Music

niedziela, 26 stycznia 2014

9. Sorry

- Nie, tak tylko powiedziałam. - Odwróciłam się bokiem do blondyna.
- Czyli jednak stwierdzasz iż to JA jestem seksowniejszy. Hah, wiedziałem - Usłyszałam chrapliwy głos Zayna.
- Tego nie powiedziałam.
- Ale na to wygląda.
-  UWAGA LUDZIE NIALL HORAN TEN BLONDYN OBOK MNIE JEST STO RAZY SEKSOWNIEJSZY OD ZAYNA MALIKA TEGO NA PRZECIWKO MNIE. - Wydarłam się na cały samolot.
- Pojebało Cię ?! - syknął mulat. Usłyszałam też chichot chłopców.
- A was co tak kurwa bawi ? - dodał po chwili.
- Twoja dziewczyna. - odparł ze śmiechem Louis.
- Nie jestem jeg-'
- Jesteś moja.
- Chyba Cię jaja bolą . - prychnęłam  za co oberwałam groźnym spojrzeniem Malika. Nie chce nawet wiedzieć co spotka mnie po powrocie do domu.
- Żeby Ciebie zaraz coś nie zabolało .. - warknął.
- Ejej spokojnie dzieciaczki, spokojnie. - Wtrącił Liam .
- A dlaczego spokojnie ? Niech mi pierdolnie prosto w ryj, tu i teraz przy was wszystkich . - Krzyknęłam czując napływajace mi łzy do oczu .
- Chętnie to zrobię . - odparł mulat.
- Więc dlaczego tego nie zrobisz?
- Kto powiedział że tego nie zrobię? - wstał i już się zamachnął prawym sierpowym , a ja zacisnęłam oczy. Ale bólu nie poczułam. Dziwne. Otworzyłam prawe oko by zanalizować co się dzieje. Harry trzymał Zayna i gadał mu coś do ucha.
- Jesteś pojebanym gówno wartym dupkiem ! - Wykrzyknęłam mu prosto w twarz wstawając z siedzenia.
- Gdzie idziesz? - zapytał ciekawy Niall .
 - Jak najdalej od tego gnoja .. - syknęłam odchodząc.
Zauważyłam dwa wolne siedzenia. Od razu się tam przeniosłam.
Usiadłam , odchyliłam głowę do tyłu i zamknęłam oczy. Po chwili poczułam że ktoś ściera moje łzy z policzków.
- Wypierdalaj ... - syknęłam.
- Nawet ja? - usłyszałam smutny głosik. Jak sądze należał on do blondyna.
- A , to Ty. Przepraszam . - Pogłaskałam go po głowie otwierając oczy .
- Dlaczego ciągle się o coś żrecie?
- Żremy?
- No żreć mi się chcę no. Dlaczego ciągle się kłócicie? - Uniósł jedną brew ku górze.
- Zapytaj tego debila . -warknęłam
- Spokojnie .. Zayn siedzi tam teraz cały nabuzowany . Jest wściekły..
- Chuj mu  w dupę.
- Ejej, to mój ziomek więc zluzuj trochę maleńka . - powiedział nie co ostrzejszym tonem.
- Bo co? Też będziesz chciał mi przypierdolić? No dawaj, nie krępuj się. - krzyknęłam uwalniając tym kolejne łzy.
- Nie.. ja.. taki nie jestem. Potrafie być wściekły i naprawdę kogoś zranić słowami, ale kobiety bym raczej nie uderzył.
- Raczej ....  - westchnęłam.
- Nie to miałem na myśli .. - cicho westchnął. - Nie to chciałem powiedzieć.  Tak czy siak musicie się pogodzić.
- Po co ?
- Jak to po co ? Żebyście mogli być parą .
- hahahaa ze co ? - wybuchnęłam głośnym i donośnym śmiechem. Zauważyłam że Harry , Lou i Liam wychylili łby ze swoich miejsc by zobaczyć co się dzieje.
- To znaczy ten ..
- Niall nie musisz się tłumaczyć .
- Ale ja nie.-
- Cicho .

Dalej lecieliśmy w ciszy. W końcu dolecieliśmy na miejsce. DO DOMU.
Wszyscy wysiadali tylko ja zostałam.
- A panienka nie raczy wysiąść ? - usłyszałam wredny i znajomy głos.
- A pan nie raczy stąd wypierdalać ? - syknęłam.
- A pani nie raczy się zamknąć póki nie dostanie w ryj ? - usłyszałam syknięcie mulata.
- A pan nie raczy zaopatrzyć się w coś takiego jak szacunek do kobiet?
- A pani nie raczy nauczyć się że do kobiet takich jak pani nie ma się szacunku?
- A pan.--
- A państwo nie raczą stąd wysiąść?! śpieszy mi się. - Usłyszałam rozdrażnony głos pilota.
- A co, nie wytrzyma pan do jutra ze swędzącym fiutem?  - odpowiedziałam mu .
- Słucham ?
- Pewnie bzykać Ci się chce i-
- Dosyć Tracy! Wychodzimy. - Zayn szarpnął mnie za rękę i wyprowadził z samolotu.
Brutalnie wrzucił mnie do czarnego bentleya i z piskiem opon odjechaliśmy.
- Pożałujesz tej całej szopki w samolocie ... - warknął głośno.
- dupa
- Twoja
- Chyba Twoja nieumyta. - syknęłam odwracając głowę w stronę szyby.
- Grabisz sobie Tracy Foster ..
- Grabić to można liście z dworu w jesień . *- prychnęłam po czym usłyszałam głośny śmiech Zayna.
Z każdą chwilą śmiał się jeszcze głośniej.
- Co cię tak bawi palancie ?
- TY - krzyknął śmiejąc się jeszcze bardziej.
Tym razem zamiast chamsko mu odpowiedzieć to dołączyłam do niego. I razem sie śmialiśmy. Nie wiem dlaczego ale ta cała sytuacja mnie bawiła.
Po 10 minutach rechotania nastąpiła cisza. I znów dało się wyczuć te napięcie i złość mulata. Dojechaliśmy pod dom ..pod jego dom. Dlaczego tak szybko?
Wysiadł z auta  i pokierował się w stronę drzwi.
Ja siedziałam dalej. Skierował się w moją strone otworzył mi drzwi i wyniósł z auta na rękach.
- Umiem chodzić. - odparłam sucho.
- Jakoś tego nie widać. - Otworzył drzwi po czym postawił mnie w środku korytarza.
- Nie bądź taki do przodu bo Ci tyłu zabraknie..
Od razu pożałowałam tych słów. Po raz kolejny zostałam brutalnie przyciśnięta do ściany . Moje sine nadgarstki także. Jęknęłam z bólu.
- Posłuchaj maleńka. Nikt nie ma prawa odnosić się do mnie takim tonem! - wydarł się kontynuując .- Nawet taka bezwartościowa dziwka jak Ty! To co zrobiłaś w samolocie..to przeszło wszystkie kurewskie granice. I powinienem CI teraz tak pożądnie wpierdolić że pożałowała byś tego natychmiastowo-
-Więc dlaczego tego nie zrobisz? - splunęłam .
- Zaraz trafiłabyś do szpitala , i przez Ciebie miałbym same kłopoty. - warknął .
- A teraz ich nie masz ? PRZEZE MNIE?
Nie odpowiedział.
- Więc po chuj mnie tu trzymasz? Po chuj trzymasz tu tak niewartościową dziwkę jak ja?! no po co ?! - wydarłam się po czym wbiegłam na górę zamykając się w pierwszym lepszym pokoju. Widziałam tylko że Zayn walnął pięścią w ścianę , nic więcej. Osunęłam się na drzwiach i rozbeczałam się jak dwuletnie dziecko.


