Obudził mnie czyjś zbyt głośny głos. Postanowiłam to olać tak więc śpie dalej.
No nie, jest co raz głośniej. Komu normalnemu chce się tak wydzierać z rana? Zaraz zaraz..czy to nie Louis..ii .. Zayn? Podniosłam się do pozycji siedzącej nasłuchujac rozmowy.
- Kurwa Louis mówiłem Ci! powtarzałem to 1000 jebanych razy!!- Wydzierał się Zayn.
- To nie moja wina! Sama prosiła się o śmierć..nie oddała forsy na czas. - Głos zabrał Louis.
- Kurwa to nie jst powód żeby zabijać! A własciwie jest.. ale .. wiesz doskonale co teraz mnie czeka? Wiesz do chuja? Wiesz jak nie znosze bachorów?! - Zayn krzyczał co raz głośniej.
Zaraz. Co? bachorów?
- Zayn..to jest twój pieprzony dzieciak..- Usłyszałam Liama.
- Właśnie..spłodzić miał kto a zabić to już nie - Prychnął Nial... Nie spodziewałabym się czegoś takiego akurat po nim.
- Nie chcę go, macie się go pozbyć.
Słucham?! Dość że ma dziecko to jeszcze chce się go pozbyć? Poczułam łzę spływającą po poliku.. WIem..będę udawać że nic nie słyszałam. Zobaczymy czy się przyzna.
- Eh.. - Westchnięcie - To mała dziewczynka. - Harry.
- CO mnie to in- dziewczynka? - Zayn głos z rozdrażnionego zmienił się w łagodny.
- Tak..
- To..to...kurwa..dajcie mi pomyśleć. - Usłyszałam kroki. Nie zorientowałam się nawet że płakałam..poduszka była cała mokra..zamknęłam szybko oczy i udawałam że śpię niechęnie wciągając nosem powietrze co zdradziło mój płacz.
- Tracy?
Śpij. No dalej!
- Skarbie..- Poczułam jego ciepłą dłoń na twarzy ścierającą moją łzę. Cała drżałam.. chciałam zamaskować swój płacz. Już wiem!
- Tracy .. ! - Powiedział głośniej na co się zerwałam rozglądająć się dookoła.
- Co jest maleńka?
- Nic nic.. coś mi się chyba przyśniło. - Wytarłam twarz wstając z łóżka.
- A buziak gdzie? - Już chciał mnie pocałować gdy odwróciłam głowę tak by pocałował mnie w policzek.
- EJ, księżniczko co jest?
- Nic, chyba jestem chora. Nie mogę CIę zarazić - Sztucznie kaszlnęłam wchodząc do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i klnąc pod nosem owinęłam się puchowatym ręcznikiem, zapomniałam bielizny i ubrań. Szybko wyskoczyłam z łazienki i zabrałam koronkową bieliznę .
Zabierając przy okazji uszykowany wcześniej zestaw. Mam pewnien pomysł.
Ubrałam sie szybko i zrobiłam mocniejszy makijaż niż zwykle. Podkręciłam końcówki i potrapirowałam grzywkę. Prysnęłam się waniliową mocną mgiełką i wyszłam. Wchodząc do kuchni zabrałam ze stołu jednego tosta i zabierając torebkę wyszłam. Nie dane było mi postawić nogę za drzwi gdyż coś przycisnęło mnie do ściany. Niall.
- Nie ładnie tak podkradać komuś jedzenie..- spojrzał mi w oczy.
- Nie ładnie kogoś tak straszyć, Niall idziesz ze mną się najebać? - Zapytałam prosto z mostu.
- Jasne! A co to za okazja?
- Żadna, po prostu. Od tak. - Wyszliśmy mijając wszystkichw salonie. Zatrzymał mnie głos Zayna.
- Dokąd się wybieracie?
- Chyba zrobię sobie dziecko - Zaśmiałam się - Nie martw się kochanie, wróce przed 20..hahahaha, ide w świat. W pizdu! - Śmiałam się na głos.
Podszedł do mnie, oj nie. Nie jest dobrze.
Zmierzył mnie wzrokiem. Biorąc oddech oblizał usta.
- Pytam serio..gdzie idziecie.. - Syknął cicho.
- Pochodzić
- W takim stroju? - prychnął.
- Idę na impreze , żeby wyciągnąć stamtąd kumpele nachlaną. Cały czas tam siedzi..musze jej pomóc, a Niall ją wyciągnie za mnie. Może przy okazji coś wyrwie, nie martw się. Ko-kocham cie - Ostatnie słowo trudno było powiedzieć, ale w końcu to prawda. Pocałowałam go w usta i wyszłam wraz z Niallem.
- Mam nadzieje że kłamałaś z tą kumpelą? - Przerwał niezręczną ciszę.
- Oczywiście - Zaśmiałam się wchodząc do klubu. Było do niego mega blisko, jakies 5 minut.
**** 3 godziny później , inaczej. Po 6 dobrych drinkach ****
- Niall , skarbie nie szalej tak prosze..usiądźmy - Mruczałam pod nosem ale wystarczajaco głośno by to usłyszeć.
- Przecież siedzimy - blondyn wybuchł śmiechem a ja wraz z nim.
**** Po10 drinkach ****
- No, bejb chyba czas wracać do domu - Niall wstał łapiąc mnie za ręke.Wyszliśmy z klubu potykając się o własne nogi. Przez przypadek zahaczyłam o nogę Nialla przez co się przewrócił a ja wylądowałam na nim. Oczywiście nie obeszłoby się bez dzikiego śmiechu. Spojrzałam w jego niebieskie tęczówki których teraz nie było widać w ciemności. Miałam chęć pocałowania go. Nie minęła chwila gdy poczułam jego gorące wargi na moich. O proszę, moje marzenie się spełniło. Oddałam pocałunek bawiąc się jego włosami.
- Tracy źle robimy - Wymruczał podczas pocałunku.
- Wiem - Sapnęłam całujac go daleji bardziej namiętnie. - Stop! - Oderwaliśmy się od siebie. - Alkohol źle na nas działa - Podnieśliśmy się i rresztę drogi obyliśmy w ciszy.
Dopiero pod drzwiami wybuchłam głośnym śmiechem zwracając na siebie uwagę zdziwionego Nialla.
- CO? - Zapytał.
- Bo..bo..teraz dostaniemy opierdol hahahah - śmiałąm się na głos, po chwili dołączył do mnie i blondyn.
- Trzeba uszanować to minutą albo dwoma głośnej muzyki. Hahaha, ale strasznej muzyki.
- Może baby Biebsa? - Zapytałam śmiejąc się. Chłopak spojrzał na mnie tak jakby chciał mnie zabić.
- Lubię Biebsa! Ale..ale..ta piosenka jest tak chujowa że no.. BEJBE BEJBE BEJBE OOOOOO!!!- Zaczął się wydzierać a ja do niego dołączyłam. Weszliśmy do domu, pech chciał że światło było zgaszone i oczwiście sierota Horan wypierdolił się na sam środek a ja zaraz za nim. Zaczęliśmy śmiać się jak idioci. Zapaliło się światło. Oj. Trójka rozwścieczonych goryli zaczęła nas podnosić.
- Ej, ale musicie nas do jednej celi wsadzić bo nie zdążyliśmy uprawiać dzikiego i namiętnego seksu - Podniosłam palec do góry śmiejąc się głośno z Horanem.
- Nie wytrzymam..- Zayn wyszedł wkurwiony. Trochę zabolało ale z drugiej strony dobrze mu tak. Zaniesiono mnie do pokoju gdzie sama musiałam po ciemku pozbyć się ubrań. Pozostając w samej bieliźnie rzuciłam się na łóżko. Wylądowałam na czymś co jest miękkie i twarde równocześnie.
- Ups..Upsik dupsik - zachichotałam bawiąc się włosami mojego chłopaka. Wiedziałam że to Zayn, czułam po tym cudownym zapachu. Nie potrafię się na niego długo gniewać, zbyt bardzo go kocham. Ale chcę wiedzieć o co do cholery chodzi.
- Tak CIę to bawi? - mruknął podnosząc głowę.
- Bardzo. - Cmoknęłam go w policzek i wtuliłam sie w jego umięsniony tors. Tak mi tego brakowało.
- Tracy .. po co ? - Zapytał obejmując mnie.
- A Ty? Po co?
- Co ja po co?
- Po co spłodziłeś dziecko by je zabić?
- CO?! - podniósł się.
No to tyle. Starczy. Przepraszam za nieobecność, rozdiały będa od teraz dodawane szybciej. Mam trochę problemów ino wiecie.. Weny brak.. Sami widzicie jaki chujowy rozdział. Enjoy x
Music
niedziela, 15 czerwca 2014
piątek, 18 kwietnia 2014
18.
Staliśmy i całowaliśmy się na środku tej cholernej drogi, a auta? Auta trąbiły.
Gówno mnie to obchodziło , liczyła się tylko ta chwila. Ja i Zayn.
W pewnym momencie usłyszałam trzask drzwi samochodowych. Oderwaliśmy się od siebie. W naszym kierunku zmierzał koleś po 30.
Zayn zdenerwowany czekał na obelgi i okazję by przypierdolić temu człowiekowi. niestety nic takiego się nie stało. Niestety ? Przepraszam, na szczęście.
Tak więc, owy mężczyzna podszedł do Zayna przybił mu piątkę po czym pogratulował chwytając za dłoń. Nie powiem, dziwna metoda.
- No, kurwa wreszcie jakiś prawdziwy facet w tym zadupiu ! Tak ludzie ! Widzicie? Tak robi mężczyzna, mężczyzna nie boi się ryzyka !- Krzyczał na srodku ulicy - Wielki szacun młody , dbaj o tą ślicznotkę. - Puścił do mnie oko.
Obydwoje staliśmy jak wryci. Po chwili z większości aut powychodzili ludzie. Otoczyli nas w koło.
Zaczęli klaskać i krzyczeć.
Co to ma być ? Hahahah.
- Kocham Cię Tracy .. to chyba ten czas - Ostatnie słowa wypowiedział bardzo cicho. Ale ja i tak je słyszałam. Pocałowałam go czule. Dlaczego tak bardzo go kocham?
- Czas na co kochanie? - Zapytałam.
*** Zayn ***
To chyba ten czas kiedy na pięknej dłoni, a dokładniej na palcu mojej Tracy powinien być pierścionek.
Zaręczynowy oczywiście. Jestem tego pewien, tego ze chcę resztę swojego życia spędzić u jej boku. Ale czy ona też chce? Kurwa, raz Zaynie śmierć. Jedna szansa, jedno życie.
- Tracy powiedz mi , jak bardzo mnie kochasz? Ile jesteś w stanie dla mnie zrobić? - Zapytałem. W jej pięknych oczach dostrzegłem ciekawość a przy tym.. strach? Zaskoczenie? Sam nie wiem co widziałem.
*** Tracy ***
O co mu chodzi? Czy ja zrobiłam coś nie tak? Czy to koniec NAS? Chce to zakończyć? Nie..proszę nie.
Przygryzłam wargę.
Będe dzielna, powiem wszystko. Wszystko co do niego czuje.
- Więc...Zayn . - Oblizałam usta mówiąc to co czuje w środku, w sercu. - Kocham Cię tak bardzo ze nie masz pojęcia co to za moc. Tak, wiem. Przereklamowane. - Prychnęłam patrząc w buty, po chwili podniosłam wzrok w jego oczy bo wiem że to nie ładnie rozmawiać z kimś nie patrząc w ową osobę.
- Ja.. Czuje do Ciebie miłość i nienawiść równocześnie. Wiesz dlaczego? Nienawidzę Cię za to jak bardzo Cię kocham, i za to jak często mnie ranisz. Kocham CIę tak bardzo ponieważ ranisz mnie na swój sposób, jesteś sobą, robiłeś wiele rzeczy źle ale ciągle zmieniasz się. Dla mnie. Doceniam to. To jest tak że.. to jest dziwne Zayn, wiesz? Dziwne. Nigdy nie czułam do innego mężczyzny nic do Ciebie, czegoś takiego samego. Miesiąc temu zawachałbym się. Ale teraz jestem pewna w 100% że kocham Cię i mogę nazwać to co do Ciebie czuję, prawdziwą miłością. Ile jestem dla Ciebie w stanie zrobić? Pewnie nie wiele, bo nie mam tylu znajomości co Ty.. i tak dalej. Ale za to wiem że jestem w stanie Ci zapewnić prawdziwą miłość do końca życia. Możesz mnie ranić ile chcesz, ale ja nigdy nie przestanę Cię kochać. Nie było jebanego dnia żebyś nie przemknął mi choć raz przez myśl. Nie wiem co mówić. Mówię co czuję, teraz czuję miłość i zaskoczenie. Bo boję się że chcesz teraz ze mną zerwać, ale nie pozwolę Ci na to. Nie pozwolę Ci zwalczyć mojej miłości do Ciebie, ułóż sobie życie z inną kobietą proszę bardzo. I tak zawsze możesz na mnie liczyć. Zawszę będe Cię kochała skarbie. - Dlaczego po moim i Zayna policzku spływała łza? Obydwoje w tym samym czasie starliśmy ją z siebie. Rozejrzałam się wokół. Wszyscy płakali..
Nawet mężczyźni. Cholera.. To co mówiłam było pradziwe. Dlaczego oni płaczą? Wzruszyło ich to?
