Music

sobota, 22 marca 2014

17.

- Dziękuje Harry - pozwoliłam sobie na delikatny uśmiech .
- Zawsze do usług  - puścił mi oczko. Cmoknął mój policzek po czym opuścił łazienkę.
Sama postanowiłam się troche ogarnąć. Dlatego wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę . Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na swoje ukochane łóżko.
Zasnęłam.

***
Obudziło mnie dziwne gilgotanie w okolicach policzka . Co jest ?! Swędzi..gilgocze.
Otworzyłam oczy. Pełna analiza pokoju. Widzę różowe piórko, czuje na brzuchu coś..ciężkiego, ale nie aż tak. Przed moją twarz twarz Zayna.
- e? - moje brwi powędrowały ku górze.
- Śniadanie dla mojej księżniczki - uśmiechnął się i wskazał na sporą tace leżącą na moim brzuchu. Jezu, mniam.
Wyglądało to tak. Ale kusi żeby zamoczyć usta w tej przepysznie pachnącej kawie, a potem ugryźć choć odrobinę tego świeżego rogala. Ale nie, nie teraz. Między nami wciąż trwa ..wojna? Czy można było nazwać to wojną? Według mnie można! Więc tak. Między nami wciąż trwa wojna. Jeśli upije łyk tej ..jezu daj boże pysznej kawy, to będzie oznaczało że jest okej. Że nie przeszkadza mi okrutne zachowanie mulata w stosunku do mnie.
- Słucham ? - zapytałam jakbym nie dosłyszała.
- Nie mów słucham bo Cie w-
- Nie kończ. Co to za nagła odmiana ? - przymrużyłam oczy obserwując twarz mojego chłopaka, która w obecnej chwili nie wyrażała nic innego jak zakłopotania.
- Czyli możemy porozmawiać ? - zapytał z nadzieją.
- Mów.
- Więc moja kochana księżniczko , piękna cudowna-
- Do rzeczy. - ponagliłam .
- Chcę Cię ogromnie przeprosić, ja wiem że nie powinienem na Ciebie podnosić ręki. Ale jak sama zdążyłaś zauważyć w ciągu ostatnich tygodni spędzonych ze mną, łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. A jeśli już to się stanie, nie panuje nad sobą. - podrapał się po głowie. - Jesteś czymś.. jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Bardzo Cię kocham , więc to jeszcze gorzej .. bo .. nie mogłem, obejść się bez uderzenia w mordę tego .. Biebera - na jego twarzy pojawiło się obrzydzenie.- Kurwa . . Tracy, ja po prostu .. nie akceptuje i nie toleruje zbyt bliskiego kontaktu z Tobą. O jezu to nie tak miało zabrzmieć, chodzi mi o to że  - zaśmiałam się, kiedy się denerwował był taki słodki. - nie lubię kiedy inny facet cię dotyka. Jesteś moja..- szepnął bawiąc się kosmykiem moich włosów.
- Nie jestem przedmiotem , nie mogę do kogoś należeć Zayn . - Powiedziałam cichutko.
- Ja wiem, wiem to Tracy . To.. ja.. yh. Ja miałem na myśli że jesteś moja w sensie .. jesteś moją dziewczyną i -
- Naprawdę zrozumiałeś co źle zrobiłeś? Czy robisz to wszystko po to żeby mieć święty spokój? - spojrzałam mu w te jego piękne hipnotyzujące oczyska.
- Znasz mnie. Więc jak myślisz? - na jego usta wkradł się delikatny uśmiech. Taki... taki inny niż wszystkie poprzednie. Ten był życzliwy, miły..taki po prostu wyjątkowy.
- Myślę że ci wybaczam , myślę że więcej tego nie zrobisz i myślę że cholernie cię kocham dupku - cmoknęłam go w usta a ten pogłębił pocałunek mrucząc mi do ust.
- Co powiedziałaś?
- A co usłyszałeś?
- Chcę żebyś to powtórzyła - przerwał pocałunek.
- Powiedziałam że jesteś dupkiem. Moim kochanym pięknym chłopcem, słodkim cudownym którego kocham najmocniej na świecie. Ale pomimo wszystkiego też i dupkiem. Dupku - Zaczęłam się śmiać. Po chwii dołączył do mnie i Zayn .
Przyśpieszmy. Śniadanie było zajebiście pyszne i wszystko było mmm. A teraz idę się wykąpać.