Po jakimś czasie ... po długim czasie płakania. Usłyszałam pukanie do drzwi.
Nie odpowiedziałam. Kolejne głośniejsze pukanie. Cisza.
- Tracy nie wygłupiaj się, wiem że tam jesteś . - Usłyszałam łagodny głos Mulata. Pomimo tego w tym głosie dało wyczuć się nutkę złości.
- Nie ma tu żadnej Tracy .- odpowiedziałam.
- Więc kto tam jest ?
- Jedyna osoba jaka znajduje się w tym pokoju to niewartościowa dziwka. - odpowiedziałam zanosząc się kolejnymi łzami.
- Tracy.. - westchnął. - Chcę pogadać.
- A co właśnie robimy ? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Nie o taką rozmowę mi chodzi. Chcę Cię widzieć kiedy z Tobą rozmawiam. Wpuść mnie, proszę.
Otworzyłam drzwi i szybko przeniosłam się na drugi koniec pokoju, kuląc się w samym rogu.
- Chcesz mi przyłożyć co ? - zapytałam.
- Nie.
- Chcesz mi wygarnąć 'prawdę ' o mnie ?
- Nie.
- Więc czego Ty do cholery chcesz?
- Chciałbym mieć klucz.
- Do czego ?
- Klucz do Ciebie. Żebyś w końcu się otworzyła i powiedziała mi co Cię tak naprawdę boli.
- Poeto .. Widzisz Zayn .. nie trzeba mieć pistoletu żeby zabić, wystarczy odpowiednio dobrać słowa.
- Co masz na myśli ?
- Mam na myśli to że ciągle o coś mnie obwiniasz i wyzywasz..
-Ja? To Ty mnie nazwałaś gnojem dupkiem i tak dalej, w samolocie .. *- uniósł lekko głos.
- To było pod wpływem emocji. - Odparłam.
- A ja ? A ja wyzywałem Cię pod-
- Celowo . - Wtrąciłam. - Lubisz patrzeć kiedy ktoś cierpi prawda? Ponieważ sam miałeś zjebane życie.. no.. może na odwrót. Nieważne. Ale lubisz prawda? To właśnie Cię bawi, bawi Cię czyjś krzyk, czyjś płacz i ból.
- Nie...
- Więc co Cię bawi ? Na co lubisz patrzeć ?
- Bawi mnie Twoje słodkie i denerwujące zachowanie. Chcę patrzeć na Ciebie, ale uśmiechniętą. - westchnął cicho.
- Zayn ..
- No.. co za pożytek z oczu gdy serce jest ślepe.
- Co? Cholera ZAyn mów jaśniej, w ogóle Cię nie rozumiem. - powiedziałam.
- Po prostu , przepraszam .
- Zayn to ciągle się powtarza. Ciągle przepraszasz i ciągle robisz to samo . - Spuściłam głowę w dół.
- To się zmieni.
- Jeżeli chcesz coś zmienić, zacznij od siebie . - Popatrzałam mu w jego piękne czekoladowe a wręcz kawowe oczy.
- Tak zrobię. - kiwnął głową.
- Ale ja tego nie zapomnę, nie mogę.. Zbyt bardzo mnie ranisz Zayn .
- Nie żyj przeszłością tylko teraźniejszością . - Ujął mój podbródek w dwa palce.
- A co jest teraz ?
- Hmm .. A co byś chciała żeby było ? - jego kąciki ust delikatnie się uniosły. Tak samo jak i moje.
- A coś proponujesz ?
Zamiast odpowiedzi uzyskałam słodki i namiętny pocałunek. Odwzajemniłam. Czemu nie?
Ej nie! To nie może się dziać. Ale też nie mogę tego przerwać. Sama nie wiem dlaczego. To jest jak taki trans, bardzo wciąga. I przyciąga. Nie mogę od niego tak po prostu się teraz oderwać.
Wsunęłam palce w jego włosy na co ten zamruczał i pogłębił pocałunek.
- kocham cię - szepnęłam prawie że nie dosłyszalnie. Mam nadzieje że tego nie usłyszał.


KOŃCZĘ BO MUSZE ZAPYTAĆ WAS CO ROBIĆ, MAJĄ TRAFIĆ DO ŁÓŻKA CZY JESZCZE ZA WCZEŚNIE? I CHCĘ TU WIDZIEĆ DUŻO KOMENTARZY ! BO TO MOTYWUJE. A OSTATNIE KOMENTARZY JEST CO RAZ TO MNIEJ . ; //

piątek, 24 stycznia 2014

8. Sława . .

- Byliście świetni ! - krzyknęłam gdy chłopcy skończyli swój występ.
- No co Ty  - powiedział zabawnie Louis próbując naśladować mój głos. Co wychodziło mu przekomicznie.
- Ah ta skromność . - przewróciłam oczami z uśmiechem na twarzy.
- Żryć ! Dajta żryć ! - Wrzeszczał Niall biegajac w kółko po pomieszczeniu.
- Za mało luster w tym budynku, zdecydowanie. - Fuknął zły mulat.
- A ja to bym se wpierdolił jakąś marcheweczkę. - Podrapał się po głowie Louis.
- Dużo tu ładnych kocic , szkoda że tak mało czasu by jakąś upolować. - Powiedział smutnie Harry.
- Upolować? serio Harry? serio? - zdziwiłam się.
- No, i zanieść do łóżka  a potem..-
- Nie kończ.
- Przepraszam Cię za nich Tracy . - Pogłaskał mnie czule po ramieniu Liam.
No, chociaz jeden normalny.
- Za nich? Za nas? A to dlaczego? - wtrącił się Lou wpieprzając jakąś marchewkę. Jednak po chwili z rak wyrwał mu ją Niall . Oczywiście zaczęli się ganiać po całej sali i kłócić o ową marchewkę.
- Bo jesteście ogromnymi I D I O T AMI ! - przeliterował głośno Zayn.
- O Tobie już nie wspominając .. - dodałam .
- Ej! - oburzył się mulacik.
Do sali nagle weszła poddenerwowana a zarazem rozbawiona Lou.
- Co to za wygłupy?! Jazda mi już zabierać rzeczy i do samolotu won! - wydarła się na co wszyscy się zatrzymali i automatycznie uciszyli.
Wow, nieźle. Potrafi ich uciszyć w tak szybkim czasie, mi by to zajęło jakąś godzinę.
- No już już .. - powiedział Niall ze spuszczoną głową w dół.- Ale Lou nie chciał dać mi dokończyć żryć marchewki, powiedz mu coś.
-BooBear nie ładnie tak ! - pokiwała mu palcem przed twarzem a następnie popchnęła ku drzwiom.- A teraz sio! Za 10 minut chcę was wszystkich widzieć gotowych do wyjazdu w samolocie.
Wszyscy wybiegli z sali.
- Wow , dobra jesteś w te klocki.  - Powiedziałam zdumiona. Po chwili zdałam sobie sprawę z tego jak głupio zabrzmiało to zdanie i walnęłam mega facepalma.
- Tak, dziwnie to zabrzmiało. - Wyczytała mi z myśli.
- Nieważne , podziwiam Cię kobieto.
- Hahaha, lata praktyki. Wystarczy umieć pożądnie się wydrzeć i od czasu do czasu pokazać pazurka.
- O tak? - pokazałam jej pazurka.
- Nie, haaha - roześmiała się blondynka.
- Wiem, żartuję. Dobra zbierajmy się już. - Powiedziałam po czym obie zabrałyśmy swoje torby i wyszłyśmy .
                                      W samolocie .