*** Zayn ***
To było piękne. Piękne i prawdziwe. Nie kłamała, czułem to. Gdyby kłamała powiedziałaby tylko że Kocha mnie bardzo mocno i nigdy mnie nie zostawi. A ona powiedziała tyle pięknych słów. To moja Tracy . Teraz jestem pewien że mogę to zrobić.
- Tracy kochanie.. wierzę Ci. Dlaczego w sumie miałbym Ci nie wierzyć? To było piekne i prawdziwe. Dlatego teraz.. ja ... kolej na mnie. Mam do Ciebie sprawę ..pytanie..a mianowicie. - Kleknąłem przed nią, wyjmując z kieszeni spodni drobne białe pudełeczeko w kształcie serduszka , przyozdobione diamencikami. Moja kobieta musi mieć wszystko co piękne.
- Tracy Foster, najpiękniejsza kobieto pod słońcem .. i nie tylko. Czy miałabyś ochotę zostać moją żoną i towarzyszyć mi do końca życia? - Zapytałem pewien siebie.
*** Tracy ***
Myślałam że chce mnie porzucić na oczach wszystkich. A on.. on oświadczył mi się.
On.. kurwa nie on. ZAYN, lepiej. Tak więc Zayn, chcę abym została jego żoną. Chcę abyśmy byli razem do końca życia. Chce zebyśmy nosili taki sam pierścionek na tym samym palcu do końca życia.
Poczułam że oczy zapełniają mi się łzami. Nie sądziłam że ten moment nadejdzie tak szybko. Chcę go, chcę go na zawsze.
- Tak ..- szepnęłam. - Tak Zayn ! Chce być Twoją żoną, chcę z Tobą zostać do końca życia, Chcę dzielić z Tobą jeden dom jedno łóżko , jeden pokój. Chcę z Tobą gromadkę dzieci, chcę tylko Ciebie. - Zayn założył mi pierścionek a ja rzuciłam mu się na szyję. Uniósł mnie na ręce a ja oplotłam go w biodrach nogami. Całowaliśmy się wolno i namiętnie. Jestem taka szczęśliwa.
- Kocham Cię jak wariat - szepnął w moje usta.
- A ja kocham Ciebie jak wariatka - uśmiechnęłam się. Postawił mnie na ziemi przytulajac do siebie. Po chwili usłyszałam głośne piski, krzyki i oklaski. Wszyscy wokół wycierali chusteczkami oczy od łez. To wszystko było takie piękne i idealne jak na filmie.
W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś mężczyzna. Na oko lat ok. 50.
- Dziękuje CI ! Kobieto.. nawet nie wiesz ile znaczą dla mnie Twoje słowa. Dzięki Tobie zrozumiałem jak bardzo kocham moją żonę, niedocenianą przez tyle lat ukochaną Evę. Jadę do niej. Dziękuje ci jeszcze raz, Tobie młodzieńcze - wskazał na Zayna - Każe Ci ja pilnować i dbać o nią ! Życzę wam szczęścia na nowej drodze życia. - Wsiadł do samochodu i odjechał w innym kierunku.
- To jak moja przyszła Pani Malik ? Idziemy do domu wszystkim się pochwalić? - Poczułam na policzku ciepłe wargi mojego przyszłego męża. Jak to cudownie brzmi.
- Oczywiście ! - Malik wziął mnie na barana przed tym czule całując.
****
Szliśmy już w tej pozycji ok 15 minut. W końcu ujrzałam naszą piękną willę.
Zeszłam z Zayna .
Złapaliśmy się za ręce i przekroczyliśmy próg domu.
Od wejścia przywitał nas Harry krzyczący do Liama żeby odszedł od niego z tą prostownicą, śmiałam się. Kto by się nie śmiał?
- Słuchajcie kretyni ! - Zayn krzyknął. - Musimy wam coś powiedzieć.
Wszyscy w ciszy weszli do salonu i usiedli na kanapie, na podłodzie i na stole. Tak. Tak własnie siedząmoi przyjaciele.
- Tracy jesteś w ciąży? - wypalił Niall.
- Nie?
- Koniec z wami? - Harry.
- Nie? - odpowiedzieliśmy równocześnie trzymajac się za ręce.
- Zayn jest gejem? - Lou.
- Kurwa Louis i co jeszcze? - wypalił Zayn.
- Więc co jest kurwa? - Liam.
- Bierzemy ślub . - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Wszyscy równo zrobili wielkie " cooooo"
Zaśmiałam się całując Malika.
Wszyscy rzucili się na nas krzycząc jak bardzo nas kochają i że nam gratulują.
- Kocham was , moi chłopcy i mój przyszły mąż - każdego poczochrałam po włosach a Zayna pocałowałam w usta.
Reszta wieczoru była bardzo udana.
**** 23:02
Brałam prysznic. Wyszłam, wysuszyłam się i przebrałam. Wyszłam z łazienki. Na łóżku leżał Zayn w samych dresach, lekko opuszczonych na dół. rozczochrane włosy. Boże, Bóg!
- Nie wiem po co założyłaś tą słodką piżamkę skoro ja i tak zaraz z ciebie ją zedrę - Zayn oblizał usta i przyciągnął mnie do siebie.
Wzięłam telefon do ręki by sprawdzić czy nie dostałam jakiegoś sms-a . Nic.
- Ooo mam 69 % baterii ,hahah - zaśmiałam się.
- 69 to my będziemy zaraz robić kochanie - wyszeptał mi do ucha Malik. Z nerwów przygryzłam wargę. Tak, denerwował mnie swoją obecnością. Był taki seksowny i najlepszy.
- Nie bądź taki pewny siebie - cmoknęłam go w nos.
- Dlaczego? Przecież to właśnie to tak we mnie kochasz.
- Kocham Cię całego - nasze usta złączyliśmy w soczystym pocałunku. Zayn. Mój kochany i jedyny Zayn. Co ja bym bez niego teraz robiła?
Resztę nocy spędziliśmy bardzo miło :) Chyba nie muszę mówić co robiliśmy? Oszczędze wam tych słodkich świństw.
Po wszystkim, ułożyłam głowę na jego torsie i objęłam go w pasie.
- Kocham Cię piękna - Zayn pocałował mnie w czoło mocno przytulając do siebie.
- Ja Ciebie też ...piękny. - Bo przecież imię Zayn , oznacz piękny. Zasnęłam.
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
I jak? Podoba się? Wena powoli wraca ale teraz jest jakoś tak bardziej romantycznie niż niebezpiecznie. Licze na komenatarze ! :)
Gówno mnie to obchodziło , liczyła się tylko ta chwila. Ja i Zayn.
W pewnym momencie usłyszałam trzask drzwi samochodowych. Oderwaliśmy się od siebie. W naszym kierunku zmierzał koleś po 30.
Zayn zdenerwowany czekał na obelgi i okazję by przypierdolić temu człowiekowi. niestety nic takiego się nie stało. Niestety ? Przepraszam, na szczęście.
Tak więc, owy mężczyzna podszedł do Zayna przybił mu piątkę po czym pogratulował chwytając za dłoń. Nie powiem, dziwna metoda.
- No, kurwa wreszcie jakiś prawdziwy facet w tym zadupiu ! Tak ludzie ! Widzicie? Tak robi mężczyzna, mężczyzna nie boi się ryzyka !- Krzyczał na srodku ulicy - Wielki szacun młody , dbaj o tą ślicznotkę. - Puścił do mnie oko.
Obydwoje staliśmy jak wryci. Po chwili z większości aut powychodzili ludzie. Otoczyli nas w koło.
Zaczęli klaskać i krzyczeć.
Co to ma być ? Hahahah.
- Kocham Cię Tracy .. to chyba ten czas - Ostatnie słowa wypowiedział bardzo cicho. Ale ja i tak je słyszałam. Pocałowałam go czule. Dlaczego tak bardzo go kocham?
- Czas na co kochanie? - Zapytałam.
*** Zayn ***
To chyba ten czas kiedy na pięknej dłoni, a dokładniej na palcu mojej Tracy powinien być pierścionek.
Zaręczynowy oczywiście. Jestem tego pewien, tego ze chcę resztę swojego życia spędzić u jej boku. Ale czy ona też chce? Kurwa, raz Zaynie śmierć. Jedna szansa, jedno życie.
- Tracy powiedz mi , jak bardzo mnie kochasz? Ile jesteś w stanie dla mnie zrobić? - Zapytałem. W jej pięknych oczach dostrzegłem ciekawość a przy tym.. strach? Zaskoczenie? Sam nie wiem co widziałem.
*** Tracy ***
O co mu chodzi? Czy ja zrobiłam coś nie tak? Czy to koniec NAS? Chce to zakończyć? Nie..proszę nie.
Przygryzłam wargę.
Będe dzielna, powiem wszystko. Wszystko co do niego czuje.
- Więc...Zayn . - Oblizałam usta mówiąc to co czuje w środku, w sercu. - Kocham Cię tak bardzo ze nie masz pojęcia co to za moc. Tak, wiem. Przereklamowane. - Prychnęłam patrząc w buty, po chwili podniosłam wzrok w jego oczy bo wiem że to nie ładnie rozmawiać z kimś nie patrząc w ową osobę.
- Ja.. Czuje do Ciebie miłość i nienawiść równocześnie. Wiesz dlaczego? Nienawidzę Cię za to jak bardzo Cię kocham, i za to jak często mnie ranisz. Kocham CIę tak bardzo ponieważ ranisz mnie na swój sposób, jesteś sobą, robiłeś wiele rzeczy źle ale ciągle zmieniasz się. Dla mnie. Doceniam to. To jest tak że.. to jest dziwne Zayn, wiesz? Dziwne. Nigdy nie czułam do innego mężczyzny nic do Ciebie, czegoś takiego samego. Miesiąc temu zawachałbym się. Ale teraz jestem pewna w 100% że kocham Cię i mogę nazwać to co do Ciebie czuję, prawdziwą miłością. Ile jestem dla Ciebie w stanie zrobić? Pewnie nie wiele, bo nie mam tylu znajomości co Ty.. i tak dalej. Ale za to wiem że jestem w stanie Ci zapewnić prawdziwą miłość do końca życia. Możesz mnie ranić ile chcesz, ale ja nigdy nie przestanę Cię kochać. Nie było jebanego dnia żebyś nie przemknął mi choć raz przez myśl. Nie wiem co mówić. Mówię co czuję, teraz czuję miłość i zaskoczenie. Bo boję się że chcesz teraz ze mną zerwać, ale nie pozwolę Ci na to. Nie pozwolę Ci zwalczyć mojej miłości do Ciebie, ułóż sobie życie z inną kobietą proszę bardzo. I tak zawsze możesz na mnie liczyć. Zawszę będe Cię kochała skarbie. - Dlaczego po moim i Zayna policzku spływała łza? Obydwoje w tym samym czasie starliśmy ją z siebie. Rozejrzałam się wokół. Wszyscy płakali..
Nawet mężczyźni. Cholera.. To co mówiłam było pradziwe. Dlaczego oni płaczą? Wzruszyło ich to?
*** Zayn ***
To było piękne. Piękne i prawdziwe. Nie kłamała, czułem to. Gdyby kłamała powiedziałaby tylko że Kocha mnie bardzo mocno i nigdy mnie nie zostawi. A ona powiedziała tyle pięknych słów. To moja Tracy . Teraz jestem pewien że mogę to zrobić.
- Tracy kochanie.. wierzę Ci. Dlaczego w sumie miałbym Ci nie wierzyć? To było piekne i prawdziwe. Dlatego teraz.. ja ... kolej na mnie. Mam do Ciebie sprawę ..pytanie..a mianowicie. - Kleknąłem przed nią, wyjmując z kieszeni spodni drobne białe pudełeczeko w kształcie serduszka , przyozdobione diamencikami. Moja kobieta musi mieć wszystko co piękne.
- Tracy Foster, najpiękniejsza kobieto pod słońcem .. i nie tylko. Czy miałabyś ochotę zostać moją żoną i towarzyszyć mi do końca życia? - Zapytałem pewien siebie.
*** Tracy ***
Myślałam że chce mnie porzucić na oczach wszystkich. A on.. on oświadczył mi się.
On.. kurwa nie on. ZAYN, lepiej. Tak więc Zayn, chcę abym została jego żoną. Chcę abyśmy byli razem do końca życia. Chce zebyśmy nosili taki sam pierścionek na tym samym palcu do końca życia.
Poczułam że oczy zapełniają mi się łzami. Nie sądziłam że ten moment nadejdzie tak szybko. Chcę go, chcę go na zawsze.
- Tak ..- szepnęłam. - Tak Zayn ! Chce być Twoją żoną, chcę z Tobą zostać do końca życia, Chcę dzielić z Tobą jeden dom jedno łóżko , jeden pokój. Chcę z Tobą gromadkę dzieci, chcę tylko Ciebie. - Zayn założył mi pierścionek a ja rzuciłam mu się na szyję. Uniósł mnie na ręce a ja oplotłam go w biodrach nogami. Całowaliśmy się wolno i namiętnie. Jestem taka szczęśliwa.
- Kocham Cię jak wariat - szepnął w moje usta.
- A ja kocham Ciebie jak wariatka - uśmiechnęłam się. Postawił mnie na ziemi przytulajac do siebie. Po chwili usłyszałam głośne piski, krzyki i oklaski. Wszyscy wokół wycierali chusteczkami oczy od łez. To wszystko było takie piękne i idealne jak na filmie.
W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś mężczyzna. Na oko lat ok. 50.