Weszłam do wanny wypełnionej gorącą wodą, z RÓŻOWĄ pianą, i z płatkami róż. A to wszystko przygotował mój ukochany dupek. Umycie się zeszło mi szybko, oczywiste. Ale postanowiłam poleżeć tak sobie jeszcze trochę.  Odchyliłam głowę do tyłu i przymknęłam oczy.
Usłyszałam czyjś śpiew. Nie, tego nie można było nazwać śpiewem. To bł okropny fałsz ! Nieszczęsny pech losu chciał bym miała łazienke tuż przy łazience Nialla.
Piał jak baba operowa.
- Niall, zamknij się ! - krzyknęłam. Usłyszałam śmiech.
- W najgorszych snach - odkrzyknął.
- Zrobię Ci naleśniki . - krzyknęłam śpiewającym tonem. - Jutro - dodałam pod nosem.
- Jestem cicho.
Wyszłam z wanny po czym owinęłam się puchatym ręcznikiem. Stanęłam przed ogromnym lustrem i wysuszyłam włosy. Później zajęłam się swoim ciałem. Przeklnęłam pod nosem. Cholera, przecież nie wzięłam ubrań z pokoju. Już miałam wychodzić gdy do łazienki wszedł uśmiechnięty Zayn. W ręce trzymał kupkę ładnie poskładanych ubrań.
- Proszę - pocałował mnie namiętnie w usta.
Zdziwiona podziękowałam i ubrałam się w owy zestaw. No , mój chłopak ma niezły gust. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zrobiłam delikatny makijaż, w sam raz na lato. Podkręciłam końcówki włosów , prysnęłam się truskawkową mgiełką i przygotowana wyszłam z okularami na nosie. Zeszłam na dół z miną typu " Z drogi królowa idzie "
Wszyscy siedzieli w kuchni, gdy mnie zobaczyli zagwizdali. Poczułam się niezręcznie. Dlatego też żeby odwrócić uwagę upiłam łyk soku Nialla.
- Ej ! - oburzył się blondyn.  - A co z moimi naleśnikami?
- Jutro - uśmiechnęłam się.
- No jaaaaa - wyszedł udając że płacze.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział do mnie Liam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się ponownie.
- Gotowa ?  -  poczułam rękę na swoim biodrze.
- Na co? - odwróciłam się w stronę swego "kucharza" . No skoro Zayn zrobił mi śniadanie tak pyszne, to można nazwać go kucharzem.
- Na łażenie po mieście, zrobimy jakieś małe zakupy. Pójdziemy na lody czy coś - pocałował mnie czule w usta.
- Na lody powiadasz..-  Louis kiwał głową na dół i do góry z uśmiechem pedofila.
- Hahah, Lou nie takie lody jak Ty myślisz .. zboku - Zayn zaczął się śmiać.
- Między wami już ok ? - zapytał Harry.
- Tak - uśmiechnęliśmy się oboje a Zayn objał mnie od tyłu w talii , układając głowę na moim ramieniu.
- Uroczy obrazek, doprawdy. Rzygam tęczą - usłyszałam głos Louisa. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To my idziemy - poinformował Zayn i wyszliśmy.
Szliśmy chodnikiem mijając nasz samochód.
- Ej ? Samochód stoi tam - wskazał palcem.
- No przecież wiem.
- Wiec czemu nie jedziemy?
- Bo dzisiaj idziemy - uśmiechnął się pod nosem.

Właśnie jadłam pysznego i ogromnego loda . Mniam, był cały kolorowy. Jak dzisiejszy dzień.
Rozmawiałam i śmiałam się z Zaynem przez całą drogę. Naprawdę widzę że się stara.
Doceniam to.
W pewnym momencie poczułam czyjąć dłoń na ramieniu, to nie była dłoń Zayna.
Justin.
- O, cześć - delikatnie się uśmiechnęłam.
- Hej, masz czas dziś wieczorem? - zapytał nie patrząc na Malika który kipiał od złości.
- Nie , nie ma. A nawet gdyby to ten czas zarezerwowany jest dla mnie, tak samo jak reszta jej "czasów" A teraz nara - odpowiedział za mnie Zayn po czym ruszyliśmy dalej. Rzuciłam Justinowi tylko przepraszające spojrzenie.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Naprawdę chcesz żebym zaczął tłumaczyć?
- Tylko trochę.
- On ewidentnie zaczyna cię podrywać, a ja na to nie pozwolę. Kocham Cię - pocałował mnie na środku drogi. Auta trąbiły a my staliśmy i tak po prostu całowaliśmy się. Wariat. Mój kochany wariat.


Sorki że tak krótko, brak weny.;)

sobota, 8 marca 2014

NOWY BLOG

NO TO PROSZĘ , TU MACIE ' LINKA ' DO NOWEGO BLOGA : D
W TYM JUŻ NIE BĘDE SIĘ CACKAĆ Z UCZUCIAMI .. TO BĘDZIE BRUTALNE.
MEGA BRUTALNE. A ZMIANY BĘDA TOCZYĆ SIĘ POWOLI I PÓŹNIEJ.
ZAPRASZAM , I LICZE NA KOMENTARZE :)
http://complicated-anddangerouslife.blogspot.com/2014/03/1.html#comment-form

BLOG

czwartek, 6 marca 2014

PYTANIE

UWAGA !
PLANUJE ZAŁOŻYĆ NASTĘPNEGO BLOGA , TEŻ BĘDZIE O BAD BOYU.
JAKO GŁÓWNY BOHATER MOŻE BYĆ NIALL LUB ZAYN. TERAZ PADA PYTANIE O KIM WOLELIBYŚCIE CZYTAĆ ?
I AKCJA .. JAK TO MA WYGLĄDAĆ.
MOŻE BYĆ ŻE NP.
A .) DZIEWCZYNA JEST ZAMKNIĘTA W SOBIE , NIEŚMIAŁA DELIKATNA..CHODZI DO SZKOŁY. WIELE OSÓB JĄ GNĘBI  , WRAZ Z JEDNYM BOHATEREM GŁÓWNYM. PÓŹNIEJ COŚ SIĘ WYDARZY CO ICH DO SIEBIE ZBLIŻY. I SIĘ W SOBIE ZAKOCHAJĄ.
B .)  DZIEWCZYNA TRAFIA DO POPRAWCZAKA . GDZIE POZNAJE NIALLA CZY ZAYNA .
DZIEWCZYNA TRAFIA TAM PRZEZ PRZYPADEK, OGÓLNIE TO MIŁA I GRZECZNA DZIEWCZYNA. A Z BOHATEREM GŁ. JEST NA ODWRÓT, WREDNY ITD. PÓŹNIEJ SIĘ ZAKUMPLUJĄ I JEDEN Z CHŁOPCÓW CHCE UCIEĆ Z POPRAWCZAKA, ZABIERA ZE SOBĄ DZIEWCZYNĘ A PÓŹNIEJ ŚCIGA ICH POLICJA I SIE UKRYWAJA.
C.) DZIEWCZYNA ZOSTAJE BRUTALNIE PORWANA, PRZEZ INTERESY WŁASNEGO OJCA.JEST TRAKTOWANA JAK SZMATA I ZABAWKA. Z CZASEM CHŁOPAK DOSTRZEGA W NIEJ COŚ FASCYNUJĄCEGO I CO RAZ CZĘŚCIEJ ZACZYNA O NIEJ MYŚLIEĆ, NA KONIEC OCZYWIŚCIE WIELKA MIŁOŚĆ.