- Louis zabieraj te śmierdzące syry z mojego ramienia ! - Usłyszałam warknięcie Zayna.
Spojrzałam na nich i faktycznie. Louis właśnie leżał sobie po drugiej stronie siedzeń i trzymał nogi na ramieniu Zayna który krzywił się z obrzydzeniem. Siedzieliśmy w takim jakby boksie.
- No zobacz Tracy ! Taki drażliwy dzisiaj ten mój Zayn , oh . - fuknął Lou udawający wywyższoną kobietkę.
- Masz romans z inną ?! - wtrącił się Harry
- Nie , skarbie to nie tak jak myślisz ! - wydarł się Louis za co Liam trzepnął go w łeb.
- Trzabyło głośniej, przecież nikt nie słyszy jak drzesz ryja. - fuknął Liam kręcąc głową.
- Gejusy - Odwrócił się w drugą stronę Zayn.
- O o o ! Odezwał się kurwa. - Powiedział Harry z uśmieszkiem na twarzy.
- Pan Idealny . - dodał Louis.
- A co , Bóg nie wiedział komu ma przyznać rolę idealnego wiec przyznał ją mnie. I dobrze zrobił. -prychnął Malik.
- Zbyt wysoka samoocena panie Malik . - wystawiłam język chłopakowi na co ten odpowiedział mi tym samym.Oparłam głowę o fotel.. i zamknęłam oczy.
Poczułam jakiś dziwny zapach. Nie. Tego nie można nazwać zapachem, to paskudny smród.
- Dobra kto się zjebał? - zapytałam otwierając jedno oko.
Usłyszałam cichy chichot. Otworzyłam drugie oko, rozejrzałam się i ujrzałam zwijającego się ze śmiechu Nialla.
- Niall . . -warknął ostrzegawczo Zayn .
- Słucham ? - zapytał cały czerwony ze śmiechu blondyn.
- Może jakieś przepraszam ? - dodał Liam.
- A niby za co ?
- Za to ze zjebałeś się tak paskudnie że teraz tu zdycham? - warknęłam.
- Ja?- pokazał na siebie palcem.
- Nie, moja piękna dupa. - Powiedział Louis.
Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem, biedny Louis rozglądając się nie wiedział o co chodzi.
- Co jest? coś śmiesznego powiedziałem?
- Właśnie stwierdziłeś że to Ty się zesrałeś. - Mówił przez śmiech Malik.
- Ale to nie ja ! Ja wale bez woni ..
- Ja mu wierzę, mówi prawdę. - wtrącił Harry.
- Moje także nie mają żadnego aromatu zapachowego . - Liam.
- Pozostajesz nam tylko Ty Niallerku - powiedział Zayn.
- A Ty to co ?
- Ja.. moje są bezzapachowe. A tak serio gdybym to był ja to dawno byś już nie żył. - Prychnął oburzony mulat . Zaśmiałam się cicho .
- Ale ja bym się przyznał !
- Jasne jasne .. - Louis.
- Ej, chwila. Z takich bąków trzeba być dumnym ! Bo wydobyć z siebie coś tak mocnego to nie mała sprawa.
- Byłaby jeszcze większa i bardziej widoczna gdybyś bardziej wczuł się w te puszczanie bąka. - wtrąciłam.
- Co masz na myśli ? - zapytał unosząc jedną brew ku górze.
- Tracy ma na myśli to że po prostu zesrałbyś się w gacie. - Harry,
- Przecież to właśnie zrobiłem, - Wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Chodzi o to walnął byś kloca deklu . - Pokręcił głową Zayn śmiejąc się.
- Po za tym przed chwilą się sprzedałeś . - Liam.
- Ale... to nie ja !
- Dobra dobra.
- No serio.
- Dobra dobra, my wszystko wiemy ! - zaśmiał się Louis. Wszyscy zaczęśliśmy się śmiać, tym razem dołączył do nas i blondyn. Po chwili dało się też słyszeć śmiech Lou która przez ten cały czas nie odezwała się słówkiem.

20 minut później .
Czuje kolejny ohydny smród. Tym razem coś jak.. zgniły ser połączony z potem i fetą.
- Fuj, Niall znowu?
Słyszę chichot chłopaków.
Otwieram oczy. Przed moją twarzą mam obraz ohydnych stóp Louisa.
- Boże, fuuu .. Louis co Ty w gównie nogi moczyłeś? - zapytałam zatykając noc .
- Hahahaha, nie . - Zabrał syry.
- Jego stopy śmierdzą najbardziej z wszystkich nas. - wtrącił Liam.
- Daje się wyczuć, uwierz.