- Dziękuje CI ! Kobieto.. nawet nie wiesz ile znaczą dla mnie Twoje słowa. Dzięki Tobie zrozumiałem jak bardzo kocham moją żonę, niedocenianą przez tyle lat ukochaną Evę. Jadę do niej. Dziękuje ci jeszcze raz, Tobie młodzieńcze - wskazał na Zayna - Każe Ci ja pilnować i dbać o nią ! Życzę wam szczęścia na nowej drodze życia. - Wsiadł do samochodu i odjechał w innym kierunku.
- To jak moja przyszła Pani Malik ? Idziemy do domu wszystkim się pochwalić? - Poczułam na policzku ciepłe wargi mojego przyszłego męża. Jak to cudownie brzmi.
- Oczywiście ! - Malik wziął mnie na barana przed tym czule całując.
****
Szliśmy już w tej pozycji ok 15 minut. W końcu ujrzałam naszą piękną willę.
Zeszłam z Zayna .
Złapaliśmy się za ręce i przekroczyliśmy próg domu.
Od wejścia przywitał nas Harry krzyczący do Liama żeby odszedł od niego z tą prostownicą, śmiałam się. Kto by się nie śmiał?
- Słuchajcie kretyni ! - Zayn krzyknął. - Musimy wam coś powiedzieć.
Wszyscy w ciszy weszli do salonu i usiedli na kanapie, na podłodzie i na stole. Tak. Tak własnie siedząmoi przyjaciele.
- Tracy jesteś w ciąży? - wypalił Niall.
- Nie?
- Koniec z wami? - Harry.
- Nie? - odpowiedzieliśmy równocześnie trzymajac się za ręce.
- Zayn jest gejem? - Lou.
- Kurwa Louis i co jeszcze? - wypalił Zayn.
- Więc co jest kurwa? - Liam.
- Bierzemy ślub . - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Wszyscy równo zrobili wielkie " cooooo"
Zaśmiałam się całując Malika.
Wszyscy rzucili się na nas krzycząc jak bardzo nas kochają i że nam gratulują.
- Kocham was , moi chłopcy i mój przyszły mąż - każdego poczochrałam po włosach a Zayna pocałowałam w usta.
Reszta wieczoru była bardzo udana.
**** 23:02
Brałam prysznic. Wyszłam, wysuszyłam się i przebrałam. Wyszłam z łazienki. Na łóżku leżał Zayn w samych dresach, lekko opuszczonych na dół. rozczochrane włosy. Boże, Bóg!
- Nie wiem po co założyłaś tą słodką piżamkę skoro ja i tak zaraz z ciebie ją zedrę - Zayn oblizał usta i przyciągnął mnie do siebie.
Wzięłam telefon do ręki by sprawdzić czy nie dostałam jakiegoś sms-a . Nic.
- Ooo mam 69 % baterii ,hahah - zaśmiałam się.
- 69 to my będziemy zaraz robić kochanie - wyszeptał mi do ucha Malik. Z nerwów przygryzłam wargę. Tak, denerwował mnie swoją obecnością. Był taki seksowny i najlepszy.
- Nie bądź taki pewny siebie - cmoknęłam go w nos.
- Dlaczego? Przecież to właśnie to tak we mnie kochasz.
- Kocham Cię całego - nasze usta złączyliśmy w soczystym pocałunku. Zayn. Mój kochany i jedyny Zayn. Co ja bym bez niego teraz robiła?
Resztę nocy spędziliśmy bardzo miło :) Chyba nie muszę mówić co robiliśmy? Oszczędze wam tych słodkich świństw.
Po wszystkim, ułożyłam głowę na jego torsie i objęłam go w pasie.
- Kocham Cię piękna - Zayn pocałował mnie w czoło mocno przytulając do siebie.
- Ja Ciebie też ...piękny. - Bo przecież imię Zayn , oznacz piękny. Zasnęłam.
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
I jak? Podoba się? Wena powoli wraca ale teraz jest jakoś tak bardziej romantycznie niż niebezpiecznie. Licze na komenatarze ! :)
sobota, 22 marca 2014
17.
- Dziękuje Harry - pozwoliłam sobie na delikatny uśmiech .
- Zawsze do usług - puścił mi oczko. Cmoknął mój policzek po czym opuścił łazienkę.
Sama postanowiłam się troche ogarnąć. Dlatego wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę . Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na swoje ukochane łóżko.
Zasnęłam.
***
Obudziło mnie dziwne gilgotanie w okolicach policzka . Co jest ?! Swędzi..gilgocze.
Otworzyłam oczy. Pełna analiza pokoju. Widzę różowe piórko, czuje na brzuchu coś..ciężkiego, ale nie aż tak. Przed moją twarz twarz Zayna.
- e? - moje brwi powędrowały ku górze.
- Śniadanie dla mojej księżniczki - uśmiechnął się i wskazał na sporą tace leżącą na moim brzuchu. Jezu, mniam.
Wyglądało to tak. Ale kusi żeby zamoczyć usta w tej przepysznie pachnącej kawie, a potem ugryźć choć odrobinę tego świeżego rogala. Ale nie, nie teraz. Między nami wciąż trwa ..wojna? Czy można było nazwać to wojną? Według mnie można! Więc tak. Między nami wciąż trwa wojna. Jeśli upije łyk tej ..jezu daj boże pysznej kawy, to będzie oznaczało że jest okej. Że nie przeszkadza mi okrutne zachowanie mulata w stosunku do mnie.
- Słucham ? - zapytałam jakbym nie dosłyszała.
- Nie mów słucham bo Cie w-
- Nie kończ. Co to za nagła odmiana ? - przymrużyłam oczy obserwując twarz mojego chłopaka, która w obecnej chwili nie wyrażała nic innego jak zakłopotania.
- Czyli możemy porozmawiać ? - zapytał z nadzieją.
- Mów.
- Więc moja kochana księżniczko , piękna cudowna-
- Do rzeczy. - ponagliłam .
- Chcę Cię ogromnie przeprosić, ja wiem że nie powinienem na Ciebie podnosić ręki. Ale jak sama zdążyłaś zauważyć w ciągu ostatnich tygodni spędzonych ze mną, łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. A jeśli już to się stanie, nie panuje nad sobą. - podrapał się po głowie. - Jesteś czymś.. jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Bardzo Cię kocham , więc to jeszcze gorzej .. bo .. nie mogłem, obejść się bez uderzenia w mordę tego .. Biebera - na jego twarzy pojawiło się obrzydzenie.- Kurwa . . Tracy, ja po prostu .. nie akceptuje i nie toleruje zbyt bliskiego kontaktu z Tobą. O jezu to nie tak miało zabrzmieć, chodzi mi o to że - zaśmiałam się, kiedy się denerwował był taki słodki. - nie lubię kiedy inny facet cię dotyka. Jesteś moja..- szepnął bawiąc się kosmykiem moich włosów.
- Nie jestem przedmiotem , nie mogę do kogoś należeć Zayn . - Powiedziałam cichutko.
- Ja wiem, wiem to Tracy . To.. ja.. yh. Ja miałem na myśli że jesteś moja w sensie .. jesteś moją dziewczyną i -
- Naprawdę zrozumiałeś co źle zrobiłeś? Czy robisz to wszystko po to żeby mieć święty spokój? - spojrzałam mu w te jego piękne hipnotyzujące oczyska.
- Znasz mnie. Więc jak myślisz? - na jego usta wkradł się delikatny uśmiech. Taki... taki inny niż wszystkie poprzednie. Ten był życzliwy, miły..taki po prostu wyjątkowy.
- Myślę że ci wybaczam , myślę że więcej tego nie zrobisz i myślę że cholernie cię kocham dupku - cmoknęłam go w usta a ten pogłębił pocałunek mrucząc mi do ust.
- Co powiedziałaś?
- A co usłyszałeś?
- Chcę żebyś to powtórzyła - przerwał pocałunek.
- Powiedziałam że jesteś dupkiem. Moim kochanym pięknym chłopcem, słodkim cudownym którego kocham najmocniej na świecie. Ale pomimo wszystkiego też i dupkiem. Dupku - Zaczęłam się śmiać. Po chwii dołączył do mnie i Zayn .
Przyśpieszmy. Śniadanie było zajebiście pyszne i wszystko było mmm. A teraz idę się wykąpać.
Weszłam do wanny wypełnionej gorącą wodą, z RÓŻOWĄ pianą, i z płatkami róż. A to wszystko przygotował mój ukochany dupek. Umycie się zeszło mi szybko, oczywiste. Ale postanowiłam poleżeć tak sobie jeszcze trochę. Odchyliłam głowę do tyłu i przymknęłam oczy.
Usłyszałam czyjś śpiew. Nie, tego nie można było nazwać śpiewem. To bł okropny fałsz ! Nieszczęsny pech losu chciał bym miała łazienke tuż przy łazience Nialla.
Piał jak baba operowa.
- Niall, zamknij się ! - krzyknęłam. Usłyszałam śmiech.
- W najgorszych snach - odkrzyknął.
- Zrobię Ci naleśniki . - krzyknęłam śpiewającym tonem. - Jutro - dodałam pod nosem.
- Jestem cicho.
Wyszłam z wanny po czym owinęłam się puchatym ręcznikiem. Stanęłam przed ogromnym lustrem i wysuszyłam włosy. Później zajęłam się swoim ciałem. Przeklnęłam pod nosem. Cholera, przecież nie wzięłam ubrań z pokoju. Już miałam wychodzić gdy do łazienki wszedł uśmiechnięty Zayn. W ręce trzymał kupkę ładnie poskładanych ubrań.
- Proszę - pocałował mnie namiętnie w usta.
Zdziwiona podziękowałam i ubrałam się w owy zestaw. No , mój chłopak ma niezły gust. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zrobiłam delikatny makijaż, w sam raz na lato. Podkręciłam końcówki włosów , prysnęłam się truskawkową mgiełką i przygotowana wyszłam z okularami na nosie. Zeszłam na dół z miną typu " Z drogi królowa idzie "
Wszyscy siedzieli w kuchni, gdy mnie zobaczyli zagwizdali. Poczułam się niezręcznie. Dlatego też żeby odwrócić uwagę upiłam łyk soku Nialla.
- Ej ! - oburzył się blondyn. - A co z moimi naleśnikami?
- Jutro - uśmiechnęłam się.
- No jaaaaa - wyszedł udając że płacze.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział do mnie Liam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się ponownie.
- Gotowa ? - poczułam rękę na swoim biodrze.
- Na co? - odwróciłam się w stronę swego "kucharza" . No skoro Zayn zrobił mi śniadanie tak pyszne, to można nazwać go kucharzem.
- Na łażenie po mieście, zrobimy jakieś małe zakupy. Pójdziemy na lody czy coś - pocałował mnie czule w usta.
- Na lody powiadasz..- Louis kiwał głową na dół i do góry z uśmiechem pedofila.
- Hahah, Lou nie takie lody jak Ty myślisz .. zboku - Zayn zaczął się śmiać.
- Między wami już ok ? - zapytał Harry.
- Tak - uśmiechnęliśmy się oboje a Zayn objał mnie od tyłu w talii , układając głowę na moim ramieniu.
- Uroczy obrazek, doprawdy. Rzygam tęczą - usłyszałam głos Louisa. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To my idziemy - poinformował Zayn i wyszliśmy.
Szliśmy chodnikiem mijając nasz samochód.
- Ej ? Samochód stoi tam - wskazał palcem.
- No przecież wiem.
- Wiec czemu nie jedziemy?
- Bo dzisiaj idziemy - uśmiechnął się pod nosem.
Właśnie jadłam pysznego i ogromnego loda . Mniam, był cały kolorowy. Jak dzisiejszy dzień.
Rozmawiałam i śmiałam się z Zaynem przez całą drogę. Naprawdę widzę że się stara.
Doceniam to.
W pewnym momencie poczułam czyjąć dłoń na ramieniu, to nie była dłoń Zayna.
Justin.
- O, cześć - delikatnie się uśmiechnęłam.
- Hej, masz czas dziś wieczorem? - zapytał nie patrząc na Malika który kipiał od złości.
- Nie , nie ma. A nawet gdyby to ten czas zarezerwowany jest dla mnie, tak samo jak reszta jej "czasów" A teraz nara - odpowiedział za mnie Zayn po czym ruszyliśmy dalej. Rzuciłam Justinowi tylko przepraszające spojrzenie.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Naprawdę chcesz żebym zaczął tłumaczyć?
- Tylko trochę.
- On ewidentnie zaczyna cię podrywać, a ja na to nie pozwolę. Kocham Cię - pocałował mnie na środku drogi. Auta trąbiły a my staliśmy i tak po prostu całowaliśmy się. Wariat. Mój kochany wariat.
Sorki że tak krótko, brak weny.;)
- Zawsze do usług - puścił mi oczko. Cmoknął mój policzek po czym opuścił łazienkę.
Sama postanowiłam się troche ogarnąć. Dlatego wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę . Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na swoje ukochane łóżko.
Zasnęłam.
***
Obudziło mnie dziwne gilgotanie w okolicach policzka . Co jest ?! Swędzi..gilgocze.
Otworzyłam oczy. Pełna analiza pokoju. Widzę różowe piórko, czuje na brzuchu coś..ciężkiego, ale nie aż tak. Przed moją twarz twarz Zayna.
- e? - moje brwi powędrowały ku górze.
