nie będzie. Jesteś śmieszna. Bez pozdrowien "
Hahaha . Tak! To jest właśnie Zayn którego kocham. Zaczęłam robić sobie zdjęcia.
To zdjęcia jakie udało mi się zrobić. 1  2  Tak, tylko dwa.
To pierwsze wysłałam Perrie .
" Z pozdrowieniami od "zdziry" która kocha Zayna całym sercem, nie tak jak Ty..oczami "
https://24.media.tumblr.com/60fffcc197240f3958a0c1512a4e2974/tumblr_n0qolaYpqp1tpgs32o2_500.jpg

W końcu zeszłam na dół i zobaczyłam Zayna na na kanapie który ogląda jakiś denny film dramatyczny .
Usiadłam obok niego, cmoknęłam go w policzek i mocno się do niego przytuliłam.
- A tobie co się nagle na czułości zebrało ? - zaśmiał się przytulajac mnie.
- Nic. Po prostu Cię kocham , i nie chcę Cię stracić. - wtuliłam się w jego tors. Czułam że po woli odpływam ..


poniedziałek, 3 lutego 2014

10.

- Jeżeli chcesz coś zmienić, zacznij od siebie . - Popatrzałam mu w jego piękne czekoladowe a wręcz kawowe oczy.
- Tak zrobię. - kiwnął głową.
- Ale ja tego nie zapomnę, nie mogę.. Zbyt bardzo mnie ranisz Zayn .
- Nie żyj przeszłością tylko teraźniejszością . - Ujął mój podbródek w dwa palce.
- A co jest teraz ?
- Hmm .. A co byś chciała żeby było ? - jego kąciki ust delikatnie się uniosły. Tak samo jak i moje.
- A coś proponujesz ?
Zamiast odpowiedzi uzyskałam słodki i namiętny pocałunek. Odwzajemniłam. Czemu nie?
Ej nie! To nie może się dziać. Ale też nie mogę tego przerwać. Sama nie wiem dlaczego. To jest jak taki trans, bardzo wciąga. I przyciąga. Nie mogę od niego tak po prostu się teraz oderwać.
Wsunęłam palce w jego włosy na co ten zamruczał i pogłębił pocałunek.
- kocham cię - szepnęłam prawie że nie dosłyszalnie. Mam nadzieje że tego nie usłyszał.