Od 5 minut Louis nie ma już nóg przed moją twarzą, jednak dalej czuje ohydny smród. Wpadłam na genialny pomysł. Niall siedzi pod samym oknem, zdala od Louisa . Skorzystam . Wstałam i usiadłam na kolanach blondyna.
- Co jest? - Zapomniałam wspomnieć że Niall spał.
- Nic nic blondynku . - Pogłaskałam go po jego czuprynie. śpij dalej .
- Co kurwa, czemu siedzisz mi na jajkach? - uśmiechnął się złowieszczo.
- Nie na jajkach, a na kolanach. To mała różnica . - Westchnęłam.
- Właśnie...bardzo mała Tracy, nawet nie wiesz jak bardzo mała .. - szepnął mi do ucha . Preszedł mnie dreszcz.
- Co za zboczuch , przesiadam się. - Tym razem mój szanowny zad znalazł się na kolanach Harrego .
- Dobry wybór maleńka . - Powiedział zachrypniętym głosem .
- Tylko ty mi tu nie świntusz słowami .
- Nie wiedziałem, że można świntuszyć słowami . - mruknął loczek.
Rozejrzałam się, swój wzrok zatrzymałam na mulacie który przyglądał mi się z niezbyt zadowoloną miną.
Wstałam z kolan Harrego i przeniosłam się na kolana Zayna  .
- Wolisz żebym siedziała na Tobie? - zapytałam unosząc brwi .
- Tracy .. - syknął.- To trochę..
- Dziwkarskie. Wiem. Nie musisz kończyc, jednak uprzedzę Cię że dziwką nigdy nie byłam nie jestem, i nie mam zamiaru nią być.  - Puściłam mu oczko po czym usiadłam na swoim miejscu.
- Zadziorna, ahhhh - Powiedział Harry  za co dostał kuksańca w bok.
W końcu wylądowaliśmy i wyszliśmy.
Jakiś wielki budynek . Weszliśmy do środka gdzie było pełno dziennikarzy , aparaty . KURWA. Totalna rzeź . Ochroniarze zaczęli prowadzić nas jakimiś korytarzami. Aż w końcu dotarliśmy do jakiegoś pomieszczenia .
Chłopcy się przywitali pogadali , dali wywiadu . Aż w końcu zaczęli śpiewać. A ja siedziałam z boku i słuchałam przyglądajac się Zaynowi.
KLIK
Nadeszła zwrotka Zayna. Nie wiem po co założył te okulary ale dobra.. hahaha.
Zaczął .. śpiewać .. Cudownie pięknie ! Jak to opisać ? Po prostu idealnie. Jak anioł.
Popatrzał na mnie, i puścił mi oczko . Poczułam się dziwnie.. poczułam że mam motylki w brzuchu. Poczułam się inaczej, poczułam się wyjątkowa. Poczułam sie .. zakochana ?  NIE. NIE TRACY tylko nie to, nie zakochuj się. Skończyli. Jezus chrystus, wreszcie .
Kolejne zamieszania, przesiadki . I tak skończyliśmy zmęczeni w samolocie.
Wszyscy spali prócz mnie i Zayna .
- Jarasz się. - odezwał się.
- Niby czym ?
- Tym ze puściłem CI oczko .
- Hahaha, nie.
- Nie? Twoja reakcja mówiła co innego . - Uśmiechnął się kpiąco .
- Jaka reakcja ?
- Podjarałaś się, wiem o tym. Podnieciłaś się ..
- Chyba sobie kpisz maleńki . - prychnęłam .
- Byłaś zachwycona moim śpiewem-
-Dosyć! - szepnęłam 'głośno'
- Dlaczego ?
- Bo pierdolisz ! Pierdolisz takie głupoty że w głowie się nie mieści. To już Niall jest seksowniejszy od Ciebie . - wygarnęłam mu na co ten zrobił groźną minę.
- Nie wiem .. ale chyba nie zdajecie sobie sprawy z tego że my wszystko słyszymy . - Usłyszałam zachrypnięty głos. Jak myślę należący do Harrego.
- Naprawdę jestem seksowniejszy ? - odezwał się Niall który wstał i wcisnął się pomiędzy mnie a Harrego i objął mnie ramieniem .


SŁABY MOMENT ŻEBY KOŃCZYĆ, ALE MUSZE.


czwartek, 16 stycznia 2014

7. To boli

- Wpierdoliłbym Ci za zbyt pochopne kroki ... - wysyczał mi do ucha mulat. - gdyby to nie wypaliło. - zaśmiał się na co odpowiedziałam mu tym samym.
- A ja oddałabym Ci - warknęłam - gdybyś to zrobił .
- Nie pogrywaj ze mną w ten sposób kocie - syknął mi do ucha przygryzając przy tym jego płatek.
Usłyszałam znajomy głos..znajome dźwieki o nie.. to on
- O boże.. - szepnęłam łapiąc się za usta.
- Zayn, chodźmy stąd prosze.. - szarpnęłam lekko za ramię mulata.
- Czemu?
- Nie chcę tu być,  chodźmy. - ciągnęłam go w kierunku wyjścia,
-Jeszcze godzinka skarbie - mruknął wracając z powrotem pod scene.
Przy 2 minucie piosenki podszedł do mnie.. BOŻE.
Stał przede mną mój pojebany były Justin Bieber .  .
Odgarnął moje włosy za ucha i puścił mi oczko. Od razu strzepnęłam jego rękę z mojej głowy na co ten się lekko skrzywił. Złapał mnie w talii i przycisnął mnie do siebie. Zaczęłam się wyrywać z łzami w oczach , na szczęście udało mi się i wybiegłam z baru.
Szłam szybkim krokiem chodnikiem. Poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń. Ktoś odwrócił mnie do siebie przodem. Ujrzałam idealną twarz pana Zayna Malika.
- Co to kurwa było ? - krzyknął ściskając moją rękę.
- Ał.. Zayn .. puść  to boli - skrzywiłam się z bólu.
- Pytam się co to kurwa było!?- krzyknął głośniej jeszcze mocniej ściskając moją rękę na co zawyłam z bólu.
- Zayn puść, proszę. Wszystko ci wyjaśnie tylko puść .. - jęknełam.
- No ja myśle. *- puścił mnie .
- To mój były..
- Żartujesz sobie? Byłaś z takim gejem? hahahah < bez urazy do Belieberek, lubię JB ale Zayn w opowiadanaiu nie>
- Zayn przestań .. to stare dzieje - westchnęłam .
- Stare .. ale ważne że w ogóle takie "dzieje" miały miejsce! - warknął.
- Cholera, Malik! Teraz będziesz się czepiał o to że kiedyś miałam chłopaka ?! - krzyknęłam odchodząc .
- Jeszcze z Tobą nie skończyłem do kurwy nędzy ! - warknął łapiąc mnie mocno za nadgarstek.
- Ałł ..
- Kiedy to było ?
- Co ?
- Nie udawaj głupiej , kiedy byliście razem ?
- Z 2 lata temu..a co ?
- Gówno! Do domu.. ! - syknął pchając mnie na przód w stronę auta.
Nie.. nie da się tak! Tak się kurwa nie da! Stanęłam mu na drodze. Może i tego srogo pożałuję ale zaryzykuję.
- Jakim Ty prawem mi w ogóle rozkazujesz co ? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Takim ze jestes moja ?
- Nie?
- Tak?
-Nie?
- Kurwa Tracy.. jebnięta dzi..-
- No dokończ - nastawił ucho z entuzjazmem w głosie. - bo chyba nie słyszę
- Nic.
- Dokończ.
- Spierdalaj.
- Gdzie?
- Do auta szmato! Już! - wydarł się wsadzając mnie do auta. Po czym sam do niego wsiadł i odpalił silnik. Jechaliśmy chyba ze 180 na godzine . Bałam się. Nie lubię jeździć tak szybko.
W końcu dojechaliśmy pod dom, nie dane było mi nawet wyjść samej bo oczywiście pan święty bad boy musiał sam wyszarpać mnie z auta i brutalnie wrzucić do domu.
- Co Ty robisz? - krzyknęłam ze łzami w oczach .
- Niby co ?
- Dlaczego rzucasz mną jak szmatą?
- Hm .. może dlatego ze nią jesteś? - uśmiechnął się kpiąco.
-Jesteś.. niemożliwy.. tak bardzo kurewsko pojebany ! Jesteś zwykłym chujem! - wydarłam się. Tylko po co? Właśnie oberwałam porządnie w twarz. Oczywiście nie obeszło  by się bez łez.
- Nienawidzę cię. - wysyczałam przez łzy.
- A ja mam z Tobą wręcz na odwrót.- mruknął pod nosem po czym szybkim krokiem udał się do kuchni. Wcześniej zakluczył drzwi i zabrał klucz.
Co to miało oznaczać? Co.. jak.. ej! Zaraz zaraz. Nienawidzić, i przeciwieństwo..hmm.. KOCHA MNIE?! hahaha co to , to na pewno nie. To niemożliwe. Nie można traktować jak szmatę osobę którą się kocha.
Udałam się do 'swojego' pokoju .. Nie. On nie jest mój, ja w nim tylko spędzam czas w nocy który polega na tym w że śpię. Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślac nad tym, co powiedział mi Zayn. Już nie interesowało mnie to że w ogóle mnie uderzył, nic mnie nie interesowało prócz tych słów. " A ja mam z  tobą wręcz na odwrót"
- Ciekawe o co mu chodziło .. - powiedziałam na głos.
- Może o to że ma z Tobą na odwrót . - usłyszałam rozbawiony głos Malika który położył się obok mnie.
- Zay..
- Przepraszam.
- Za co ? - Chciałam wiedzieć czy wie za co przeprasza.
- Za wszystko.
- Może trochę jaśniej ?
- Jak Ci ciemno to zapal słońce.
- Zabawne.
- Naprawdę przepraszam, już nie będe prawił ci tu słodkich słówek typu :" o wyyybacz mi ma najdroższa, źlem postąpił . " - zaczął naśladować zrozpaczonego księcia. Wybuchnęłam śmiechem.
- Spoko . - odparłam wzruszając ramionami.
- Spoko ? I tylko tyle ? Żadnych kazań i awantur ? - zapytał zdziwiony.
- Żadnych kazań i awantur, tylko tyle Zaynie.
- Ej! Nie mów tak na mnie. - skrzyżował ręce i odwrócił się w drugą stronę z naburmuszoną minką.
- Zaynie..przepraszam oh Zaynie nie chciałam Cię zranić! - zaczęłam krzyczeć udawając że tule się do niego.
- To nic Ci nie da.
- Oh, doprawdy? - zapytałam z kpiną w głosie po czym usiadłam na nim okrakiem.
Zdziwienie Zayna nie było małe. Najpierw wielki szok i tak dalej, a po chwili ogromny cwany uśmieszek.
- Nono .. chyba będę częściej się obrażał skoro tak to ma wyglądać. - zaśmiał się przyciągając mnie do siebie. Przez chwilę patrzeliśmy sobie w oczy. Miał takie piękne brązowe a wręcz czekoladowe oczyska . Tak głębokie  , że utonąć w nich można.
Odgarnął kosmyk włosów z mojego policzka , po czym przybliżył swoją twarz do mojej. Odruchowo popatrzałam na jego usta, jego pełne malinowe usta które aż same się prosza by ich skosztować. Po chwili poczułam jego wargi na swoich . Takie ciepłe i dobre wargi . Oddałam pocałunek po czym wsunęłam palce w włosy mulata na co ten zamruczał pogłębiając pocałunek.
- wiesz co - wymruczał w trakcie pocałunku .
- no? - zapytałam uwodzicielskim głosem.
- bo tak naprawdę to przyszedłem tu nie tylko po to by Cię przeprosić ale też po to by powiedzieć Ci że za 2 godziny mamy pierwszy od 2 lat koncert w Londynie. Ale koncert zawsze może poczekać. - pocałował mnie i wsunął rękę pod moją bluzkę.
Odepchnęłam go od siebie.
- Co się tak cieszysz? Nie licz na nic więcej, wstawaj! - zaśmiałam się.
- O nie ..
- Co ?
- Rozliczę się z Tobą jak wrócimy , zobacz do czego doprowadziłaś . - wskazał palcem na swoje krocze . Wiadomo co zobaczyłam. Czułam ze moje policzki nabierają purpurowego koloru  i robi mi się gorąco.
- Cóż. - powiedziałam ochrypłym głosem po czym chrząknęłam - trudno.
Zayn zaczął się śmiać po czym podszedł do mnie i po raz kolejny musnął moja usta swoimi.
- Widzisz , widzisz jak ja na Ciebie działam kocie.. - wymruczał mi do ucha .
- Szykuj się dziadu jeden ! - krzyknęłam śmiejąc się. - ja ci szykuję ubrania
- Tylko nie jakieś różowe sweterki, proszę. - zrobił słodką minę.
- No raczej że nie.
Udaliśmy się do jego pokoju gdzie od razu zaczęłam szybko przebierać w szafie.
Wyszykowałam mu wszystko, nawet fryzurę. Końcowy efekt wyglądał tak
- Ajajjj - uśmiechnęłam się mierząc go wzrokiem.
- haha, wyglądam jak ..
- pięknie! - zasmiałam się.
- cicho tam.
- Nie wiem po co Ci to wyszykowałam skoro Ty i tak przebierzesz się przed koncertem.
- Właśnie tak . - puścił mi oczko .
Poszłam szybko do siebie i zaczęłam się przebierać w pierwsze lepsze ubrania. Makijaż na szybko, podkręcić włosy i już
Zbiegłam na dół gdzie czekał na mnie już Zayn.
- Jak zwykle piękna . - pocałował mnie w policzek po czym szybko wyszliśmy z domu i wyjechaliśmy.