WIĘC WYBIERZCIE JAKĄ OPCJE WOLICIE. :)
PÓŹNIEJ POINFORMUJĘ WAS O NOWYM BLOGU I DAM LINK.
I NIE MARTWCIE SIĘ, TEGO BLOGA NIE ZANIEDBAM. BĘDE CIĄGNĄĆ GO AŻ DO EPILOGA.
A NIE ŻE PORZUCĘ BEZ ZAKOŃCZENIA. WIĘC KOMENTOWAĆ ! ;)

środa, 5 marca 2014

16. To początek mej śmierci ..

                                                       *** Tracy ***

Obudziłam się pod wpływem .. bólu głowy i chęci rzygania. Zerwałam się szybko z łóżka i pobiegłam wymiotować.

 Gdy już skończyłam postanowiłam cała się ogarnąć. Dlatego też wzięłam orzeźwiający prysznic i przebrałam się w to . Dzisiaj było jakoś wyjątkowo zimno dlatego wybrałam taki zestaw. Ale w tv mówili że później będzie gorąco więc ok, ranki zawsze są chłodniejsze.
Tak więc przebrałam się, zrobiłam lekki makijaż, włosy wyprostowałam i zeszłam na dół.
Łeb mi dosłownie pękał. To początek końca .. to początek mej śmierci.
Weszłam do kuchni gdzie wszyscy już siedzieli. Każdy siedział przy stole z własną szklanką wody i tabletką. W dodatku wszyscy trzymali się za głowę. Doskonale znam i rozumiem ich ból. Wczoraj troszkę zabalowaliśmy.
- Witam .. - powiedziałam cichutko.
- Ciiii - wszyscy zaczęli mnie uciszać.
- Oj, przepraszam.
- CIIIII !
- Masz tu swoje lekarstwo na kaca - powiedział Liam podając mi szklankę wody i tabletkę którą od razu połknęłam.
- Tracy chodź tu do mnie - Zayn wyciągnął w moją stronę ręce jak małe dziecko. A ja w nie się rzuciłam siadając mu na kolana i cmokając go delikatnie w usta.  - Jestem w ciąży bo rzygałam - oznajmiłam.
- CO?! - usłyszałam chórowy głos.
Zaczęłam się śmiać.
- Żartuje , głupki.
 - Ufff ... - wszyscy odetchneli z ulgą.
- A co , nie chcielibyście małego MalikoFostera ? Może lepiej Mostera .. Albo Falika, albo ..-wymieniałam.
- Myślę że na Falika mamy jeszcze czas .. - mruknął mi we włosy.
- Dlaczego akurat Falika? Zgadzam się .. masz rację, na MOSTERA mamy jeszcze czas . - uśmiechnęłam się.
- Nie wiem jak Twoje, ale moje dziecko nie będzie nosilo takiego imienia . - zadziornie się uśmiechnął.
Poczochrałam mu włosy i zeszłam z jego kolan.
- To wy znowu jesteście razem ? - zapytał Louis.
- Tak , już wiem o co chodziło z Perrie .
 - Ooo , to dobrze . - wszystkim nagle poprawił się nastrój.


12;25
- Myślę że do tego domu przydałyby się jakieś zakupy - powiedziałam wkraczając do salonu w którym siedzieli chłopcy krusząc popcornem i oglodając jakiś film.
- Znoooowu - wszyscy zaczęli jęczeć.
- Tym razem jedziemy wszyscy , zakupy są super. Możemy zjeść obiad w jakieś restauracji czy c-
- Do auta zapierdalać! - wydarł się Niall . Pewnie podjarał się człowiek na samą myślo żarciu z restauracji.
- Najpierw to ja ZAPIERDALAM się przebrać - wysłałam mu buziaka w powietrze po czym wbiegłam na górę.
Zrobiło się już ciepło więc pozwoliłam sobie na taki strój . Poprawiłam tuszem rzęsy i przejechałam brzoskwiniowym błyszczykiem po ustach i zbiegłam na dół.
Od chłopców usłyszałam gwizdnięcie, pare komplementów a mój kochany Malik objął mnie w tali i czule pocałował .
- Kocham cię, MOJA najpiękniejsza myszka - ponownie mnie pocałował tym razem namiętniej, a słowo 'moja' dokładnie podkreślał by każdy słyszał.
W końcu wyszliśmy z tego domu i wyjechaliśmy.

W sklepie.
- Niall Ty idziesz po pieczywo , weź dużo bułek tych ze słonecznikiem bo lubię, Liam proszek do prania i płyn, zapach .. z tym zdaje się na Ciebie mam nadzieje że weźmiesz coś ładnego. Louis Ty lecisz po dobre owoce i warzywa -
- Wezmę dużo marchewek! - zasalutował szczęśliwy.
- Mhm , Ty Harry kup jakieś dobre serki do chleba i chipsy . Resztą słodyczy zajmę się JA
- I ja! - wtrącił Niall do którego się uśmiechnęłam.
Cała ta piątka tak bardzo się zmieniła , wcześniej chamscy oschli ,.. a teraz tacy kochani i słodcy.
- No, a Ty kotku pójdziesz mi pomóc wybrać jakąś sukienkę i słodycze . Co Ty na to? - złapałam Zayna za rękę.
- Pewnie  - cmoknął mnie w policzek. Po chwili jego telefon zaczął dzwonić więc go odebrał.
Jego rozmowa ..
- Dzisiaj? o kurwa , dopiero teraz mi to mówisz?
- Noo
- O której?
- Spoko, wpadniemy
- Nara.

- Tracy - zaczął - Dzisiaj impreza u mojego kumpla , będzie mega dużo wiary i dobrego alkoholu . Impreza głównie będzie na basenie. Jedziemy na17 . - powiedział oglodając sukienki gdy już byliśmy w odzieżowym.
- Nie zapytałeś mnie czy mam ochotę tam jechać .. - zwróciłam uwagę.
- Nie potrzebuje Twojego zdania skarbie, ochotę to Ty co najwyżej możesz mieć na mnie. - puścił mi oczko po czym pokazał mi taką sukienke.
- Ale ona jest jak na-
- księżniczkę - wtrącił. - W sam raz na Ciebie.
- Ale będę wylądała w niej jak -
- Będziesz wyglądała w niej pięknie, przymierz nie marudź. - podał mi sukienkę .