Zayn całował mnie od góry do dołu, w końcu dobrał się do mojej bluzki którą ściągnął. Chciał zdjąć już stanik ale ..ja nie chcę.
- Nie. Zayn stój.
- Co jest ? - Usłyszałam zawiedziony głos mulata.
- Nie chcę.
- Czego nie chcesz?
- Nie chcę tego teraz robić Zayn, nie jestem gotowa.
- No dobrze.. - westchnął .
< a teraz moze komuś przypomni się pewna podobna scenka >
- Mam nadzieje że nie jesteś zdenerwowany ?
- Nie kurwa. Ależ skąd, to tak jakbyś psa nie wypuszczała z domu przez dwa miesiące, potem zaczęła głaskać, wyjęła smycz dała mu ją powąchać. I powiedziała " chodź piesku, pójdziemy na spacer" Ubierasz się. Pies czeka pod drzwiami szczęśliwy podjarany, ślini się na samą myśl o świeżym powietrzu. I nagle mówisz. " Ni chuja kurwa, nigdzie nie pójdziesz. Siedź"  -oburzył się po czym odwrócił się plecami do mnie.
- Dobrze. Rozumiem . - Powiedziałam oschle, po czym podniosłam się i wyszłam z pokoju. W jakim celu? To proste. Zbliża się wieczór wiec postanowiłam zrobić coś na kolację. Weszłam do kuchni i zaczęłam szykować ..a raczej piec pizze kupioną w sklepie.
Pizza się piecze, a ja nie mam co robić. Stanęłam przed okno i zaczęłam patrzeć na wszystko co teraz otacza ten dom na zewnątrz. Czyli pustka i ciemno, bo  przecież jest wieczór. Fuck logic Tracy . Palnęłam się w głowę.
W końcu poczułam na sobie czyjeś dłoni na mojej talii i głowę na ramieniu. Po zapachu poznałam że to Zayn.
- Przepraszam księżniczko. - cmoknął mnie w szyje.
- ..
- Przepraszam Cię bardzo mocno i szczerze, moja mała śliczna cudowna i najukochańsza księżniczko na świecie . - cmoknął mnie po raz kolejny, lecz tym razem w policzek.
- ...
- Obiecuje że to więcej się nie powtórzy.
-...
- Rozumiem jeśli nie jesteś jeszcze gotowa, spokojnie mamy czas. Poczekam. - kolejny buziak w policzek.
 - Nie potrzebnie tak się zdenerwowałem. Przepraszam niunia.
- Mam nadzieje że te przeprosiny są szczere ? - odwróciłam się w jego stronę i uwiesiłam ręce wokół jego szyi .
- Jak najbardziej szczere. - podniósł mnie na ręce i pocałował czule w usta .
- Zayn .. ?
- No ?
- Chcę z Tobą o czymś BARDZO ważnym porozmawiać .
Postawił mnie na ziemie, nie spuszczając rąk z moich bioder.
- No słucham ? - spojrzał mi w oczy .
- Ale nie tutaj . - pociągnęłam go w stronę salonu, i oboje usiedliśmy na kanapie.
- Chcę wiedzieć na czym stoję. - zaczęłam.
- A konkretniej ?
- Nagle zaczęliśmy się przytulać , całować i pieścić .
- No tak, i co dalej?
- Czy Ty...kurwa. Zayn czy Ty coś do mnie czujesz?! - popatrzałam mu w oczy z zakłopotaniem .
- Księżniczko .. - westchnął.
- To nie jest takie proste jak Ci się wydaje .
- uhhh, jest krzywe?
Mulat się zaśmiał .
- Nie żartuj . Czasem mnie ostro denerwujesz, ale to mnie w Tobie cholernie kręci. I powiem Ci szczerze e nie chcę Cię stąd wypuścić głównie dlatego że mi się podobasz. Polubiłem Cie maleńka . - cmoknął mnie w usta.
- Tylko tyle ?
- A co, liczysz na jakąś serenadę ? To nie u mnie . - zaśmiał się. - Nie powiem że od razu Cię kocham czy coś-
- Na to nie liczę.
- Dlaczego ?
- Bo mnie nie da się kochać. - spuściłam głowę w dół.
- Mylisz się.
- tak ?
- nie>
- Ehh .
- Źartowałem. I prosze Cię nie mów tak maleńka , nie można zakochać się odtak po prostu. Bardzo mi się podobasz, i z dniem to uczucie wzrasta. Dlatego jak mówią starzy " Pożyjemy, zobaczymy. "
- Ok, - uśmiechnęłam się.
- A Ty.. Co z Tobą?
- Mam tak samo jak Ty. Wkurwiasz mnie, ale to mnie do Ciebie przyciąga.
- No i to mi się podoba. - Pocałowaliśmy się po czym wstaliśmy i udaliśmy się do kuchni gdzie czekała już pizza.
Po zjedzenu udaliśmy się do sypialni. Od razu zasnęliśmy. Blalblablabla. < Chcę od razu przejść do rzeczy dlatego .. .>

Następny dzień. Godzina 12:05. Tracy i Zayn są na zakupach .
                                                *** Zayn ***