- Śniadanie dla mojej księżniczki - uśmiechnął się i wskazał na sporą tace leżącą na moim brzuchu. Jezu, mniam.
Wyglądało to tak. Ale kusi żeby zamoczyć usta w tej przepysznie pachnącej kawie, a potem ugryźć choć odrobinę tego świeżego rogala. Ale nie, nie teraz. Między nami wciąż trwa ..wojna? Czy można było nazwać to wojną? Według mnie można! Więc tak. Między nami wciąż trwa wojna. Jeśli upije łyk tej ..jezu daj boże pysznej kawy, to będzie oznaczało że jest okej. Że nie przeszkadza mi okrutne zachowanie mulata w stosunku do mnie.
- Słucham ? - zapytałam jakbym nie dosłyszała.
- Nie mów słucham bo Cie w-
- Nie kończ. Co to za nagła odmiana ? - przymrużyłam oczy obserwując twarz mojego chłopaka, która w obecnej chwili nie wyrażała nic innego jak zakłopotania.
- Czyli możemy porozmawiać ? - zapytał z nadzieją.
- Mów.
- Więc moja kochana księżniczko , piękna cudowna-
- Do rzeczy. - ponagliłam .
- Chcę Cię ogromnie przeprosić, ja wiem że nie powinienem na Ciebie podnosić ręki. Ale jak sama zdążyłaś zauważyć w ciągu ostatnich tygodni spędzonych ze mną, łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. A jeśli już to się stanie, nie panuje nad sobą. - podrapał się po głowie. - Jesteś czymś.. jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Bardzo Cię kocham , więc to jeszcze gorzej .. bo .. nie mogłem, obejść się bez uderzenia w mordę tego .. Biebera - na jego twarzy pojawiło się obrzydzenie.- Kurwa . . Tracy, ja po prostu .. nie akceptuje i nie toleruje zbyt bliskiego kontaktu z Tobą. O jezu to nie tak miało zabrzmieć, chodzi mi o to że - zaśmiałam się, kiedy się denerwował był taki słodki. - nie lubię kiedy inny facet cię dotyka. Jesteś moja..- szepnął bawiąc się kosmykiem moich włosów.
- Nie jestem przedmiotem , nie mogę do kogoś należeć Zayn . - Powiedziałam cichutko.
- Ja wiem, wiem to Tracy . To.. ja.. yh. Ja miałem na myśli że jesteś moja w sensie .. jesteś moją dziewczyną i -
- Naprawdę zrozumiałeś co źle zrobiłeś? Czy robisz to wszystko po to żeby mieć święty spokój? - spojrzałam mu w te jego piękne hipnotyzujące oczyska.
- Znasz mnie. Więc jak myślisz? - na jego usta wkradł się delikatny uśmiech. Taki... taki inny niż wszystkie poprzednie. Ten był życzliwy, miły..taki po prostu wyjątkowy.
- Myślę że ci wybaczam , myślę że więcej tego nie zrobisz i myślę że cholernie cię kocham dupku - cmoknęłam go w usta a ten pogłębił pocałunek mrucząc mi do ust.
- Co powiedziałaś?
- A co usłyszałeś?
- Chcę żebyś to powtórzyła - przerwał pocałunek.
- Powiedziałam że jesteś dupkiem. Moim kochanym pięknym chłopcem, słodkim cudownym którego kocham najmocniej na świecie. Ale pomimo wszystkiego też i dupkiem. Dupku - Zaczęłam się śmiać. Po chwii dołączył do mnie i Zayn .
Przyśpieszmy. Śniadanie było zajebiście pyszne i wszystko było mmm. A teraz idę się wykąpać.
Weszłam do wanny wypełnionej gorącą wodą, z RÓŻOWĄ pianą, i z płatkami róż. A to wszystko przygotował mój ukochany dupek. Umycie się zeszło mi szybko, oczywiste. Ale postanowiłam poleżeć tak sobie jeszcze trochę. Odchyliłam głowę do tyłu i przymknęłam oczy.
Usłyszałam czyjś śpiew. Nie, tego nie można było nazwać śpiewem. To bł okropny fałsz ! Nieszczęsny pech losu chciał bym miała łazienke tuż przy łazience Nialla.
Piał jak baba operowa.
- Niall, zamknij się ! - krzyknęłam. Usłyszałam śmiech.
- W najgorszych snach - odkrzyknął.
- Zrobię Ci naleśniki . - krzyknęłam śpiewającym tonem. - Jutro - dodałam pod nosem.
- Jestem cicho.
Wyszłam z wanny po czym owinęłam się puchatym ręcznikiem. Stanęłam przed ogromnym lustrem i wysuszyłam włosy. Później zajęłam się swoim ciałem. Przeklnęłam pod nosem. Cholera, przecież nie wzięłam ubrań z pokoju. Już miałam wychodzić gdy do łazienki wszedł uśmiechnięty Zayn. W ręce trzymał kupkę ładnie poskładanych ubrań.
- Proszę - pocałował mnie namiętnie w usta.
Zdziwiona podziękowałam i ubrałam się w owy zestaw. No , mój chłopak ma niezły gust. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zrobiłam delikatny makijaż, w sam raz na lato. Podkręciłam końcówki włosów , prysnęłam się truskawkową mgiełką i przygotowana wyszłam z okularami na nosie. Zeszłam na dół z miną typu " Z drogi królowa idzie "
Wszyscy siedzieli w kuchni, gdy mnie zobaczyli zagwizdali. Poczułam się niezręcznie. Dlatego też żeby odwrócić uwagę upiłam łyk soku Nialla.
- Ej ! - oburzył się blondyn. - A co z moimi naleśnikami?
- Jutro - uśmiechnęłam się.
- No jaaaaa - wyszedł udając że płacze.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział do mnie Liam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się ponownie.
- Gotowa ? - poczułam rękę na swoim biodrze.
- Na co? - odwróciłam się w stronę swego "kucharza" . No skoro Zayn zrobił mi śniadanie tak pyszne, to można nazwać go kucharzem.
- Na łażenie po mieście, zrobimy jakieś małe zakupy. Pójdziemy na lody czy coś - pocałował mnie czule w usta.
- Na lody powiadasz..- Louis kiwał głową na dół i do góry z uśmiechem pedofila.
- Hahah, Lou nie takie lody jak Ty myślisz .. zboku - Zayn zaczął się śmiać.
- Między wami już ok ? - zapytał Harry.
- Tak - uśmiechnęliśmy się oboje a Zayn objał mnie od tyłu w talii , układając głowę na moim ramieniu.
- Uroczy obrazek, doprawdy. Rzygam tęczą - usłyszałam głos Louisa. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To my idziemy - poinformował Zayn i wyszliśmy.
Szliśmy chodnikiem mijając nasz samochód.
- Ej ? Samochód stoi tam - wskazał palcem.
- No przecież wiem.
- Wiec czemu nie jedziemy?
- Bo dzisiaj idziemy - uśmiechnął się pod nosem.
Właśnie jadłam pysznego i ogromnego loda . Mniam, był cały kolorowy. Jak dzisiejszy dzień.
Rozmawiałam i śmiałam się z Zaynem przez całą drogę. Naprawdę widzę że się stara.
Doceniam to.
W pewnym momencie poczułam czyjąć dłoń na ramieniu, to nie była dłoń Zayna.
Justin.
- O, cześć - delikatnie się uśmiechnęłam.
- Hej, masz czas dziś wieczorem? - zapytał nie patrząc na Malika który kipiał od złości.
- Nie , nie ma. A nawet gdyby to ten czas zarezerwowany jest dla mnie, tak samo jak reszta jej "czasów" A teraz nara - odpowiedział za mnie Zayn po czym ruszyliśmy dalej. Rzuciłam Justinowi tylko przepraszające spojrzenie.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Naprawdę chcesz żebym zaczął tłumaczyć?
- Tylko trochę.
- On ewidentnie zaczyna cię podrywać, a ja na to nie pozwolę. Kocham Cię - pocałował mnie na środku drogi. Auta trąbiły a my staliśmy i tak po prostu całowaliśmy się. Wariat. Mój kochany wariat.
Sorki że tak krótko, brak weny.;)
sobota, 8 marca 2014
NOWY BLOG
NO TO PROSZĘ , TU MACIE ' LINKA ' DO NOWEGO BLOGA : D
W TYM JUŻ NIE BĘDE SIĘ CACKAĆ Z UCZUCIAMI .. TO BĘDZIE BRUTALNE.
MEGA BRUTALNE. A ZMIANY BĘDA TOCZYĆ SIĘ POWOLI I PÓŹNIEJ.
ZAPRASZAM , I LICZE NA KOMENTARZE :)
http://complicated-anddangerouslife.blogspot.com/2014/03/1.html#comment-form
BLOG
W TYM JUŻ NIE BĘDE SIĘ CACKAĆ Z UCZUCIAMI .. TO BĘDZIE BRUTALNE.
MEGA BRUTALNE. A ZMIANY BĘDA TOCZYĆ SIĘ POWOLI I PÓŹNIEJ.
ZAPRASZAM , I LICZE NA KOMENTARZE :)
http://complicated-anddangerouslife.blogspot.com/2014/03/1.html#comment-form
BLOG
czwartek, 6 marca 2014
PYTANIE
UWAGA !
PLANUJE ZAŁOŻYĆ NASTĘPNEGO BLOGA , TEŻ BĘDZIE O BAD BOYU.
JAKO GŁÓWNY BOHATER MOŻE BYĆ NIALL LUB ZAYN. TERAZ PADA PYTANIE O KIM WOLELIBYŚCIE CZYTAĆ ?
I AKCJA .. JAK TO MA WYGLĄDAĆ.
MOŻE BYĆ ŻE NP.
A .) DZIEWCZYNA JEST ZAMKNIĘTA W SOBIE , NIEŚMIAŁA DELIKATNA..CHODZI DO SZKOŁY. WIELE OSÓB JĄ GNĘBI , WRAZ Z JEDNYM BOHATEREM GŁÓWNYM. PÓŹNIEJ COŚ SIĘ WYDARZY CO ICH DO SIEBIE ZBLIŻY. I SIĘ W SOBIE ZAKOCHAJĄ.
B .) DZIEWCZYNA TRAFIA DO POPRAWCZAKA . GDZIE POZNAJE NIALLA CZY ZAYNA .
DZIEWCZYNA TRAFIA TAM PRZEZ PRZYPADEK, OGÓLNIE TO MIŁA I GRZECZNA DZIEWCZYNA. A Z BOHATEREM GŁ. JEST NA ODWRÓT, WREDNY ITD. PÓŹNIEJ SIĘ ZAKUMPLUJĄ I JEDEN Z CHŁOPCÓW CHCE UCIEĆ Z POPRAWCZAKA, ZABIERA ZE SOBĄ DZIEWCZYNĘ A PÓŹNIEJ ŚCIGA ICH POLICJA I SIE UKRYWAJA.
C.) DZIEWCZYNA ZOSTAJE BRUTALNIE PORWANA, PRZEZ INTERESY WŁASNEGO OJCA.JEST TRAKTOWANA JAK SZMATA I ZABAWKA. Z CZASEM CHŁOPAK DOSTRZEGA W NIEJ COŚ FASCYNUJĄCEGO I CO RAZ CZĘŚCIEJ ZACZYNA O NIEJ MYŚLIEĆ, NA KONIEC OCZYWIŚCIE WIELKA MIŁOŚĆ.
WIĘC WYBIERZCIE JAKĄ OPCJE WOLICIE. :)
PÓŹNIEJ POINFORMUJĘ WAS O NOWYM BLOGU I DAM LINK.
I NIE MARTWCIE SIĘ, TEGO BLOGA NIE ZANIEDBAM. BĘDE CIĄGNĄĆ GO AŻ DO EPILOGA.
A NIE ŻE PORZUCĘ BEZ ZAKOŃCZENIA. WIĘC KOMENTOWAĆ ! ;)
PLANUJE ZAŁOŻYĆ NASTĘPNEGO BLOGA , TEŻ BĘDZIE O BAD BOYU.
JAKO GŁÓWNY BOHATER MOŻE BYĆ NIALL LUB ZAYN. TERAZ PADA PYTANIE O KIM WOLELIBYŚCIE CZYTAĆ ?
I AKCJA .. JAK TO MA WYGLĄDAĆ.
MOŻE BYĆ ŻE NP.
A .) DZIEWCZYNA JEST ZAMKNIĘTA W SOBIE , NIEŚMIAŁA DELIKATNA..CHODZI DO SZKOŁY. WIELE OSÓB JĄ GNĘBI , WRAZ Z JEDNYM BOHATEREM GŁÓWNYM. PÓŹNIEJ COŚ SIĘ WYDARZY CO ICH DO SIEBIE ZBLIŻY. I SIĘ W SOBIE ZAKOCHAJĄ.
B .) DZIEWCZYNA TRAFIA DO POPRAWCZAKA . GDZIE POZNAJE NIALLA CZY ZAYNA .
DZIEWCZYNA TRAFIA TAM PRZEZ PRZYPADEK, OGÓLNIE TO MIŁA I GRZECZNA DZIEWCZYNA. A Z BOHATEREM GŁ. JEST NA ODWRÓT, WREDNY ITD. PÓŹNIEJ SIĘ ZAKUMPLUJĄ I JEDEN Z CHŁOPCÓW CHCE UCIEĆ Z POPRAWCZAKA, ZABIERA ZE SOBĄ DZIEWCZYNĘ A PÓŹNIEJ ŚCIGA ICH POLICJA I SIE UKRYWAJA.