No, w lustrze prezentowałam się całkiem nieźle. Ale nie wiem jak jest naprawdę. Wyszłam z przymierzalni . Zayn oglądał jakąś bieliznę. Stałam za  nim, chrząknęłam znacząco. Odwrócił się prawie że natychmiastowo. Zmierzył mnie wzrokiem i od razu przyciągnął do siebie mocno całują.
Do ust mi wymruczał .
- Zdejmij to.
- Mówiłam że
- Wyglądasz cholernie seksownie, jeśli nie chcesz żebym Cię bzyknął tu przy wszystkich to idź to przebierz. I daj mi, kupujemy to. - Wypuścił mnie z objęć.
A ja zszokowana poszłam odłożyć sukienkę.
Następna jaką mi zaproponował wyglądała tak .
- Nie. Na pewno nie, kokarda niszczy całokształt.
- Nie znasz się. - przewrócił uśmiechnięty oczami.
- Ty się nie znasz - wytknęłam mu język - ale buty sobie wezmę. Teraz pozwól że sama coś wybiorę.

Wybrałam to .
- Kurwa, że też wcześniej nie zauważyłem tak zajebistej sukienki . - klnął Malik.
- Ciszej , nie musisz tak głośno przeklinać. Ludzie usłyszą - rozejrzałam się dookoła, owszem pare ludzi patrzyło na nas jak na wariatów.
- Pierdole innych ludzi . - uśmiechnął się. Zapłaciliśmy i wyszliśmy na dział ze słodyczami gdzie stał już Niall.
Od razu zaczęłam wrzucać do koszyka: 9 paczek żelek, każda paczka w innych smakach . 3 worki z różnymi cukierkami , najwięcej było czekoladowych coś w rodzaju Michałków. 4 paczki żelek takich podłóżnych kabli. 7 paczek ciastek plus jeden woreczek z pierniczkami . Dużo wafelków , wszystkie w różnych smakach , drażetki , gumy orbit , mamby , 3 paczki słonecznika  , 4 paczki popcornu , 3 paczki paluszek. I Harry doniósł chyba z 10 paczek chipsów.
  - Wow - powiedzieli wszyscy gdy już staliśmy przy kasie.
- Nie wiem kto to wszystko zeżre - powiedział Liam .
- No jak to kto, ja i Tracy ! - wydarł jape Niall za co dostał lepe w pape od Louisa. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Zeżremy część dzisiaj a reszte jutro wieczorem. Zrobimy sobie jakiegoś grilla czy coś.
Dzisiaj jedziemy na impreze .


Godz 16:30 - Kochanie, nie zapomnij stroju kąpielowego . - powiedział Zayn wchodząc do łazienki w której obecnie przebywałam.
Stanął przed lustrem ubrany w czarne rurki i skórzaną kurtkę .Układał włosy.
- Nie musisz układać włosów, i tak wyglądasz seksownie - powiedziałam całując go w usta.
- Lubię kiedy tak do mnie móisz - wymruczał dobierając się do mojego stanika.
- Hahaha , papa . -  wyszłam z łazienki w celu wybrania ubrań. A biedaczek został tam sam z miną zbitego pieska.
Ubrałam to a pod to taki strój kąpielowy < ale plastik :P >
I zeszłam na dół gdzie wszyscy stali już odwaleni .
W końcu wyszliśmy i wsiedliśmy do auta. Całą drogę przegadaliśmy , po 20 minutach byliśmy na miejscu..
Wysiadłam z auta i pokierowałam sięd o ogromnej willi z basenem.
Weszliśmy do środka, Zayn oczywiście trzymał mnie za rękę i co jakiś czas całował w policzek by pokazać wszystkim że jestem jego.
W końcu doszliśmy do jakiegoś chłopaka.
- Siema gnoju - przywitał się Zayn - Brandon to jest Tracy , Tracy Brandon - przedstawił nas sobie.
- Hej hej - pocałował mnie w policzek Brandon co bardzo mnie zdziwiło.
- No cześć.  Brandon wyglądał tak .
Po 2 godzinach już się wszyscy rożluźnili , ja byłam po paru drinkach i Zayn oczywiście też. Chciałam do niego pójść , i już wyczaiłam jego zacny fryz. Idę do niego a on śmieje się z jakąś blondynką. O nie, tak być nie będzie. Zawróciłam się automatycznie i wskoczyłam do basenu. Bo byłam już w stroju kąpielowym.
Pływałam sobie aż w pewnym momencie pod wodą zauważyłam bardzo charakterystyczny tatuaż.
Wyłoniłam się z wody i oparłam o murek.
Wpatrywałam się, nie wierzę. Mój były facet Justin Bieber we własnej osobie.
http://actresspadam.com/wp-content/uploads/2012/02/selena-gomez-bikini-photos-5.jpg
Zauważył mnie. Płynie do mnie. O cholera.
- Siemka - przywitał się uśmiechem. Nie wiedziałam co mam robić, też się uśmiechnąć czy nie?
W końcu nieźle się mną zabawił. Ale zaraz , skoro Zayn może to ja tym bardziej.
- Hej - uśmiechnęłam się zadziornie - Co tam ?
- Okok a tam ?
- Zajebiście jak widać.  Umiesz pływać na plecach? - zapytałam.
- Jeszcze głupi sie pytasz. - uniósł brwi do góry.
- Nauczysz mnie? - zapytałam słodkich głosem.
- Hahah, serio? Okej . - zaśmiał sie.