                                                     ***

Po 1 godzinie byliśmy na miejscu . Weszliśmy do jakiegoś wielkiego budynku. Szliśmy jakimś ciemnym korytarzem aż doszliśmy do jakiegoś jasnego pomieszczenia w którym znajdowała się już reszta chłopców.
A razem z nimi jakaś blondynka z fajną fryzurą z odcieniami fioletu.
- Cześć .. - powiedziałam cicho .
- No siema - zaczął Louis - To jest Lou! Nasza stylistka, Lou to jest Tracy . Poznajta sie - powiedział po czym wyszczerzył swoje białe ząbki i odszedł. Obydwie wybuchłyśmy śmiechem. " poznajta sie"
- Tracy - podałam jej rękę po czym się uśmiechnęłam.
- Lou - uścisnęła moją dłoń i odwzajemniła uśmiech . - No już już chłopcy zbierac dupska i przebierać się w ubrania! Leżą na kanapie - krzyknęła do wszystkich.
Na rozkaz Lou wszyscy zaczęli biegac jak szaleni i rozbierac się rozrzucając przy tym swoje ciuchy dookoła.
Po chwili cały zespół był już gotowy na występ. Wszyscy udaliśmy się na scenę, żeby dokładnie wszystko widzieć udałam się do pierwszego rzędu. Siedziałam tuż przy scenie.
30 minut zaczął się koncert.. Jako pierwsze zaśpiewali to <KLIK>
Kompletnie nie znałam tej piosenki ale przyznam że bardzo mi się spodobała .
Po zaśpiewaniu z 5 piosenek , paru konkursów zabaw żartów i odpowiadaniu na pytania koncert się zakończył. Wszystko to trwało z 2 godziny. Ponieważ Lou poinformowała mnie że chłopcy musza jechać na jakiś wywiad i zaśpiewać tam piosenkę. Tak.. to normalne " Wielkie One Direction Powraca do życia"

                                                       ***

- Byliście świetni! - krzyknęłam gdy chłopcy weszli do przebieralni .