C.) DZIEWCZYNA ZOSTAJE BRUTALNIE PORWANA, PRZEZ INTERESY WŁASNEGO OJCA.JEST TRAKTOWANA JAK SZMATA I ZABAWKA. Z CZASEM CHŁOPAK DOSTRZEGA W NIEJ COŚ FASCYNUJĄCEGO I CO RAZ CZĘŚCIEJ ZACZYNA O NIEJ MYŚLIEĆ, NA KONIEC OCZYWIŚCIE WIELKA MIŁOŚĆ.
WIĘC WYBIERZCIE JAKĄ OPCJE WOLICIE. :)
PÓŹNIEJ POINFORMUJĘ WAS O NOWYM BLOGU I DAM LINK.
I NIE MARTWCIE SIĘ, TEGO BLOGA NIE ZANIEDBAM. BĘDE CIĄGNĄĆ GO AŻ DO EPILOGA.
A NIE ŻE PORZUCĘ BEZ ZAKOŃCZENIA. WIĘC KOMENTOWAĆ ! ;)
środa, 5 marca 2014
16. To początek mej śmierci ..
*** Tracy ***
Obudziłam się pod wpływem .. bólu głowy i chęci rzygania. Zerwałam się szybko z łóżka i pobiegłam wymiotować.
Gdy już skończyłam postanowiłam cała się ogarnąć. Dlatego też wzięłam orzeźwiający prysznic i przebrałam się w to . Dzisiaj było jakoś wyjątkowo zimno dlatego wybrałam taki zestaw. Ale w tv mówili że później będzie gorąco więc ok, ranki zawsze są chłodniejsze.
Tak więc przebrałam się, zrobiłam lekki makijaż, włosy wyprostowałam i zeszłam na dół.
Łeb mi dosłownie pękał. To początek końca .. to początek mej śmierci.
Weszłam do kuchni gdzie wszyscy już siedzieli. Każdy siedział przy stole z własną szklanką wody i tabletką. W dodatku wszyscy trzymali się za głowę. Doskonale znam i rozumiem ich ból. Wczoraj troszkę zabalowaliśmy.
- Witam .. - powiedziałam cichutko.
- Ciiii - wszyscy zaczęli mnie uciszać.
- Oj, przepraszam.
- CIIIII !
- Masz tu swoje lekarstwo na kaca - powiedział Liam podając mi szklankę wody i tabletkę którą od razu połknęłam.
- Tracy chodź tu do mnie - Zayn wyciągnął w moją stronę ręce jak małe dziecko. A ja w nie się rzuciłam siadając mu na kolana i cmokając go delikatnie w usta. - Jestem w ciąży bo rzygałam - oznajmiłam.
- CO?! - usłyszałam chórowy głos.
Zaczęłam się śmiać.
- Żartuje , głupki.
- Ufff ... - wszyscy odetchneli z ulgą.
- A co , nie chcielibyście małego MalikoFostera ? Może lepiej Mostera .. Albo Falika, albo ..-wymieniałam.
- Myślę że na Falika mamy jeszcze czas .. - mruknął mi we włosy.
- Dlaczego akurat Falika? Zgadzam się .. masz rację, na MOSTERA mamy jeszcze czas . - uśmiechnęłam się.
- Nie wiem jak Twoje, ale moje dziecko nie będzie nosilo takiego imienia . - zadziornie się uśmiechnął.
Poczochrałam mu włosy i zeszłam z jego kolan.
- To wy znowu jesteście razem ? - zapytał Louis.
- Tak , już wiem o co chodziło z Perrie .
- Ooo , to dobrze . - wszystkim nagle poprawił się nastrój.
12;25
- Myślę że do tego domu przydałyby się jakieś zakupy - powiedziałam wkraczając do salonu w którym siedzieli chłopcy krusząc popcornem i oglodając jakiś film.
- Znoooowu - wszyscy zaczęli jęczeć.
- Tym razem jedziemy wszyscy , zakupy są super. Możemy zjeść obiad w jakieś restauracji czy c-
- Do auta zapierdalać! - wydarł się Niall . Pewnie podjarał się człowiek na samą myślo żarciu z restauracji.
- Najpierw to ja ZAPIERDALAM się przebrać - wysłałam mu buziaka w powietrze po czym wbiegłam na górę.
Zrobiło się już ciepło więc pozwoliłam sobie na taki strój . Poprawiłam tuszem rzęsy i przejechałam brzoskwiniowym błyszczykiem po ustach i zbiegłam na dół.
Od chłopców usłyszałam gwizdnięcie, pare komplementów a mój kochany Malik objął mnie w tali i czule pocałował .
- Kocham cię, MOJA najpiękniejsza myszka - ponownie mnie pocałował tym razem namiętniej, a słowo 'moja' dokładnie podkreślał by każdy słyszał.
W końcu wyszliśmy z tego domu i wyjechaliśmy.
W sklepie.
- Niall Ty idziesz po pieczywo , weź dużo bułek tych ze słonecznikiem bo lubię, Liam proszek do prania i płyn, zapach .. z tym zdaje się na Ciebie mam nadzieje że weźmiesz coś ładnego. Louis Ty lecisz po dobre owoce i warzywa -
- Wezmę dużo marchewek! - zasalutował szczęśliwy.
- Mhm , Ty Harry kup jakieś dobre serki do chleba i chipsy . Resztą słodyczy zajmę się JA
- I ja! - wtrącił Niall do którego się uśmiechnęłam.
Cała ta piątka tak bardzo się zmieniła , wcześniej chamscy oschli ,.. a teraz tacy kochani i słodcy.
- No, a Ty kotku pójdziesz mi pomóc wybrać jakąś sukienkę i słodycze . Co Ty na to? - złapałam Zayna za rękę.
- Pewnie - cmoknął mnie w policzek. Po chwili jego telefon zaczął dzwonić więc go odebrał.
Jego rozmowa ..
- Dzisiaj? o kurwa , dopiero teraz mi to mówisz?
- Noo
- O której?
- Spoko, wpadniemy
- Nara.
- Tracy - zaczął - Dzisiaj impreza u mojego kumpla , będzie mega dużo wiary i dobrego alkoholu . Impreza głównie będzie na basenie. Jedziemy na17 . - powiedział oglodając sukienki gdy już byliśmy w odzieżowym.
- Nie zapytałeś mnie czy mam ochotę tam jechać .. - zwróciłam uwagę.
- Nie potrzebuje Twojego zdania skarbie, ochotę to Ty co najwyżej możesz mieć na mnie. - puścił mi oczko po czym pokazał mi taką sukienke.
- Ale ona jest jak na-
- księżniczkę - wtrącił. - W sam raz na Ciebie.
- Ale będę wylądała w niej jak -
- Będziesz wyglądała w niej pięknie, przymierz nie marudź. - podał mi sukienkę .
No, w lustrze prezentowałam się całkiem nieźle. Ale nie wiem jak jest naprawdę. Wyszłam z przymierzalni . Zayn oglądał jakąś bieliznę. Stałam za nim, chrząknęłam znacząco. Odwrócił się prawie że natychmiastowo. Zmierzył mnie wzrokiem i od razu przyciągnął do siebie mocno całują.
Do ust mi wymruczał .
- Zdejmij to.
- Mówiłam że
- Wyglądasz cholernie seksownie, jeśli nie chcesz żebym Cię bzyknął tu przy wszystkich to idź to przebierz. I daj mi, kupujemy to. - Wypuścił mnie z objęć.
A ja zszokowana poszłam odłożyć sukienkę.
Następna jaką mi zaproponował wyglądała tak .
- Nie. Na pewno nie, kokarda niszczy całokształt.
- Nie znasz się. - przewrócił uśmiechnięty oczami.
- Ty się nie znasz - wytknęłam mu język - ale buty sobie wezmę. Teraz pozwól że sama coś wybiorę.
Wybrałam to .
- Kurwa, że też wcześniej nie zauważyłem tak zajebistej sukienki . - klnął Malik.
- Ciszej , nie musisz tak głośno przeklinać. Ludzie usłyszą - rozejrzałam się dookoła, owszem pare ludzi patrzyło na nas jak na wariatów.
- Pierdole innych ludzi . - uśmiechnął się. Zapłaciliśmy i wyszliśmy na dział ze słodyczami gdzie stał już Niall.
Od razu zaczęłam wrzucać do koszyka: 9 paczek żelek, każda paczka w innych smakach . 3 worki z różnymi cukierkami , najwięcej było czekoladowych coś w rodzaju Michałków. 4 paczki żelek takich podłóżnych kabli. 7 paczek ciastek plus jeden woreczek z pierniczkami . Dużo wafelków , wszystkie w różnych smakach , drażetki , gumy orbit , mamby , 3 paczki słonecznika , 4 paczki popcornu , 3 paczki paluszek. I Harry doniósł chyba z 10 paczek chipsów.
- Wow - powiedzieli wszyscy gdy już staliśmy przy kasie.
- Nie wiem kto to wszystko zeżre - powiedział Liam .
- No jak to kto, ja i Tracy ! - wydarł jape Niall za co dostał lepe w pape od Louisa. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Zeżremy część dzisiaj a reszte jutro wieczorem. Zrobimy sobie jakiegoś grilla czy coś.
Dzisiaj jedziemy na impreze .
Godz 16:30 - Kochanie, nie zapomnij stroju kąpielowego . - powiedział Zayn wchodząc do łazienki w której obecnie przebywałam.
Stanął przed lustrem ubrany w czarne rurki i skórzaną kurtkę .Układał włosy.
- Nie musisz układać włosów, i tak wyglądasz seksownie - powiedziałam całując go w usta.
- Lubię kiedy tak do mnie móisz - wymruczał dobierając się do mojego stanika.
- Hahaha , papa . - wyszłam z łazienki w celu wybrania ubrań. A biedaczek został tam sam z miną zbitego pieska.
Ubrałam to a pod to taki strój kąpielowy < ale plastik :P >
I zeszłam na dół gdzie wszyscy stali już odwaleni .
W końcu wyszliśmy i wsiedliśmy do auta. Całą drogę przegadaliśmy , po 20 minutach byliśmy na miejscu..
Wysiadłam z auta i pokierowałam sięd o ogromnej willi z basenem.
Weszliśmy do środka, Zayn oczywiście trzymał mnie za rękę i co jakiś czas całował w policzek by pokazać wszystkim że jestem jego.
W końcu doszliśmy do jakiegoś chłopaka.
- Siema gnoju - przywitał się Zayn - Brandon to jest Tracy , Tracy Brandon - przedstawił nas sobie.
- Hej hej - pocałował mnie w policzek Brandon co bardzo mnie zdziwiło.
- No cześć. Brandon wyglądał tak .
Po 2 godzinach już się wszyscy rożluźnili , ja byłam po paru drinkach i Zayn oczywiście też. Chciałam do niego pójść , i już wyczaiłam jego zacny fryz. Idę do niego a on śmieje się z jakąś blondynką. O nie, tak być nie będzie. Zawróciłam się automatycznie i wskoczyłam do basenu. Bo byłam już w stroju kąpielowym.
Pływałam sobie aż w pewnym momencie pod wodą zauważyłam bardzo charakterystyczny tatuaż.
Wyłoniłam się z wody i oparłam o murek.
Wpatrywałam się, nie wierzę. Mój były facet Justin Bieber we własnej osobie.

Zauważył mnie. Płynie do mnie. O cholera.
- Siemka - przywitał się uśmiechem. Nie wiedziałam co mam robić, też się uśmiechnąć czy nie?
W końcu nieźle się mną zabawił. Ale zaraz , skoro Zayn może to ja tym bardziej.
- Hej - uśmiechnęłam się zadziornie - Co tam ?
- Okok a tam ?
- Zajebiście jak widać. Umiesz pływać na plecach? - zapytałam.
- Jeszcze głupi sie pytasz. - uniósł brwi do góry.
- Nauczysz mnie? - zapytałam słodkich głosem.
- Hahah, serio? Okej . - zaśmiał sie.
Tłumaczył mi krok po kroku. Fajnie, naucze się wreszcie pływać na plecach a przy okazji zrobie na złość Zaynowi który stał niedaleko basenu i był tak zapatrzony w blondyneczkę że nie zauważył mojej rozmowy z Justinem.
Patrzałam w niebo, czułam dłoń Justina na swoich plecach. Zaraz później zniknęła.Niebo było niesamowicie błękitne, jak i woda w basenie. Słońce grzało bardzo mocno. Po prostu upał. A Zayn jeszcze założył skórzaną kurtkę, brawo dla Zayna.
Ej chwila, cofnijmy się o pare słów " Czułam dłoń Justina na swoich plecach , zaraz później zniknęła"
Zerwałąm się co spowodowało wpadnięcie pod wodę , wyciągnął mnie z niej Justin i objął w talii. Przypomniały mi się dawne czasy .. Kiedy byliśmy razem, TRACY ZAMKNIJ SIE! NIE WspoMINAJ!
- Wszystko w porządku ?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, tylko przestraszyłam się gdy zdałam sobie sprawę z tego iż.. ej, ja pływałam na plecach czy schizy miałam? - zapytałam co spowodowało napad śmiechu u Biebera. Po chwili zaczęłam się śmiać i ja.
- Serio nie zauważyłaś tego wcześniej? pływałaś już od dobru 10 minut.
- Oj tam , cicho . Spróbuje znowu - położyłam się na plecach , oczywiście bez pomocy mego nauczyciela by się nie obeszło. W końcu poczułam że unoszę się samodzielnie na wodzie.