Tłumaczył mi krok po kroku. Fajnie, naucze się wreszcie pływać na plecach a przy okazji zrobie na złość Zaynowi który stał niedaleko basenu i był tak zapatrzony w blondyneczkę że nie zauważył mojej rozmowy z Justinem.
Patrzałam w niebo, czułam dłoń Justina na swoich plecach. Zaraz później zniknęła.Niebo było niesamowicie błękitne, jak i woda w basenie. Słońce grzało bardzo mocno. Po prostu upał. A Zayn jeszcze założył skórzaną kurtkę, brawo dla Zayna.
Ej chwila, cofnijmy się o pare słów " Czułam dłoń Justina na swoich plecach , zaraz później zniknęła"
Zerwałąm się co spowodowało wpadnięcie pod wodę , wyciągnął mnie z niej Justin i objął w talii. Przypomniały mi się dawne czasy .. Kiedy byliśmy razem, TRACY ZAMKNIJ SIE! NIE WspoMINAJ!
 - Wszystko w porządku ?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, tylko przestraszyłam się gdy zdałam sobie sprawę z tego iż.. ej, ja pływałam na plecach czy schizy miałam? - zapytałam co spowodowało napad śmiechu u Biebera. Po chwili zaczęłam się śmiać i ja.
- Serio nie zauważyłaś tego wcześniej? pływałaś już od dobru 10 minut.
- Oj tam , cicho . Spróbuje znowu - położyłam się na plecach , oczywiście bez pomocy mego nauczyciela by się nie obeszło. W końcu poczułam że unoszę się samodzielnie na wodzie.
- Oddychaj spokojnie i powoli ,  i nie ruszaj się przede wszystkim. Czuj się lekka - szeptał mi koło głowy.
- Kiedy ja wcale nie jestem taka lekka - uśmiechnęłam się pod nosem z zamkniętymi oczami.
- Jesteś lekka jak piórka . - usłyszałam.
Poczułam na sobie czyjeś ramiona i dotyk palców na policzkach.
Zaśmiałam się.
- Justin , uspokój się . - uśmiechnęłam się nie otwierając oczu.
- Nie wiedziałem że nazywam się Justin - usłyszałam zdenerwowany i jak dobrze mi znany głos.
Zerwałam się na równe nogi.
- O, To Ty .. - powiedział zawiedziona . Specjalnie oczywiście.
- A co, spodziewałaś się swojego Justinka? - powiedział ze sarkazmem.
- Mam na imię Justin , masz jakiś problem gnoju? - wtrącił się wkurzony szatyn. Czy blondyn, ja nie wiem.
- Tak mam . Dotykasz bezczelnie MOJĄ dziewczynę, i lepiej odszczekaj ostatnie słowo póki nie chcesz stracić paru ząbków. No chyba że wolisz od razu całą szczenkę, - syknął mój chłopak.
- Hahaha , nie. Powiem to jeszcze raz gnoju - ostatnie słowo ostro zaakcentował.
 Zayn nie wytrzymał i rzucił się na Justina. Pomiędzy nimi zaczęła toczyć się walka. A ja pisnęłam i usiłowałam odepchnął Zayna od Justina. A za to oberwałam ostro w twarz. Czułam krew na ustach i na policzku. Szczypała mnie brew. Czułam też łzy i mieszane uczucia. Wyszłam wkurzona z wody i wbiegłam do willi. Dotykały mnie dziwne spojrzenia innych. Wbiegłam do łazienki gdzie zaczęłam się wycierać i przebrałam z powrotem w sukienke. Włosy także zdążyły mi wyschnął. No, były lekko wilgotne. Nic po za tym. Do łazienki wbiegł zdyszany Justin.
- Tracy, wszędzie Cię szukałem. Bardzo boli? - zapytał zdyszany.
- Da się przeżyć , gorzej że dostałam od mojego własnego chłopaka.. - poczułam znowu słone łzy które starł chłopak.
- Przepraszam , mogłem się w ogóle nie odzywać. - spuścił głowę w dół.
- To nie jest Twoja  wina, dobrze mu powiedziałeś. To on o wszystko jest psychicznie zazdrosny a sam zabawiał jaką blondynkę. - podeszłam do Justina i poklepał go po ramieniu. Ten złapał moją rękę i mocno mnie przytulił. Przytuliłam go także.
Wyszliśmy z łazienki. Zayn rozmawiał uśmiechnięty z jakimiś chłopakami i dziewczynami. Gdy mnie zauważył jego wyraz się zmienił i od razu do mnie podszedł.
- Jedziemy do domu. - oznajmił.
- To sobie jedź - prychnęłam . - No na co czekasz? Papa .
Złapał mnie szorstko za nadgarstek i zaczął ciągnąć. Po czym wrzucił mnie do auta. Syknęłam z bólu. I pomasowałam obolałe miejsce.
Zdenerwowany Malik wsiadł do auta i z piskiem opon odjechaliśmy.
- CO Ty kurwa robisz? - wydarłam się na całe auto.
- A Ty?! Robisz mi tylko siary, masz się mnie słuchasz tępa dz- zatrzymał słowa. Uciszył się.
- Dokończyć za Ciebie? - zapytałam płakliwym głosem ze łzami w oczach.
- Nie trzeba.
- Jestem tępą dziwką, ciekawe czego jeszcze dzisiaj o sobie się dowiem - powiedziałam cichutko. Resztę drogi przemilczałam wstrzymując łzy które pchały się do oczu niemiłosiernie.
W końcu dojechaliśmy. Jest. Tak długo na to czekałam. Od razu zerwałam się z siedzenia i wbiegłam do domu . Wjebałam się do pierwszego lepszego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Ściągnęłam szpilki i weszłam do łazienki w której bardzo ładnie pachniało. Po zapachu rozpoznaję że to pokój który obecnie zajmował Harry.
Stałąm przed lustrem. Po chwili w lustrze ujrzałam Harrego. Odwróciłam się w jego stronę. Myślałam że jest jeszcze na imprezie.
- Co Ci się stało? - zapytał dotykając moich ran.
- No to tak. Na imprezie Zayn podrywał jakąś blondynkę, a mnie olewał całkowicie więc postanowiłam sobie popływać. W basenie spotkałam mojego byłego Justina. Poprosiłam go o to by nauczył mnie pływać na plecach bo mój chłopak nie miał dla mnie czasu. Później natknęłam się na Zayna który wkurzony zaczął robić awantury a potem pobił się z Justinem w środku basenu, chciałam odciągnąć ich od siebie a Zayn mnie uderzył mocnow  twarz. Potem sie wysuszyłam i pojechaliśmy. - znowu płakałam.
- A to? - pokazał na czerwone ślady na nadgarstku .
- To .. Zayn chciał wracać do domu, sam rozumiesz.. - spuściłam głowę. Harry mnie przytulił a ja znowu się rozpłakałam.
- Jestem tak cholernie słaba - łkałam w jego koszule - Ciągle płacze, ciągle każdemu ulegam, ciągle to ja jestem traktowana jak szmata. Dlaczego Harry?Powiedz mi dlaczego..
- Nie jesteś słaba , jesteś niesamowicie silna bo potrafisz żyć z takim człowiekiem jak Zayn i jeszcze mu się postawić. To już szczyt odważności. A to że płaczesz.. to nic złego, też masz uczucia jak każdy człowiek. Nie martw się, chodź trzeba Ci twarz przemyć. - wypuścił mnie z objęćć po czym sięgnął po płatek kosmetyczny i zaczął ścierać krew mi z twarzy. Potem wszystko przetarł wodą utlenioną co troszkę szczypało, ale dmuchał wiec było lżej. Hahaha. Później założył mi pare plastrów i koniec.