środa, 8 stycznia 2014

6. Powtórka z rozrywki

Zbiegłam ze sceny i ..podeszłam najpierw do tego Loczka .
- Harry! - krzyknęłam.
- CO? - krzyknął oglądając się na wszystko strony.
- Tutaj ! - stanęłam przed nim .
- Skąd wiesz jak mam na imię maleńka ? - wymruczał.
- Kurwa, nie podrywaj mnie tu teraz tylko idź na scene i śpiewaj razem z nimi .- wysapałam zmęczone biegiem i przepychaniem się przez tłumy.
- Hahahahaha już zapierdalam . - roześmiał się lokowaty chłopak.
- No weź, w końcu jesteście One Direction nie?
- nie.
- Harry, pomyśl o tym co straciłes. Moglibyście teraz stać tam w piątke i śpiewać, bawić się ze swoimi fanami! Proszę cię, przez jedną głupia kłótnie straciliście dwa lata w ciągu których moglibyście wybić się na szczyty list !
Przekonywałam go tak jeszcze trochę, aż w końcu się zgodził i wszedł na scene. Uśmiechnęłam się.
Zauważyłam że przybija sobie piątke z Niallem a po chwili podchodzi do Zayna. Obejrzałam się za siebie szukając wzrokiem Liama. O jest! Patrzał mega zdziwiony na chłopców. Podbiegłam do niego.
- Liam !
- Co jest ? - powiedział obojętnym tonem.
Walnęłam mu tą samą gadkę i również się zgodził. No to teraz najtrudniejsza część przywracania do życia zespołu. LOUIS. On na pewno tak szybko się nie zgodzi. Nie myśląc już o niczym, podbiegłam do niego.
Stanęłam za nim .
-Mógłbyś teraz stać tam razem z nimi i również świetnie się bawić.
- Co kurwa? - odwrócił się do mnie z dziwną miną. Jakby wkurzoną, a z drugiej strony smutną.
- No tak, Louis pomyśl tylko ile straciłeś przez te dwa pieprzone lata. Mógłbyś teraz stać na jednej z największych scen świata i śpiewać dla swoich fanów. - powiedziałam przekonującym tonem.
- Tss, i na chuj mi to ? Co z tego że byłbym sławny, skoro w takiej grupce nie można dogadać się nawet o jebane ubrania! *- warknął.
- Ale zauważ też że teraz jesteście bardzo podobnie ubrani, na czarno. - uśmiechnęłam się. - Więc idź tam i mnie nie denerwuj. - pchnełam go lekko do przodu .
- Nie! - syknął
- Louis..- westchnęłam.
- A skad Ty w ogóle kurwa wiesz jak ja się nazywam? Skąd wiesz że to ja? i skad wiesz o tym że śpiewaŁEM?!
- Mam swoje źródła, ale o tym później. Przestan no, zobacz co tracisz. - wskazałam ręką na bawiących się chłopaków.
- Gówno tracę, ja..
- LOUIS DO KURWY NĘDZY IDŹ TAM, ZAŁATW WSZYSTKIE SPINY! ZAKOŃCZ JE NATYCHMIAST!!!! I SPIEWAJ - wydarłam się na cały klub. Nagle muzyka ucichła. Wszystko ucichło. Wszyscy patrzyli na nas.
- No! ludzie.. chcecie powrotu ONE DIRECTION, czy nie? - wydarłam się ponownie.
 - chcemy! - odkrzyknęli wszyscy
- więc powiedźcie coś temu tutaj - wskazałam na Louisa - żeby zgodził się na powró do zespołu, bo go zaraz rozszarpie!
Wszyscy zaczeli w rytm krzyczeć :" Lou "
Liam podszedł do Louisa  i położył mu rękę na ramieniu.
- Louis - zaczął. - Dajmy temu ostatnią szansę co ?
- Al -
- Boo Bear - tym razem dołączył do nich Niall . - Tą ostatnią.
- Jedyną szansę . - dodał Harry
- To szansa na milion marchewko - uśmiechnął się lekko Zayn. Zdziwiło mnie to bo przecież zgrywa takiego bad boya.. a teraz.
Cały tłum zaczął wrzeszczeć " 1D < czyt. Łan di > "
Chłopcy uśmiechnęli się , i zrobili wspólnego misiaka. Na co ludzie zaczęli robić słodkie ' oooo '
- No to teraz możecie nam coś zaśpiewać.  - Z niewiadomego powodu klepnęłam w tyłek Harrego .Na co ten zaczął się rechotać a po chwili spowazniał i pogroził mi palcem.
Weszli na scene i zaczęli śpiewać nieznaną mi piosenkę.
Na wielkim ekranie pojawiło się to . Nigdy wcześniej tego nie widziałam, bardzo się zmienili od tamtego czasu.
śpiewali tą samą piosenkę, rozpłakałam się jak małe dziecko .
Po zejściu ze sceny , zauważyłam że Liam płakał. Podeszłam do niego.
- Liam, co jest? - zapytałam zaciekawiona>
- Nic, po prostu się wzruszyłem. - wzruszył ramionami wypuszczając kolejny potok łez.
- Jej .. chodź tu do mnie - rozłożyłam ramiona w które po chwili wplótł się zapłakany Liaś.
- Znam cię dopiero parenaście minut a już cie polubiłam wiesz? - przeczesałam ręką jego włosy na co ten się zaśmiał.
- Dlaczego ? - zapytał.
- Bo jesteś bardzo wrażliwy delikatny, a zdrugiej strony dosyć.. "bad boyowy " - obydwoje się zasmialiśmy.
Wypuściłam go z ramion.
- Zaśpiewajcie coś jeszcze - zrobiłam minkę szczeniaczka.
- Spoko . - odparł po czym wszyscy znowu wbiegli na scenę.
Tym razem atmosfera była inna
Wszyscy skakali i świetnie się bawili . Po skończeniu koncertu całą szóstką udaliśmy się pod barek opić udany wieczór. Nagle Louis podszedł do mnie i wypalił :
- Dziękuję ci MOJA marcheweczko za wmówienie mi do mego pustego łba prawdy . - przytulił mnie delikatnie i odszedł .
Teraz kolej Harrego .
- Dzięki słodziutka - cmoknął mój policzek.
Niall .
- Najpierw miałem cię za  pyskatą , nieposłuszną dziewuchę..sorry, cofam to. KOCHAM CIE NORMALNIE! uratowałas nas zespół, wielkie dziękuje . Aż z tego wrażenia kiedyś cię zabiorę do Nando's. - Blondyn przytulił mnie mocno .
Liam .
- Jesteś taka dobra , i pomocna. Dziękuje Ci za wszystko . - uścisnął mnie wzruszony Liaś.
no, teraz czas na Zayna .
Podchodził do mnie z groźną miną, z początku byłam przestraszona ale po chwili się usmiechnęłam bo widziałam że żartuje. Pierwsze co  mocno wpadł w moje ramiona.
- Jesteś zajebista skarbie,.- wymruczał mi do ucha .