- Oddychaj spokojnie i powoli , i nie ruszaj się przede wszystkim. Czuj się lekka - szeptał mi koło głowy.
- Kiedy ja wcale nie jestem taka lekka - uśmiechnęłam się pod nosem z zamkniętymi oczami.
- Jesteś lekka jak piórka . - usłyszałam.
Poczułam na sobie czyjeś ramiona i dotyk palców na policzkach.
Zaśmiałam się.
- Justin , uspokój się . - uśmiechnęłam się nie otwierając oczu.
- Nie wiedziałem że nazywam się Justin - usłyszałam zdenerwowany i jak dobrze mi znany głos.
Zerwałam się na równe nogi.
- O, To Ty .. - powiedział zawiedziona . Specjalnie oczywiście.
- A co, spodziewałaś się swojego Justinka? - powiedział ze sarkazmem.
- Mam na imię Justin , masz jakiś problem gnoju? - wtrącił się wkurzony szatyn. Czy blondyn, ja nie wiem.
- Tak mam . Dotykasz bezczelnie MOJĄ dziewczynę, i lepiej odszczekaj ostatnie słowo póki nie chcesz stracić paru ząbków. No chyba że wolisz od razu całą szczenkę, - syknął mój chłopak.
- Hahaha , nie. Powiem to jeszcze raz gnoju - ostatnie słowo ostro zaakcentował.
Zayn nie wytrzymał i rzucił się na Justina. Pomiędzy nimi zaczęła toczyć się walka. A ja pisnęłam i usiłowałam odepchnął Zayna od Justina. A za to oberwałam ostro w twarz. Czułam krew na ustach i na policzku. Szczypała mnie brew. Czułam też łzy i mieszane uczucia. Wyszłam wkurzona z wody i wbiegłam do willi. Dotykały mnie dziwne spojrzenia innych. Wbiegłam do łazienki gdzie zaczęłam się wycierać i przebrałam z powrotem w sukienke. Włosy także zdążyły mi wyschnął. No, były lekko wilgotne. Nic po za tym. Do łazienki wbiegł zdyszany Justin.
- Tracy, wszędzie Cię szukałem. Bardzo boli? - zapytał zdyszany.
- Da się przeżyć , gorzej że dostałam od mojego własnego chłopaka.. - poczułam znowu słone łzy które starł chłopak.
- Przepraszam , mogłem się w ogóle nie odzywać. - spuścił głowę w dół.
- To nie jest Twoja wina, dobrze mu powiedziałeś. To on o wszystko jest psychicznie zazdrosny a sam zabawiał jaką blondynkę. - podeszłam do Justina i poklepał go po ramieniu. Ten złapał moją rękę i mocno mnie przytulił. Przytuliłam go także.
Wyszliśmy z łazienki. Zayn rozmawiał uśmiechnięty z jakimiś chłopakami i dziewczynami. Gdy mnie zauważył jego wyraz się zmienił i od razu do mnie podszedł.
- Jedziemy do domu. - oznajmił.
- To sobie jedź - prychnęłam . - No na co czekasz? Papa .
Złapał mnie szorstko za nadgarstek i zaczął ciągnąć. Po czym wrzucił mnie do auta. Syknęłam z bólu. I pomasowałam obolałe miejsce.
Zdenerwowany Malik wsiadł do auta i z piskiem opon odjechaliśmy.
- CO Ty kurwa robisz? - wydarłam się na całe auto.
- A Ty?! Robisz mi tylko siary, masz się mnie słuchasz tępa dz- zatrzymał słowa. Uciszył się.
- Dokończyć za Ciebie? - zapytałam płakliwym głosem ze łzami w oczach.
- Nie trzeba.
- Jestem tępą dziwką, ciekawe czego jeszcze dzisiaj o sobie się dowiem - powiedziałam cichutko. Resztę drogi przemilczałam wstrzymując łzy które pchały się do oczu niemiłosiernie.
W końcu dojechaliśmy. Jest. Tak długo na to czekałam. Od razu zerwałam się z siedzenia i wbiegłam do domu . Wjebałam się do pierwszego lepszego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Ściągnęłam szpilki i weszłam do łazienki w której bardzo ładnie pachniało. Po zapachu rozpoznaję że to pokój który obecnie zajmował Harry.
Stałąm przed lustrem. Po chwili w lustrze ujrzałam Harrego. Odwróciłam się w jego stronę. Myślałam że jest jeszcze na imprezie.
- Co Ci się stało? - zapytał dotykając moich ran.
- No to tak. Na imprezie Zayn podrywał jakąś blondynkę, a mnie olewał całkowicie więc postanowiłam sobie popływać. W basenie spotkałam mojego byłego Justina. Poprosiłam go o to by nauczył mnie pływać na plecach bo mój chłopak nie miał dla mnie czasu. Później natknęłam się na Zayna który wkurzony zaczął robić awantury a potem pobił się z Justinem w środku basenu, chciałam odciągnąć ich od siebie a Zayn mnie uderzył mocnow twarz. Potem sie wysuszyłam i pojechaliśmy. - znowu płakałam.
- A to? - pokazał na czerwone ślady na nadgarstku .
- To .. Zayn chciał wracać do domu, sam rozumiesz.. - spuściłam głowę. Harry mnie przytulił a ja znowu się rozpłakałam.
- Jestem tak cholernie słaba - łkałam w jego koszule - Ciągle płacze, ciągle każdemu ulegam, ciągle to ja jestem traktowana jak szmata. Dlaczego Harry?Powiedz mi dlaczego..
- Nie jesteś słaba , jesteś niesamowicie silna bo potrafisz żyć z takim człowiekiem jak Zayn i jeszcze mu się postawić. To już szczyt odważności. A to że płaczesz.. to nic złego, też masz uczucia jak każdy człowiek. Nie martw się, chodź trzeba Ci twarz przemyć. - wypuścił mnie z objęćć po czym sięgnął po płatek kosmetyczny i zaczął ścierać krew mi z twarzy. Potem wszystko przetarł wodą utlenioną co troszkę szczypało, ale dmuchał wiec było lżej. Hahaha. Później założył mi pare plastrów i koniec.
Obudziłam się pod wpływem .. bólu głowy i chęci rzygania. Zerwałam się szybko z łóżka i pobiegłam wymiotować.
Gdy już skończyłam postanowiłam cała się ogarnąć. Dlatego też wzięłam orzeźwiający prysznic i przebrałam się w to . Dzisiaj było jakoś wyjątkowo zimno dlatego wybrałam taki zestaw. Ale w tv mówili że później będzie gorąco więc ok, ranki zawsze są chłodniejsze.
Tak więc przebrałam się, zrobiłam lekki makijaż, włosy wyprostowałam i zeszłam na dół.
Łeb mi dosłownie pękał. To początek końca .. to początek mej śmierci.
Weszłam do kuchni gdzie wszyscy już siedzieli. Każdy siedział przy stole z własną szklanką wody i tabletką. W dodatku wszyscy trzymali się za głowę. Doskonale znam i rozumiem ich ból. Wczoraj troszkę zabalowaliśmy.
- Witam .. - powiedziałam cichutko.
- Ciiii - wszyscy zaczęli mnie uciszać.
- Oj, przepraszam.
- CIIIII !
- Masz tu swoje lekarstwo na kaca - powiedział Liam podając mi szklankę wody i tabletkę którą od razu połknęłam.
- Tracy chodź tu do mnie - Zayn wyciągnął w moją stronę ręce jak małe dziecko. A ja w nie się rzuciłam siadając mu na kolana i cmokając go delikatnie w usta. - Jestem w ciąży bo rzygałam - oznajmiłam.
- CO?! - usłyszałam chórowy głos.
Zaczęłam się śmiać.
- Żartuje , głupki.
- Ufff ... - wszyscy odetchneli z ulgą.
- A co , nie chcielibyście małego MalikoFostera ? Może lepiej Mostera .. Albo Falika, albo ..-wymieniałam.
- Myślę że na Falika mamy jeszcze czas .. - mruknął mi we włosy.
- Dlaczego akurat Falika? Zgadzam się .. masz rację, na MOSTERA mamy jeszcze czas . - uśmiechnęłam się.
- Nie wiem jak Twoje, ale moje dziecko nie będzie nosilo takiego imienia . - zadziornie się uśmiechnął.
Poczochrałam mu włosy i zeszłam z jego kolan.
- To wy znowu jesteście razem ? - zapytał Louis.
- Tak , już wiem o co chodziło z Perrie .
- Ooo , to dobrze . - wszystkim nagle poprawił się nastrój.
12;25
- Myślę że do tego domu przydałyby się jakieś zakupy - powiedziałam wkraczając do salonu w którym siedzieli chłopcy krusząc popcornem i oglodając jakiś film.
- Znoooowu - wszyscy zaczęli jęczeć.
- Tym razem jedziemy wszyscy , zakupy są super. Możemy zjeść obiad w jakieś restauracji czy c-
- Do auta zapierdalać! - wydarł się Niall . Pewnie podjarał się człowiek na samą myślo żarciu z restauracji.
- Najpierw to ja ZAPIERDALAM się przebrać - wysłałam mu buziaka w powietrze po czym wbiegłam na górę.
Zrobiło się już ciepło więc pozwoliłam sobie na taki strój . Poprawiłam tuszem rzęsy i przejechałam brzoskwiniowym błyszczykiem po ustach i zbiegłam na dół.
Od chłopców usłyszałam gwizdnięcie, pare komplementów a mój kochany Malik objął mnie w tali i czule pocałował .
- Kocham cię, MOJA najpiękniejsza myszka - ponownie mnie pocałował tym razem namiętniej, a słowo 'moja' dokładnie podkreślał by każdy słyszał.
W końcu wyszliśmy z tego domu i wyjechaliśmy.
W sklepie.
- Niall Ty idziesz po pieczywo , weź dużo bułek tych ze słonecznikiem bo lubię, Liam proszek do prania i płyn, zapach .. z tym zdaje się na Ciebie mam nadzieje że weźmiesz coś ładnego. Louis Ty lecisz po dobre owoce i warzywa -
- Wezmę dużo marchewek! - zasalutował szczęśliwy.
- Mhm , Ty Harry kup jakieś dobre serki do chleba i chipsy . Resztą słodyczy zajmę się JA
- I ja! - wtrącił Niall do którego się uśmiechnęłam.
Cała ta piątka tak bardzo się zmieniła , wcześniej chamscy oschli ,.. a teraz tacy kochani i słodcy.
- No, a Ty kotku pójdziesz mi pomóc wybrać jakąś sukienkę i słodycze . Co Ty na to? - złapałam Zayna za rękę.
- Pewnie - cmoknął mnie w policzek. Po chwili jego telefon zaczął dzwonić więc go odebrał.
Jego rozmowa ..
- Dzisiaj? o kurwa , dopiero teraz mi to mówisz?
- Noo
- O której?
- Spoko, wpadniemy
- Nara.
- Tracy - zaczął - Dzisiaj impreza u mojego kumpla , będzie mega dużo wiary i dobrego alkoholu . Impreza głównie będzie na basenie. Jedziemy na17 . - powiedział oglodając sukienki gdy już byliśmy w odzieżowym.
- Nie zapytałeś mnie czy mam ochotę tam jechać .. - zwróciłam uwagę.
- Nie potrzebuje Twojego zdania skarbie, ochotę to Ty co najwyżej możesz mieć na mnie. - puścił mi oczko po czym pokazał mi taką sukienke.
- Ale ona jest jak na-
- księżniczkę - wtrącił. - W sam raz na Ciebie.
- Ale będę wylądała w niej jak -
- Będziesz wyglądała w niej pięknie, przymierz nie marudź. - podał mi sukienkę .
No, w lustrze prezentowałam się całkiem nieźle. Ale nie wiem jak jest naprawdę. Wyszłam z przymierzalni . Zayn oglądał jakąś bieliznę. Stałam za nim, chrząknęłam znacząco. Odwrócił się prawie że natychmiastowo. Zmierzył mnie wzrokiem i od razu przyciągnął do siebie mocno całują.
Do ust mi wymruczał .
- Zdejmij to.
- Mówiłam że
- Wyglądasz cholernie seksownie, jeśli nie chcesz żebym Cię bzyknął tu przy wszystkich to idź to przebierz. I daj mi, kupujemy to. - Wypuścił mnie z objęć.
A ja zszokowana poszłam odłożyć sukienkę.
Następna jaką mi zaproponował wyglądała tak .
- Nie. Na pewno nie, kokarda niszczy całokształt.
- Nie znasz się. - przewrócił uśmiechnięty oczami.
- Ty się nie znasz - wytknęłam mu język - ale buty sobie wezmę. Teraz pozwól że sama coś wybiorę.
Wybrałam to .
- Kurwa, że też wcześniej nie zauważyłem tak zajebistej sukienki . - klnął Malik.
- Ciszej , nie musisz tak głośno przeklinać. Ludzie usłyszą - rozejrzałam się dookoła, owszem pare ludzi patrzyło na nas jak na wariatów.
- Pierdole innych ludzi . - uśmiechnął się. Zapłaciliśmy i wyszliśmy na dział ze słodyczami gdzie stał już Niall.