poniedziałek, 3 marca 2014

15.

Brakowało mi jej całej, ale co miałem powiedzieć? Ze ją kocham? Nie..

To jeszcze nie teraz. Chociaż..kurwa przecież ja nie mogę. Nie wytrzymam tak dłużej..

W końcu oderwaliśmy się od siebie cięzko oddychając.
- Zay-

- Tracy... - spuściłem głowę w dół. - To nie powinno było się wydarzyć.

- Masz rację - załkała z łzami w oczach - Perrie z pewnością to się nie spodoba.
- Tu nie chodzi o-

- Cześć. - wyszła .

Wyszła. Tak po prostu wyszła. Kurwa Mać..

                                             *** TRACY ***

Mam tego wszystkiego cholernie dosyć. Już myślałam że mnie przeprosi.. że powie że mnie kocha , że mnie pragnie. Że wszystko będzie tak jak wcześniej.. a tu nic, proszę.  W jego głowie siedzi ciągle ta blondyna.
Ze łzami w oczach pobiegłam do góry i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Nie mogłam znieść tej  świadomości iż to Perrie będzie teraz go całowała. Nie ja.

Już szło mi dobrze, już chciałam zapomnieć. Przestać kochać. To było trudne, teraz jest to już niewykonalne. Musiał mnie pocałować? No musiał? Te jego cholernie pełne malinowe i miękkie usta. Gorące, idealne pasujące do moich. W pewnym momencie mój telefon zawibrował. Przeczytałam wiadomość od Nialla i odpisałam mu.
result-thumb

Jest taki kochany. Zaczęłam rozmyślać jak to było kiedy byłam z Zaynem. Przypomniały mi się wszystkie spędzone z nim chwile, i te dobre i te złe. Nasze kłótnie które później zamieniały się w namiętne pocałunki. Jego zazdrość o innego chłopaka.. teraz tego mi brakuje. Tego wszystkiego. Przy nim czułam się naprawdę wyjątkowa i bezpieczna. BO przecież to nie przypadek.. że taki chłopak jak ON, zainteresował się tak ... tak.. W tym momencie moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę.. - powiedziałam ochrypłym od płaczu głosem. Do pokoju wszedł Niall z dwoma reklamówkami.
- Księżniczko nie płacz.. - położył się obok mnie i mocno mnie przytulił. Wtuliłam się w jego pachnący tors i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
- Pocałował mnie.. - załkałam
- Zayn.
- Tak. Pocałował mnie, i myślałam że..że-
- Ciiii - pogłaskał mnie po głowie.
- Myślałam że będzie tak jak dawniej, a on do mnie wyjechał  z tekstem że to nie powinno się wydarzyć. Rozumiesz to? nie powinno..-płakałam.
- Spokojnie Tracy ..  wszystko się zmieni, w swoim czasie. - ostatnie słowo powiedział cichutko.
- Co masz myśli? - podniosłam głowę by popatrzeć mu w oczy.
- No.. - podrapał się po głowie. - Mam na myśli to, żee.. że często tak jest że najpierw jest wszystko okropne..złe i tak dalej. Ale później wszystko zawsze się naprawia. Jest okej..no, po prostu będzie dobrze.
- Dobrze Niall, rozumiem już.
- A teraz wstawaj, idź się ogarnij. - poklepał mnie po brzuchu podnosząc się.
- Co proszę?

- Chodzi mi o to żebyś poszła wziąć prysznic, przebrała się. I tu wróciła. Będziemy żreć. Kupiłem nasze ukochane naleśniki z polewami. - poruszył śmiesznie brwiami.

- Oki. - kiwnęłam głową. Wzięłam czystą bieliznę i ubrania. Weszłam do mojej toalety i od razu wpełzłam pod prysznic. O tak. Letnie krople wody, tego było mi trzeba. Po skończeniu mycia, wyszłam z kabiny wytarłam się dokładnie. Ubrałam na siebie czarny stanik i czarne figi. Poczym nałożyłam na siebie ten strój < prócz tych okularów i gaci >

Zrobiłam niesfornego koczka i wyszłam z łazienki.
- Nawet w luźnych ciuchach wyglądasz pięknie - uśmiechnęłam się do niego szeroko po czym rzuciłam się obok niego na łóżko.
- Niall Ty flirciarzu - wybuchnęliśmy śmiechem. OD razu dorwałam się do reklamówki  z żarciem i zaczełam to wszystko zjadać. Niall z resztą robił to samo.
- Kochasz go? - wypalił w pewnym momencie z pełną mordą.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałam popijając colą. Znowu beknięcie.
- Hahaha, moja krew - krzyknął blondasek po czym przybliliśmy sobie piąteczkę.:D
- Ty, mam plan. - szturchnęłam go w ramie.