Wiem, notka miała byc dłuższa. Obiecuję wynagrodzę wam to podwójnym rozdziałem jeszcze w tym tygodniu. Muszę uciekać, lekcje i te sprawy. ENJOY :)

środa, 1 stycznia 2014

5. To tylko przeszłość

- Zaczęło się to tak , że..po prostu kiedyś lubiłem muzykę. Ew, kochałem. W końcu zacząłem śpiewać, później dochodziło do tego że budziłem się o 2 w nocy i śpiewałem głośno na cały dom. Moja siostra waliła w ścianę i krzyczała żebym się zamknąć bo nie umiem śpiewać .- zaśmiał się. - Nie przejmowałem się tym, zaśpiewałem jedną piosenkę całą. I moja matka to usłyszała, powiedziała że mam talent i musze koniecznie pójść do Xfactora. Zgodziłem się. Ćwiczyłem codziennie po 5 godzin do zdarcia gardła. Tydzień przed castingiem ćwiczyłem mniej żeby zaoszczędzić gardło. Nadszedł dzień castingu, super. Przeszedłem dalej.
Kolejny etap, dupa! Już myślałem że nie przeszedłem kiedy koleś o imieniu Simon Cowell wywołał piątkę chłopaków. W tym mnie .
- Ciebie i tych chłopaków z filmików? - przerwałam mu .
- Ta .
- Mów dalej .
- Powiedział że możemy nie przejść w ogóle , lub możemy być zespołem. Wybraliśmy drugą opcję. Harry , ten lokowaty wymyślił nazwę zespołu " One Direction ". Jeździliśmy na różne parodniowe wycieczki, dogadywaliśmy się zajebiście. Zakumplowaliśmy się, śpiewaliśmy, ćwiczyliśmy. Raz nie pojawiłem się na jednej próbie i chłopacy chcieli wyjebać mnie z zespołu. Ale jakoś daliśmy dalej radę. Ogólnie gdyby moja stara nie obudziła mnie o 4 rano.. to bym w ogóle nie pojawił się  w Xfactorze. Nie chciało mi się wtedy wstać . Nagraliśmy dwie piosenki z teledyskiem , które nie wyciekły do światła dziennego z powodu .. rozpierdolenia się zespołu  . - zrobił skwaszoną minę.
- Jak to? dlaczego? - pytałam.
- Po prostu, zaczęliśmy się kłócić który ma śpiewać więcej i takie tam. Jak się ubierać..
Pewnego dnia Louis się wydarł " to kurwa najlepiej nie róbmy żadnego zasranego zespołu skoro tak to wszystko ma wyglądać !!! " i kolejna awantura, każdy wyjechał do swojego domu i koniec kariery i znajomości. - westchnął.
- To przykre.. i chore! mogliście przecież jakoś złagodzić sprawę. - powiedziałam.
- Niby jak ? - prychnął
- srak
- Tracy .. - powiedział ostrzegawczym głosem.
- Dobra, wiem. Sory , pokażesz mi te teledyski? - zapytałam
- Ale.. ja tam wyglądam jak pedał, wszyscy wyglądaliśmy jak geje bo tak kazali nam się poubierać. - powiedział wkurzony
- To nic, pokażesz? proszęę . - zrobiłam słodką minkę.
- Ok . - wyjął jakąś czerwoną płytę po czym włożył ją do odtwarzacza cudo *.*
- Kto to ten pierwszY? - zapytałam
- Liam Payne.
- A ten? - pokazałam na lokowatego
- Harry Styles, blondyn to Niall Horan i ten ostatni to Louis Tomlinson . - odparł tym samym uciszając mnie na 2 minuty/

- o to Ty ! - krzyknęłam podekscytowana
- Ta..
- No co ? śpiewasz tak dobrze. No ludzie..  - westchnęłam. Zayn wyłączył nagranie.
- Ta piosenka jest zajebista ! czemu ją wyłączyłeś ?
- Bo taki mam kaprys, nie che słuchać tego gówna.
- To nie jest gówno Zayn .
- Może dla Ciebie, tu chyba liczy się moje zdanie tak? - warknął.
- Niezupełnie, zdanie publiczności jest ważniejsze. To oni decydują o Twojej karierze .- powiedziałam.
- bez sensu . - prychnął . - A ty śpiewasz ?
- ja ? hahah, kiedyś śpiewałam. Teraz to .. nie .- zaśmiałam się.
- Chcę zobaczyć .
- To jest na youtubie . - popatrzałam na niego.
- Żaden problem. - po chwili mulat wpisywał już w youtubie " Tracy Foster "
- Sing with hospital . - uśmiechnęłam się.
- No to oglądamy - odparł Malik opierając się o ścianę. Laptop leżał na jego kolanach i oboje oglądaliśmy w ciszy.
- Boże, Zayn lepiej to wyłącz . Uszy ci zwiędną , ekran pęknie. - zaczęłam wymieniać.
- Po prostu się zamknij .

                                                           ***

- Wow - szepnął.
- Mówiłam ..
- Masz naprawdę ładny głos, śpiewasz...zajebiście. - zamrugał
- Eh, weź przestań.
- To Twoja piosenka  ? - zapytał.
- Tak .
- Jestem pod wrażeniem  hahah .- zaśmiał się.
- No widzisz .
- I tak nie śpiewasz tak świetnie jak ja.
-  Wiem to.
- Miałaś zaprzeczyć i zacząć kłótnię!  A idź Ty .. - powiedział z kwaśną miną.
Wyszłam do łazienki i usiadłam pod ścianą. Właśnie wpadłam na genialny pomysł.. A gdybym tak..zrobiła koncert na któym pojawił by się ten Harry , Louis Niall Liam i Zayn..potem bym ich jakoś wciągnęła na scenę.. Cholera Tracy! Jesteś jakaś porąbana, przecież to nierealne. Jakbym miała  stąd niby wyjść?
Usłyszałam że Zayn z kimś rozmawia, dlatego przykleiłam głowę do drzwi i nasłuchiwałam .

- Nono, który klub?
- Będziemy za 20 minut.
- Jakie śpiewanie? hahaha nie wchodze na scene od 2 lat
- Spierdalaj kutasiarzu.
- Załatw lepiej tą sprawe i powiedz tym kolesiom że mają czas do jutra, godzina 20. Jak nie to wiesz...
I w tym momencie wyszłam z łazienki .
- Jak nie to co ? - zapytałam
- Kurwa Tracy wykurwiaj! Rozmawiam nie widać ? - wydarł się malik.
- Żałosne.
- No , to czekajcie tam , nara . - Powiedział do słuchawki po czym kończąc rozmowę rzucił telefon na kanape.
- Jeszcze raz, przerwiesz mi rozmowę a pożałujesz!- syknął wstając z pod ściany.
- To ma być groźba ? Mam się bać ? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Nie Tracy , to ostrzeżenie. OSTATNIE ostrzeżenie. - warknął. - Chodź . - powiedział wychodząc z pokoju. Podążyłam więc za nim. Doszliśmy do jakiegoś pokoju, jak sądze to chyba garderoba.
- Masz - rzucił mi jakąś sukienkę.
- Po co mi -
- Po prostu założ to szybko, ogarnij się i zejdź na dół. - warknął wychodząc i trzaskając przy tym drzwiami.
` jaki nerwowy`
Założyłam to zrobiłam sobie makijaż, kosmetykami które znalazłam w szufladkach garderoby i zeszłam na dół.
Mulat zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu i zagwizdał.
- Teraz jakoś wyglądasz . - powiedział.
- Zawsze JAKO wyglądam . - syknęłam po czym zwróciłam się w stronę drzwi, niestety nie dane było mi wyjść gdyż Zayn przyciągnął mnie do siebie ściskając moje obolałe nadgarstki.
- Mówię to po raz tysięczny, zmień ton malutka. I nie pyskuj w barze. - syknął mi wprost do ucha.
- Bo co ?
- Bo wyprowadzę Cię z niego siłą, a wtedy poczujesz co to jest prawdziwy ból. - syknął po raz ostatni po czym wyprowadził mnie z domu. Wsiedliśmy do jego samochodu i ruszyliśmy .
- Jedziemy na imprezę ? - zapytałam nagle.
- A jak myślisz ? - zapytał z pogardą w  głosie,
- Mógłbyś choć raz być miły . - westchnęłam cicho. Do końca drogi siedziałam już cichutko jak myszka .