Od razu zaczęłam wrzucać do koszyka: 9 paczek żelek, każda paczka w innych smakach . 3 worki z różnymi cukierkami , najwięcej było czekoladowych coś w rodzaju Michałków. 4 paczki żelek takich podłóżnych kabli. 7 paczek ciastek plus jeden woreczek z pierniczkami . Dużo wafelków , wszystkie w różnych smakach , drażetki , gumy orbit , mamby , 3 paczki słonecznika , 4 paczki popcornu , 3 paczki paluszek. I Harry doniósł chyba z 10 paczek chipsów.
- Wow - powiedzieli wszyscy gdy już staliśmy przy kasie.
- Nie wiem kto to wszystko zeżre - powiedział Liam .
- No jak to kto, ja i Tracy ! - wydarł jape Niall za co dostał lepe w pape od Louisa. Wszyscy zaczęli się śmiać.
- Zeżremy część dzisiaj a reszte jutro wieczorem. Zrobimy sobie jakiegoś grilla czy coś.
Dzisiaj jedziemy na impreze .
Godz 16:30 - Kochanie, nie zapomnij stroju kąpielowego . - powiedział Zayn wchodząc do łazienki w której obecnie przebywałam.
Stanął przed lustrem ubrany w czarne rurki i skórzaną kurtkę .Układał włosy.
- Nie musisz układać włosów, i tak wyglądasz seksownie - powiedziałam całując go w usta.
- Lubię kiedy tak do mnie móisz - wymruczał dobierając się do mojego stanika.
- Hahaha , papa . - wyszłam z łazienki w celu wybrania ubrań. A biedaczek został tam sam z miną zbitego pieska.
Ubrałam to a pod to taki strój kąpielowy < ale plastik :P >
I zeszłam na dół gdzie wszyscy stali już odwaleni .
W końcu wyszliśmy i wsiedliśmy do auta. Całą drogę przegadaliśmy , po 20 minutach byliśmy na miejscu..
Wysiadłam z auta i pokierowałam sięd o ogromnej willi z basenem.
Weszliśmy do środka, Zayn oczywiście trzymał mnie za rękę i co jakiś czas całował w policzek by pokazać wszystkim że jestem jego.
W końcu doszliśmy do jakiegoś chłopaka.
- Siema gnoju - przywitał się Zayn - Brandon to jest Tracy , Tracy Brandon - przedstawił nas sobie.
- Hej hej - pocałował mnie w policzek Brandon co bardzo mnie zdziwiło.
- No cześć. Brandon wyglądał tak .
Po 2 godzinach już się wszyscy rożluźnili , ja byłam po paru drinkach i Zayn oczywiście też. Chciałam do niego pójść , i już wyczaiłam jego zacny fryz. Idę do niego a on śmieje się z jakąś blondynką. O nie, tak być nie będzie. Zawróciłam się automatycznie i wskoczyłam do basenu. Bo byłam już w stroju kąpielowym.
Pływałam sobie aż w pewnym momencie pod wodą zauważyłam bardzo charakterystyczny tatuaż.
Wyłoniłam się z wody i oparłam o murek.
Wpatrywałam się, nie wierzę. Mój były facet Justin Bieber we własnej osobie.
Zauważył mnie. Płynie do mnie. O cholera.
- Siemka - przywitał się uśmiechem. Nie wiedziałam co mam robić, też się uśmiechnąć czy nie?
W końcu nieźle się mną zabawił. Ale zaraz , skoro Zayn może to ja tym bardziej.
- Hej - uśmiechnęłam się zadziornie - Co tam ?
- Okok a tam ?
- Zajebiście jak widać. Umiesz pływać na plecach? - zapytałam.
- Jeszcze głupi sie pytasz. - uniósł brwi do góry.
- Nauczysz mnie? - zapytałam słodkich głosem.
- Hahah, serio? Okej . - zaśmiał sie.
Tłumaczył mi krok po kroku. Fajnie, naucze się wreszcie pływać na plecach a przy okazji zrobie na złość Zaynowi który stał niedaleko basenu i był tak zapatrzony w blondyneczkę że nie zauważył mojej rozmowy z Justinem.
Patrzałam w niebo, czułam dłoń Justina na swoich plecach. Zaraz później zniknęła.Niebo było niesamowicie błękitne, jak i woda w basenie. Słońce grzało bardzo mocno. Po prostu upał. A Zayn jeszcze założył skórzaną kurtkę, brawo dla Zayna.
Ej chwila, cofnijmy się o pare słów " Czułam dłoń Justina na swoich plecach , zaraz później zniknęła"
Zerwałąm się co spowodowało wpadnięcie pod wodę , wyciągnął mnie z niej Justin i objął w talii. Przypomniały mi się dawne czasy .. Kiedy byliśmy razem, TRACY ZAMKNIJ SIE! NIE WspoMINAJ!
- Wszystko w porządku ?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, tylko przestraszyłam się gdy zdałam sobie sprawę z tego iż.. ej, ja pływałam na plecach czy schizy miałam? - zapytałam co spowodowało napad śmiechu u Biebera. Po chwili zaczęłam się śmiać i ja.
- Serio nie zauważyłaś tego wcześniej? pływałaś już od dobru 10 minut.
- Oj tam , cicho . Spróbuje znowu - położyłam się na plecach , oczywiście bez pomocy mego nauczyciela by się nie obeszło. W końcu poczułam że unoszę się samodzielnie na wodzie.
- Oddychaj spokojnie i powoli , i nie ruszaj się przede wszystkim. Czuj się lekka - szeptał mi koło głowy.
- Kiedy ja wcale nie jestem taka lekka - uśmiechnęłam się pod nosem z zamkniętymi oczami.
- Jesteś lekka jak piórka . - usłyszałam.
Poczułam na sobie czyjeś ramiona i dotyk palców na policzkach.
Zaśmiałam się.
- Justin , uspokój się . - uśmiechnęłam się nie otwierając oczu.
- Nie wiedziałem że nazywam się Justin - usłyszałam zdenerwowany i jak dobrze mi znany głos.
Zerwałam się na równe nogi.
- O, To Ty .. - powiedział zawiedziona . Specjalnie oczywiście.
- A co, spodziewałaś się swojego Justinka? - powiedział ze sarkazmem.
- Mam na imię Justin , masz jakiś problem gnoju? - wtrącił się wkurzony szatyn. Czy blondyn, ja nie wiem.
- Tak mam . Dotykasz bezczelnie MOJĄ dziewczynę, i lepiej odszczekaj ostatnie słowo póki nie chcesz stracić paru ząbków. No chyba że wolisz od razu całą szczenkę, - syknął mój chłopak.
- Hahaha , nie. Powiem to jeszcze raz gnoju - ostatnie słowo ostro zaakcentował.
Zayn nie wytrzymał i rzucił się na Justina. Pomiędzy nimi zaczęła toczyć się walka. A ja pisnęłam i usiłowałam odepchnął Zayna od Justina. A za to oberwałam ostro w twarz. Czułam krew na ustach i na policzku. Szczypała mnie brew. Czułam też łzy i mieszane uczucia. Wyszłam wkurzona z wody i wbiegłam do willi. Dotykały mnie dziwne spojrzenia innych. Wbiegłam do łazienki gdzie zaczęłam się wycierać i przebrałam z powrotem w sukienke. Włosy także zdążyły mi wyschnął. No, były lekko wilgotne. Nic po za tym. Do łazienki wbiegł zdyszany Justin.
- Tracy, wszędzie Cię szukałem. Bardzo boli? - zapytał zdyszany.
- Da się przeżyć , gorzej że dostałam od mojego własnego chłopaka.. - poczułam znowu słone łzy które starł chłopak.
- Przepraszam , mogłem się w ogóle nie odzywać. - spuścił głowę w dół.
- To nie jest Twoja wina, dobrze mu powiedziałeś. To on o wszystko jest psychicznie zazdrosny a sam zabawiał jaką blondynkę. - podeszłam do Justina i poklepał go po ramieniu. Ten złapał moją rękę i mocno mnie przytulił. Przytuliłam go także.
Wyszliśmy z łazienki. Zayn rozmawiał uśmiechnięty z jakimiś chłopakami i dziewczynami. Gdy mnie zauważył jego wyraz się zmienił i od razu do mnie podszedł.
- Jedziemy do domu. - oznajmił.
- To sobie jedź - prychnęłam . - No na co czekasz? Papa .
Złapał mnie szorstko za nadgarstek i zaczął ciągnąć. Po czym wrzucił mnie do auta. Syknęłam z bólu. I pomasowałam obolałe miejsce.
Zdenerwowany Malik wsiadł do auta i z piskiem opon odjechaliśmy.
- CO Ty kurwa robisz? - wydarłam się na całe auto.
- A Ty?! Robisz mi tylko siary, masz się mnie słuchasz tępa dz- zatrzymał słowa. Uciszył się.
- Dokończyć za Ciebie? - zapytałam płakliwym głosem ze łzami w oczach.
- Nie trzeba.
- Jestem tępą dziwką, ciekawe czego jeszcze dzisiaj o sobie się dowiem - powiedziałam cichutko. Resztę drogi przemilczałam wstrzymując łzy które pchały się do oczu niemiłosiernie.
W końcu dojechaliśmy. Jest. Tak długo na to czekałam. Od razu zerwałam się z siedzenia i wbiegłam do domu . Wjebałam się do pierwszego lepszego pokoju i zamknęłam drzwi na klucz. Ściągnęłam szpilki i weszłam do łazienki w której bardzo ładnie pachniało. Po zapachu rozpoznaję że to pokój który obecnie zajmował Harry.
Stałąm przed lustrem. Po chwili w lustrze ujrzałam Harrego. Odwróciłam się w jego stronę. Myślałam że jest jeszcze na imprezie.
- Co Ci się stało? - zapytał dotykając moich ran.
- No to tak. Na imprezie Zayn podrywał jakąś blondynkę, a mnie olewał całkowicie więc postanowiłam sobie popływać. W basenie spotkałam mojego byłego Justina. Poprosiłam go o to by nauczył mnie pływać na plecach bo mój chłopak nie miał dla mnie czasu. Później natknęłam się na Zayna który wkurzony zaczął robić awantury a potem pobił się z Justinem w środku basenu, chciałam odciągnąć ich od siebie a Zayn mnie uderzył mocnow twarz. Potem sie wysuszyłam i pojechaliśmy. - znowu płakałam.
- A to? - pokazał na czerwone ślady na nadgarstku .
- To .. Zayn chciał wracać do domu, sam rozumiesz.. - spuściłam głowę. Harry mnie przytulił a ja znowu się rozpłakałam.
- Jestem tak cholernie słaba - łkałam w jego koszule - Ciągle płacze, ciągle każdemu ulegam, ciągle to ja jestem traktowana jak szmata. Dlaczego Harry?Powiedz mi dlaczego..
- Nie jesteś słaba , jesteś niesamowicie silna bo potrafisz żyć z takim człowiekiem jak Zayn i jeszcze mu się postawić. To już szczyt odważności. A to że płaczesz.. to nic złego, też masz uczucia jak każdy człowiek. Nie martw się, chodź trzeba Ci twarz przemyć. - wypuścił mnie z objęćć po czym sięgnął po płatek kosmetyczny i zaczął ścierać krew mi z twarzy. Potem wszystko przetarł wodą utlenioną co troszkę szczypało, ale dmuchał wiec było lżej. Hahaha. Później założył mi pare plastrów i koniec.
poniedziałek, 3 marca 2014
15.
Brakowało mi jej całej, ale co miałem powiedzieć? Ze ją kocham? Nie..
To jeszcze nie teraz. Chociaż..kurwa przecież ja nie mogę. Nie wytrzymam tak dłużej..
W końcu oderwaliśmy się od siebie cięzko oddychając.
- Zay-
- Tracy... - spuściłem głowę w dół. - To nie powinno było się wydarzyć.
- Masz rację - załkała z łzami w oczach - Perrie z pewnością to się nie spodoba.
- Tu nie chodzi o-
- Cześć. - wyszła .
Wyszła. Tak po prostu wyszła. Kurwa Mać..
*** TRACY ***
Mam tego wszystkiego cholernie dosyć. Już myślałam że mnie przeprosi.. że powie że mnie kocha , że mnie pragnie. Że wszystko będzie tak jak wcześniej.. a tu nic, proszę. W jego głowie siedzi ciągle ta blondyna.
Ze łzami w oczach pobiegłam do góry i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Nie mogłam znieść tej świadomości iż to Perrie będzie teraz go całowała. Nie ja.
Już szło mi dobrze, już chciałam zapomnieć. Przestać kochać. To było trudne, teraz jest to już niewykonalne. Musiał mnie pocałować? No musiał? Te jego cholernie pełne malinowe i miękkie usta. Gorące, idealne pasujące do moich. W pewnym momencie mój telefon zawibrował. Przeczytałam wiadomość od Nialla i odpisałam mu.
result-thumb
Jest taki kochany. Zaczęłam rozmyślać jak to było kiedy byłam z Zaynem. Przypomniały mi się wszystkie spędzone z nim chwile, i te dobre i te złe. Nasze kłótnie które później zamieniały się w namiętne pocałunki. Jego zazdrość o innego chłopaka.. teraz tego mi brakuje. Tego wszystkiego. Przy nim czułam się naprawdę wyjątkowa i bezpieczna. BO przecież to nie przypadek.. że taki chłopak jak ON, zainteresował się tak ... tak.. W tym momencie moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę.. - powiedziałam ochrypłym od płaczu głosem. Do pokoju wszedł Niall z dwoma reklamówkami.