- No?

- Ubieramy się tak zajebiście seksownie, schodzimy na dół i zachowujemy się jak debile. Tańczymy wygłupiamy się, drzemy. I ZACHOWUJEMY JAK PARA. - wyszczerzyłam się.
- Chcesz wkurwić Zayna co?
- No a jak. - zaśmialiśmy się po czym ruszliśmy w stronę MOJEJ szafy.
- Ja Ci coś wybiore. - powiedział grzebiąc w szafie. Po chwili wyciągnął z niej to .
- Hahahha, dobre . - szybko się w to przebrałam. Nie zwracałam uwagi na to że stałam przez chwile w samej bieliźnie przed Niallem.
-  A Ty ściągnij bejsbolówke i opuść spodnie . - popatrzałam na niego. Zrobił to.
Opuścił krok, zdjął bejsbolówkę tym samym odsłaniając opalony tors i opuszczoną bokserkę. Poczochrał włosy i ubrał moje okulary słoneczne. A ja zrobiłam makijaż na szybko, podkręciłam włosy i czerwona szminka.
Zeszliśmy na dół. Pierwsze co, podeszłam do kanapy na której siedział Zayn z Perrie. Zamknęłam mu oczy .
- Kto to? - zapytał.
- Prrryk , a jak myślisz? - wymruczałam mu do ucha.
- Tracy w co Ty się bawisz? - powiedział przygryzając wargę.
- W pokaz mody, aco.  - zabrałam dłonie z jego twarzy przez co popatrzał na mnie. Zmierzył mnie wzrokiem i przygryzł wargę.
- Jak..co..Ty..wyglą-
- Fajnie nie? Myślisz że mogę tak wyjść na imprezę? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Kurwa - cicho przeklął. - Przebierz się, natychmiast.
- Nie.
- Tak.
- Już lecę. - zaśmiałam się i uciekłam z powrotem do góry. Tym razem ja wybrałam sobie takie coś
A Niall długie czarne bokserki i biała koszula rozpięta i z rozszarpanym krawatem, włosy potargane. Jednym słowem mówiąc chodzący sex.
- Mogę zachowywać się jak dziwka ? - zapytałam.
- Jasne . - wybuchliśmy śmiechem .
Zeszłam na dół kręcąc lekko tyłkiem. To wszystko było dla łachu .Robiłam coś , co starała się robić Perrie. lecz kiepsko jej to wychodziło.
Niall usiadł na kanapie a ja na nim okrakiem, przodem do niego.
Oblizałam usta. I chciałam go "pocałować" I już się zbliżałam kiedy nagle poczułam szarpnięcie za rękę. Przez to wszystko zorietnowałam się ze leże właśnie płasko na brzuchu Malika, a moje biodra uwięziona są w jego nogach.
- Co robisz? Chciałam właśnie poc-
Nie dokończyłam bo poczułam na sobie usta Malika. Odwzajemniłam, lecz po chwili odepchnęłąm go od siebie.
- Co Ty robisz?! - krzyknęłam usiłując wydostać się z uścisku Zayna, lecz ten tylko go zacieśnił .
- Oddycham, leże.. wiele rzeczy. A Ty co robisz? - warknął
- No..kurwa Malik! wypuść mnie! - wydarłam się waląc go po klatce piersiowej.
- Nie- swoje usta przybliżył do mojego ucha co przyprawiło mnie o dreszcze i zaczął coś szeptać - Czujesz jak cholernie na mnie działasz Tracy? - przycisnął moje biodra bliżej swoich. Faktycznie..on..jemu..no wiecie.
Automatycznie zrobiło mi się gorąco, oddech przyśpieszył tak samo jak i bicie serca. Oblizałam osta po chwili przygryzając dolną wargę.
- Zayn - szepnęłam - puść .. - czułam że za chwile wybcuhnę i rzucę się na niego jak dzika kuna w agrest.
- Chcesz tego prawda? Ale z drugiej strony boisz sie. Więc na chuj tak bardzo mnie prowokujesz? - szepnął nieco ostrzejszym i głośniejszym tonem.
- To tylka zabawa..
- Ta zabawa może źle się skończyć, dla Ciebie.. - puścił mnie i wstał.
A ja siedziałam zdezorientowana .
- Chodź się przebierzemy. - usłyszałam po chwili. Kiwnęłam głową i wstałam.
Przebrałam się w to , tak wiem. Mega słodkie. Planuje pójść szybciej spać choć wcale tego nie chcę. Zeszłam na dół do kuchni. Było ciemno. Pustka. Chciałam zapalić światło lecz po chwili coś przycisnęło mnie do ściany. I złapało mnie za nadgarstki. Ten zapach.. Zayn.
- Co ? - zapytałam.
- Co masz na sobie? Czuje coś miękkiego.. - powiedział badając każdą część mojego ciała. Na szczęście cała byłam zasłoniętą.
- Piżamkę? - zaśmiałam się.
- Słodko pachniesz. . - swoją twarz zbliżył do mojej szyi, na której po chwili zostawił pare mokrych pocałunków.
- Zayn .. - sapnęłam.  Podniecał mnie, co raz bardziej.
Znowu te jego usta, które spoczęły na moich. Nie moge mu odmówić..ciągle oddaje te cholernie dobre pocałunki.
Ręce zarzuciłam mu na szyje, a sam wziął mnie na ręce. Całowaliśmy się jak opętani. Po chwili usłyszeliśmy kroki.
- Ci! - zatkał mi usta. Ktoś się zbliża. UOd razu oderwaliśmy się od siebie, a ja zapaliłam światło siadając przy stole.
- Do kuchni wszedł Niall .
- No.. to na kolacje możemy tą pizze jednak - zaczęłam udawać że rozmawiam z Malikiem.
- A ja proponuje pójść na imprezę - wydarł się Niall.
- Zajebisty pomysł - przybił sobie piąteczke Zayn z Niallem. Chrząknęłam znacząco.
- A Ty mały kochany słodki króliczku idziesz z nami . - poczułam że ktoś bierze mnie na ręcę, Niall. Poczułam także zły wzrok Malika. Już po chwili znajdowałam się na górze w swoim pokoju.
Przebierałam w ubraniach, aż w końcu wybrałam to . Włosy podkręciłam, delikatny makijaż, waniliowa mgiełka. I zeszłam na dół gdzie stał tylko Zayn . Zmierzył mnie znowu wzrokiem. przyciągnął do siebie, cmoknął w usta.