                                                                 ***

Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do jakiegoś kolorowego klubu. Jednak nie oceniaj książki po okładce, ponieważ w środu było ciemno jak w dupie u murzyna. Była wielka scena, stoliki, miejsce do tańczenia, barek, i masa ludzi.
Skierowaliśmy się do jednego ze stolików gdzie stało dużo drinków. Zayn podał mi jednego po czym usiedliśmy. Po chwili dosiadł się do nas jakiś chłopak. To ten blondyn! Tak to on! To ten który z nimi śpiewał.. Oczywiście ponownie musiałam się wtrącić.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś że utrzymujesz kontakt z Liamem?! - szepnęłam mu do ucha.
- To jest Niall skarbie, a po za tym nie musze Tobie o wszystkim mówić. - syknął.
- Czyżby nowa dupa Malik? - zmierzył mnie bezczelnie wzrokiem owy Niall.
- Nie wiedziałam że miałeś przeszczep dupy Zaynie! - krzyknęłam oburzona.
-On mówi o Tobie kretynko .  -warknął
- Oh , powiedział wyraźnie. MASZ NOWĄ DUPĘ. Nie przypominam sobie bym tak się nazywała. - odburknęłam. Poczułam silne uszczypnięcie w udo. Podskoczyłam z bólu na co blondasek dziwnie się popatrzał.
- Zadziorna, każdy takie lubi. Ale Malik lepiej ją trochę uspokój. - powiedział poważnym tonem Niall.
- Spokojnie, pracuję nad tym. Niedługo będzie grzeczna jak aniołek . - prychnął mulat.
- Ja tu wciąż kurwa jestem .. - powiedziałam oschle.
- No i ? - spojrzał na mnie Malik.
- Możecie sobie oszczędzić tych głupich i żałosnych tekstów na mój temat, i mylisz się Maliczku. Nigdy nie byłam nie jestem i nie będę grzeczna jak aniołek. - warknęłam
- Tracy .. - powiedział ostrzegawczym głosem kręcąc przy tym głową.
- Z resztą chłopaków też dalej masz kontakt ?!
- Nie.
- Mhm.. - wstałam i odwróciłam się w celu wyjścia.
- Dokąd? - złapał mnie za rękę blondyn. To było dziwne. Nie powiem...
- Oglądać występy z bliska. - syknęłam. Blondyn mnie puścił, szybko odeszłam i wmieszałam się w tłum póki Zayn nie ruszył w pogoni za mną. Miałam okazję uciec stamtąd raz na zawsze, ale po co? Gdzie wrócę? Do domu w którym nikt mnie nie chce? Na pewno nie. W pewnym momencie podszedł do mnie koleś z jakimś mikrofonem i zaczął nawijać.
- TRACY FOSTER?
- Yeah .- zrobiłam zdziwioną minę.
- Tracy która pare lat temu zaśpiewała z dziewczynką dla szpitalu dzieci .? -mówił wciąż do mikrofonu. Wszystkie spojrzenia skierowane były w moją stronę.
- Taak, o co chodzi ?
- Zaśpiewasz dla nas ?
- hahahah, nie. - wybuchnęłam gorzkim śmiechem.
- No dalej ! Nie krępuj się.
Po chwili słyszałam tylko darcie sie publiczności "Tracy Tracy "
W końcu na koniec odpuściłam i weszłam na scenę z mikrofonem.
- Ale tylko raz - powiedziałam do mikrofonu po czym wszyscy zaczęli klaskać i krzyczeć.
Chwilę porozmawiałam z publicznością po czym zaczęłam swój występ.
< nie zwracać uwagi na inny strój ^^ >
Publicznośc skakała, piszczała i klaskała .
Po zakończeniu, wszyscy zaczęli tak głośno piszczeć i klaskać. Chciałam zejść ze sceny ale nie mogłam. Ludzie zaczęli krzyczeć "jeszcze raz"
- Dobra , okej. OSTATNI RAZ rozumiecie? - krzyknęłam do mikrofonu po czym zaczęłam kolejną piosenkę którą sama napisałam.

                                          *** ZAYN ***
- Ty, a to nie ta twoja Tracy cała czasem tam śpiewa? - zapytał Niall pokazując palcem na scenę.
Faktycznie, tam była teraz Tracy. I śpiewała. Ładnie śpiewała. I tańczyła. Seksownie tańczyła. KURWA!
- No .. to ona. Idę tam - wstałem z zamiarem ściągnięcia jej ze sceny. Niall złapał mnie za ramię.
- Stary odpuść, ma dobry głos. Chodź podejdziemy pod samą scene zobaczymy jak zareaguje.
Tak zrobiliśmy. Podeszliśmy pod samą scenę, od razu nas zauważyła na co zrobiła zakłopotaną minę. Wyglądała słodko. Widziałem że świetnie się bawi. Po chwili uśmiechnęła się do mnie i dalej śpiewała.
Po zakończeniu zaczęła nawijać coś do mikrofonu .

                                        ***TRACY***

- Pamiętacie może jeszcze za czasów Xfactora zespół o nazwie One Direction ? - zapytałam publiczność. Wszyscy zaczęli krzyczeć że tak.
- świetnie, tu pod sceną stoi właśnie 2/5 ich zespołu. Niall Horan i Zayn Malik widzicie?
Wszyscy zaczęli piszczeć i rzucać się w kierunku chłopaków.
Pokazałam ręką by tu szybko podeszli. Tak też zrobili .
Szepnęłam na ucho Niallowi .
- Zaśpiewajcie coś .
- Pojebało cie?
- Nie, zaśpiewajcie coś!
- Do Zayna z tym .
Podeszłam do Zayna .
- Zaśpiewajcie coś.
- Pojebało Cie?
- Nie, zaśpiewajcie coś!
- Z tym do Nialla idź .
` Niewiarygodne, myślą tak samo i mówią tak samo. `
- Niall się zgodził.
- Nie chcę .
- Słuchajcie! Kto chcę żeby chłopcy nam coś zaśpiewali ? - zwróciłam się do publiczności która słysząc te słowa zaczęła skakać i wydzierać się.
- No widzisz - zwróciłam się do Zayna . - proszę. - oddałam mu mikrofon .
Z tego co zauważyłam Niall poszedł do jakiegoś kolesia po gitarę i zaczęło się.
Zaczął się ich występ
Mają świetnie głosy. śpiewają super! Powinni dalej lecieć w stronę kariery, a nie ..
W czasie występu zauważyłam 3 osoby, osoby których nigdy nie widziałam na żywo lecz z nagrań. Wiadomo o kogo chodzi. Tak, to ten Lokowaty Harry , Louis i jak sądze Liam .
Każdy stał gdzie indziej. Patrzyli zdumieni na Nialla i Zayna którzy śpiewali świetnie się przy tym bawiąc. Nie wierzyłam że to dzieje się naprawdę. Dlatego postanowiłam coś z tym zrobić, zbiegłam ze sceny i ...

................................................................................................
Teraz dostawajcie bólu głowy o to co będzie dalej. :D
Kolejna beznadziejna notka. < tak myślę >
Tracę kompletnie wenę, nie potrafię już tak dobrze pisać że Zayn to wredny badboy.. Ciągle zaczynam słodzić. 15 komentarzy = next.