Chodzimy już godzine po sklepach i nic nie kupiliśmy prócz bluzki dla Tracy .
- Ile jeszcze ? - westchnąłem.
- Aż uznam iż to koniec na dzisiaj . Wytrzymaj dla mnie skarbie - pocałowała mnie w usta co mi się bardzo spodobało.
- Ooo , mój ulubiony sklep. Idziemy tam. - zarządziła moja księżniczka.
- Skarbie, może ja lepiej tutaj na Ciebie poczekam a Ty idź co? Jak to wygląda..Zayn Malik postrach Londynu wbija sobie do sklepu z babskimi ciuzkami. Pfff - prychnąłem.
Złowrogie spojrzenie Tracy. Przerażające.- przepraszam, z damskimi . - puściłem jej oczko.
- No dobrzee .. - weszła do sklepu.
12:12
Siedzę na ławce, i nagle czuje jak ktos od tyłu zamyka mi oczy swoimi łapami.
- Co jest kurwa? Spierdalam za nim Ci zajebie, chyba nie wiesz z kim masz do czynienia. - warknąłem.
- A Ty dalej taki ostry , hehe. - usłyszałem znany mi chichot . Przede mną ukazała się moja była, Perrie.
- Co Ty tutaj robisz ?- zapytałem z kpiną w głosie.
- Oj , to chyba ja Ciebie powinnam o to zapytać. - usiadła przy mnie najbliżej jak się dało i ułżyła sobie rękę na moim udzie. A drugą na szyi .
- Co Ty wyprawiasz Perrie ?
- No niic, tak dawno Cię nie widziałam. Chciałam się trochę z Tobą poprzytulać.
- haha, mam już laske. Także nie masz na co liczyć słodka. - niechętnie strzepnąłem jej rękę z mojej szyi. Lecz na darmo, bo ta znowu ją na niej uwiesiła.
- Jak to?! Kim ona jest? - oburzyła się blondynka.
- Zajebistą kobietą.
- Ehh .. a zresztą, co mnie to interesuje. Co u Ciebie słychać Maliczku ?  - uśmiechnęła się "słodko"
- Nic nowego . A u Ciebie ?
- A wszystko pięknie. Jak zawsze.
- Mhm ..
Rozmowa dalej się jakoś sama potoczyła. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się jak za dawnych czasów.

                                                ***TRACY***
Kupiłam sobie przezajebistą sukienkę. Wychodzę ze sklepu, a tam widok jakiejś tapeciary z blond włoskami która uwieszona na szyi mojego faceta szczerzy się i śmieje jak pojebana .Ten widok kompletnie mnie zszokował. Wstydziłam się wyjść, tak sama. Dlatego postanowiłam zrobić mu na złość i zawróciłam się. Przy półce stał bardzo przystojny chłopak, na oko 20 lat może 21. A stał w tym damskim sklepie po na jednej z półek były krawaty.
- Hej . - podeszłam .
- No siema . - odwrócił się w moją stronę.
- Tracy - wyciągnęłam do niego rękę.
- Austin < nie , to nie jest Austin Mahone , jak coś >- uścisnął moją dłoń.
- Może od razu przejdę do rzeczy i powiem o co chodzi. Widzisz tamtą dwójkę? - wskazałam palcem na mojego chłopaka "obściskiwującego się z blondyną "
- Tak . - kiwnął głową uśmiechnięty.
- Ten chłopak to MÓJ chłopak , i jak widzisz .. podrywa jakąś szmatę. Muszę wzbudzić w nim zazdrość, dlatego wyjdziesz ze mną z tego sklepu uśmiechnięty rozbawiony. I będziemy rozmawiali a na koniec dasz mi swój numer. - szybko powiedziałam na co ten zachichotał.
- Nie ma sprawy, numer dam CI już teraz. - Szybko wymieniliśmy się numerami, szczerze nie wiem po co skoro mam Zayna. Ale koleś wydaję się być spoko.
Wyszliśmy ze sklepu roześmiani .
- Masz zadzwonić !- krzyknął gdy już od siebie się oddalaliśmy
- Pewnie . - zaśmiałam się.
Jeszcze jakieś śmiechy chichy . I usłyszałam warknięcie Zayna .
- Co Ty kurwa wyprawiasz?!

Oho, zaczyna się.