- Znowu to robisz. . - powiedział kręcąc głową, i przygryzajać wargę przy tym. Robił to tak seksownie.
- Niby co? - prychnęłam.
- Zowu mnie prowokujesz.  

- Daj spokój, miałam iść w dresach ? - śmiałam się.
- W dresach też byś mnie prowokowała, bo we wszystkim wyglądasz zajebiście seksownie.  - oblizał swe zacne usta. Pewnie chce mnie pocałować. Tym razem nie uda mu się. Wyminęłam go i odchodząc powiedziałam.
- Ale takie rzeczy powienieneś mówić Perrie, nie mi.
Usłyszałam tylko ciche prychnięcie i po paru minutach jechaliśmy już autem.

W barze wszyscy już byli, nawet Peroldzica . Omało się nie udusiłam ze śmiechu gdy ją zobaczyłam. Ale dobra, olać to. Szłam dalej. Ktoś wziął mnie do tańca. Kto?
Liam.
Tańczyliśmy szybko. Po chwili usłyszałam..
- Odbijany. - Zayn.
Zaczęliśmy ocierać się o siebie. . robić ostre i konkretne ruchy. Ale po chwili poczułam się z tym źle i wyszłam z baru. Nie wiem po co skoro zaraz potem tam wróciłam i zastałam wspaniały widok. Naprawdę cudowny. Coś we mnie pękło.. Coś.. zabolało.
Wybiegłam stamtąd cała zapłakana i wściekła. Zjebana impreza, zjebany dzień, zjebane życie, zjebana ja i zjebany Malik i zjebana miłość. Wszystko jest takie zjebane i niepotrzebne !
Biegłam przed siebie. Słyszałam za sobą kroki, nie obejrzałam się za siebie tylko przyśpieszyłam.
Poczułam silne ramiona na moich biodrach które odwracają mną całą o 180 stopni. Widzę Zayna. Zdziwioną i zmartwioną twarz Zayna.
- Co się stało ? - zapytał czule.
- Co się stało?! Ty tępy gnoju! Tak Cie nienawidze, zniszczyłeś mnie całą. Rozkochałeś w sobie tak bardzo, a później lecisz do blondyny. W dodatku karzesz mi na to wszystko patrzeć, karzesz mi patrzeć na waszą przesłodzoną "miłość " - zrobiłam palcami cudzysłów kontynuując . - A ja tak bardzo Cię kocham, kocham Cię jak jakaś pojebana idiotka !Tak ciesz się panie Maliku, bo Tracy Foster zakochała się w bad boyu , w sławnym piosenkarzu z popularnego boysbandu One Direction.. W Zaynie Maliku u którego nie ma żadnych szans. W Zaynie Maliku który zabawił się nią dla .. chyba zabawy? Kocham Cię i -
Znowu jego usta lądują na moich. Tym razem bardziej namiętnie i czule.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił, a głowę oparł na moim ramieniu.
- Ja Ciebie też kocham maleńka, tylko czekałem aż powiesz to tak wiele razy w ciągu paru minut. - szepnął.
- Więc dlaczego-
- Nadszedł czas by wszystko Ci wytłumaczyć. - złapał mnie za rękę i usiedliśmy na ławce.
- Zayn to modest, modest to ustawka. Ustawka to-
- Wiem debilu co to znaczy ustawka. - przerwała mmu. Ten tylko się zaśmiał mówiąc dalej.
- Kazali mi być z Perrie, by wybić jej zespół Little Mix który w ogóle się nie sprzedaje ani nic. Musiałem często publicznie ją całowac czy przytulać.. łapać za rękę i tak dalej-
- Przecież to twoja była.
- Nie dokładnie, nigdy nie byliśmy naprawdę razem. Owszem, blondyna zalecała się kiedyś do mnie. Ale nei udało jej się, wcale. Nie interesuje mnie taki typ kobiet jak ona. Mam ją w dupie, a powiem więcej. Nie lubię jej. Sama widzisz dlaczego..po jej zachowaniu można wiele wywnioskowac. To wszystko jest takie chore. Modest kończy się jutro dlatego decyduje się powiedzieć CI o tym teraz. Mam nadzieje że wszystko rozumiesz i mi to wybaczysz, jeśli nie to rozumiem. Ale ja naprawdę kurewsko Cię kocham-
Tym razem to ja przerwałam mu głębokim pocałnukiem.
- Kochanie nawet nie wiesz jak czekałam aż to powiesz - zaśmiałam się a ten z powrotem przyciągnął mnie do siebie. - Z jednej strony może niepowinnam CI wybaczać.. ale ja Cię kocham Ty durniu . - cmoknęłam go w usta i wróciliśmy do baru gdzie spędziliśmy reszte nocy wspaniale się bawiąc i tańcząc.

Wróciliśmy około 3 nad ranem. Zmęczeni , nie przebieraliśmy się tylko walnęliśmy do łóżka. Oczywiście ja Z Zaynem do jednego. U niego w pokoju.
Teraz jestem naprawdę szczęsliwa. 





.........

SORY ŻE TAK KRÓTKO I SORY ŻE TERAZ X DDDDDDD BRAK CZASU I WENY.