- Księżniczko nie płacz.. - położył się obok mnie i mocno mnie przytulił. Wtuliłam się w jego pachnący tors i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
- Pocałował mnie.. - załkałam
- Zayn.
- Tak. Pocałował mnie, i myślałam że..że-
- Ciiii - pogłaskał mnie po głowie.
- Myślałam że będzie tak jak dawniej, a on do mnie wyjechał z tekstem że to nie powinno się wydarzyć. Rozumiesz to? nie powinno..-płakałam.
- Spokojnie Tracy .. wszystko się zmieni, w swoim czasie. - ostatnie słowo powiedział cichutko.
- Co masz myśli? - podniosłam głowę by popatrzeć mu w oczy.
- No.. - podrapał się po głowie. - Mam na myśli to, żee.. że często tak jest że najpierw jest wszystko okropne..złe i tak dalej. Ale później wszystko zawsze się naprawia. Jest okej..no, po prostu będzie dobrze.
- Dobrze Niall, rozumiem już.
- A teraz wstawaj, idź się ogarnij. - poklepał mnie po brzuchu podnosząc się.
- Co proszę?
- Chodzi mi o to żebyś poszła wziąć prysznic, przebrała się. I tu wróciła. Będziemy żreć. Kupiłem nasze ukochane naleśniki z polewami. - poruszył śmiesznie brwiami.
- Oki. - kiwnęłam głową. Wzięłam czystą bieliznę i ubrania. Weszłam do mojej toalety i od razu wpełzłam pod prysznic. O tak. Letnie krople wody, tego było mi trzeba. Po skończeniu mycia, wyszłam z kabiny wytarłam się dokładnie. Ubrałam na siebie czarny stanik i czarne figi. Poczym nałożyłam na siebie ten strój < prócz tych okularów i gaci >
Zrobiłam niesfornego koczka i wyszłam z łazienki.
- Nawet w luźnych ciuchach wyglądasz pięknie - uśmiechnęłam się do niego szeroko po czym rzuciłam się obok niego na łóżko.
- Niall Ty flirciarzu - wybuchnęliśmy śmiechem. OD razu dorwałam się do reklamówki z żarciem i zaczełam to wszystko zjadać. Niall z resztą robił to samo.
- Kochasz go? - wypalił w pewnym momencie z pełną mordą.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałam popijając colą. Znowu beknięcie.
- Hahaha, moja krew - krzyknął blondasek po czym przybliliśmy sobie piąteczkę.:D
- Ty, mam plan. - szturchnęłam go w ramie.
- No?
- Ubieramy się tak zajebiście seksownie, schodzimy na dół i zachowujemy się jak debile. Tańczymy wygłupiamy się, drzemy. I ZACHOWUJEMY JAK PARA. - wyszczerzyłam się.
- Chcesz wkurwić Zayna co?
- No a jak. - zaśmialiśmy się po czym ruszliśmy w stronę MOJEJ szafy.
- Ja Ci coś wybiore. - powiedział grzebiąc w szafie. Po chwili wyciągnął z niej to .
- Hahahha, dobre . - szybko się w to przebrałam. Nie zwracałam uwagi na to że stałam przez chwile w samej bieliźnie przed Niallem.
- A Ty ściągnij bejsbolówke i opuść spodnie . - popatrzałam na niego. Zrobił to.
Opuścił krok, zdjął bejsbolówkę tym samym odsłaniając opalony tors i opuszczoną bokserkę. Poczochrał włosy i ubrał moje okulary słoneczne. A ja zrobiłam makijaż na szybko, podkręciłam włosy i czerwona szminka.
Zeszliśmy na dół. Pierwsze co, podeszłam do kanapy na której siedział Zayn z Perrie. Zamknęłam mu oczy .
- Kto to? - zapytał.
- Prrryk , a jak myślisz? - wymruczałam mu do ucha.
- Tracy w co Ty się bawisz? - powiedział przygryzając wargę.
- W pokaz mody, aco. - zabrałam dłonie z jego twarzy przez co popatrzał na mnie. Zmierzył mnie wzrokiem i przygryzł wargę.
- Jak..co..Ty..wyglą-
- Fajnie nie? Myślisz że mogę tak wyjść na imprezę? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Kurwa - cicho przeklął. - Przebierz się, natychmiast.
- Nie.
- Tak.
- Już lecę. - zaśmiałam się i uciekłam z powrotem do góry. Tym razem ja wybrałam sobie takie coś
A Niall długie czarne bokserki i biała koszula rozpięta i z rozszarpanym krawatem, włosy potargane. Jednym słowem mówiąc chodzący sex.
- Mogę zachowywać się jak dziwka ? - zapytałam.
- Jasne . - wybuchliśmy śmiechem .
Zeszłam na dół kręcąc lekko tyłkiem. To wszystko było dla łachu .Robiłam coś , co starała się robić Perrie. lecz kiepsko jej to wychodziło.
Niall usiadł na kanapie a ja na nim okrakiem, przodem do niego.
Oblizałam usta. I chciałam go "pocałować" I już się zbliżałam kiedy nagle poczułam szarpnięcie za rękę. Przez to wszystko zorietnowałam się ze leże właśnie płasko na brzuchu Malika, a moje biodra uwięziona są w jego nogach.
- Co robisz? Chciałam właśnie poc-
Nie dokończyłam bo poczułam na sobie usta Malika. Odwzajemniłam, lecz po chwili odepchnęłąm go od siebie.
- Co Ty robisz?! - krzyknęłam usiłując wydostać się z uścisku Zayna, lecz ten tylko go zacieśnił .
- Oddycham, leże.. wiele rzeczy. A Ty co robisz? - warknął
- No..kurwa Malik! wypuść mnie! - wydarłam się waląc go po klatce piersiowej.
- Nie- swoje usta przybliżył do mojego ucha co przyprawiło mnie o dreszcze i zaczął coś szeptać - Czujesz jak cholernie na mnie działasz Tracy? - przycisnął moje biodra bliżej swoich. Faktycznie..on..jemu..no wiecie.
Automatycznie zrobiło mi się gorąco, oddech przyśpieszył tak samo jak i bicie serca. Oblizałam osta po chwili przygryzając dolną wargę.
- Zayn - szepnęłam - puść .. - czułam że za chwile wybcuhnę i rzucę się na niego jak dzika kuna w agrest.
- Chcesz tego prawda? Ale z drugiej strony boisz sie. Więc na chuj tak bardzo mnie prowokujesz? - szepnął nieco ostrzejszym i głośniejszym tonem.
- To tylka zabawa..
- Ta zabawa może źle się skończyć, dla Ciebie.. - puścił mnie i wstał.
A ja siedziałam zdezorientowana .
- Chodź się przebierzemy. - usłyszałam po chwili. Kiwnęłam głową i wstałam.
Przebrałam się w to , tak wiem. Mega słodkie. Planuje pójść szybciej spać choć wcale tego nie chcę. Zeszłam na dół do kuchni. Było ciemno. Pustka. Chciałam zapalić światło lecz po chwili coś przycisnęło mnie do ściany. I złapało mnie za nadgarstki. Ten zapach.. Zayn.
- Co ? - zapytałam.
- Co masz na sobie? Czuje coś miękkiego.. - powiedział badając każdą część mojego ciała. Na szczęście cała byłam zasłoniętą.
- Piżamkę? - zaśmiałam się.
- Słodko pachniesz. . - swoją twarz zbliżył do mojej szyi, na której po chwili zostawił pare mokrych pocałunków.
- Zayn .. - sapnęłam. Podniecał mnie, co raz bardziej.
Znowu te jego usta, które spoczęły na moich. Nie moge mu odmówić..ciągle oddaje te cholernie dobre pocałunki.
Ręce zarzuciłam mu na szyje, a sam wziął mnie na ręce. Całowaliśmy się jak opętani. Po chwili usłyszeliśmy kroki.
- Ci! - zatkał mi usta. Ktoś się zbliża. UOd razu oderwaliśmy się od siebie, a ja zapaliłam światło siadając przy stole.
- Do kuchni wszedł Niall .
- No.. to na kolacje możemy tą pizze jednak - zaczęłam udawać że rozmawiam z Malikiem.
- A ja proponuje pójść na imprezę - wydarł się Niall.
- Zajebisty pomysł - przybił sobie piąteczke Zayn z Niallem. Chrząknęłam znacząco.
- A Ty mały kochany słodki króliczku idziesz z nami . - poczułam że ktoś bierze mnie na ręcę, Niall. Poczułam także zły wzrok Malika. Już po chwili znajdowałam się na górze w swoim pokoju.
Przebierałam w ubraniach, aż w końcu wybrałam to . Włosy podkręciłam, delikatny makijaż, waniliowa mgiełka. I zeszłam na dół gdzie stał tylko Zayn . Zmierzył mnie znowu wzrokiem. przyciągnął do siebie, cmoknął w usta.
- Znowu to robisz. . - powiedział kręcąc głową, i przygryzajać wargę przy tym. Robił to tak seksownie.
- Niby co? - prychnęłam.
- Zowu mnie prowokujesz.
- Daj spokój, miałam iść w dresach ? - śmiałam się.
- W dresach też byś mnie prowokowała, bo we wszystkim wyglądasz zajebiście seksownie. - oblizał swe zacne usta. Pewnie chce mnie pocałować. Tym razem nie uda mu się. Wyminęłam go i odchodząc powiedziałam.
- Ale takie rzeczy powienieneś mówić Perrie, nie mi.
Usłyszałam tylko ciche prychnięcie i po paru minutach jechaliśmy już autem.
W barze wszyscy już byli, nawet Peroldzica . Omało się nie udusiłam ze śmiechu gdy ją zobaczyłam. Ale dobra, olać to. Szłam dalej. Ktoś wziął mnie do tańca. Kto?
Liam.
Tańczyliśmy szybko. Po chwili usłyszałam..
- Odbijany. - Zayn.
Zaczęliśmy ocierać się o siebie. . robić ostre i konkretne ruchy. Ale po chwili poczułam się z tym źle i wyszłam z baru. Nie wiem po co skoro zaraz potem tam wróciłam i zastałam wspaniały widok. Naprawdę cudowny. Coś we mnie pękło.. Coś.. zabolało.
Wybiegłam stamtąd cała zapłakana i wściekła. Zjebana impreza, zjebany dzień, zjebane życie, zjebana ja i zjebany Malik i zjebana miłość. Wszystko jest takie zjebane i niepotrzebne !
Biegłam przed siebie. Słyszałam za sobą kroki, nie obejrzałam się za siebie tylko przyśpieszyłam.
Poczułam silne ramiona na moich biodrach które odwracają mną całą o 180 stopni. Widzę Zayna. Zdziwioną i zmartwioną twarz Zayna.
- Co się stało ? - zapytał czule.
- Co się stało?! Ty tępy gnoju! Tak Cie nienawidze, zniszczyłeś mnie całą. Rozkochałeś w sobie tak bardzo, a później lecisz do blondyny. W dodatku karzesz mi na to wszystko patrzeć, karzesz mi patrzeć na waszą przesłodzoną "miłość " - zrobiłam palcami cudzysłów kontynuując . - A ja tak bardzo Cię kocham, kocham Cię jak jakaś pojebana idiotka !Tak ciesz się panie Maliku, bo Tracy Foster zakochała się w bad boyu , w sławnym piosenkarzu z popularnego boysbandu One Direction.. W Zaynie Maliku u którego nie ma żadnych szans. W Zaynie Maliku który zabawił się nią dla .. chyba zabawy? Kocham Cię i -
Znowu jego usta lądują na moich. Tym razem bardziej namiętnie i czule.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił, a głowę oparł na moim ramieniu.
- Ja Ciebie też kocham maleńka, tylko czekałem aż powiesz to tak wiele razy w ciągu paru minut. - szepnął.
- Więc dlaczego-
- Nadszedł czas by wszystko Ci wytłumaczyć. - złapał mnie za rękę i usiedliśmy na ławce.
- Zayn to modest, modest to ustawka. Ustawka to-
- Wiem debilu co to znaczy ustawka. - przerwała mmu. Ten tylko się zaśmiał mówiąc dalej.
- Kazali mi być z Perrie, by wybić jej zespół Little Mix który w ogóle się nie sprzedaje ani nic. Musiałem często publicznie ją całowac czy przytulać.. łapać za rękę i tak dalej-
- Przecież to twoja była.
- Nie dokładnie, nigdy nie byliśmy naprawdę razem. Owszem, blondyna zalecała się kiedyś do mnie. Ale nei udało jej się, wcale. Nie interesuje mnie taki typ kobiet jak ona. Mam ją w dupie, a powiem więcej. Nie lubię jej. Sama widzisz dlaczego..po jej zachowaniu można wiele wywnioskowac. To wszystko jest takie chore. Modest kończy się jutro dlatego decyduje się powiedzieć CI o tym teraz. Mam nadzieje że wszystko rozumiesz i mi to wybaczysz, jeśli nie to rozumiem. Ale ja naprawdę kurewsko Cię kocham-
Tym razem to ja przerwałam mu głębokim pocałnukiem.
- Kochanie nawet nie wiesz jak czekałam aż to powiesz - zaśmiałam się a ten z powrotem przyciągnął mnie do siebie. - Z jednej strony może niepowinnam CI wybaczać.. ale ja Cię kocham Ty durniu . - cmoknęłam go w usta i wróciliśmy do baru gdzie spędziliśmy reszte nocy wspaniale się bawiąc i tańcząc.
Wróciliśmy około 3 nad ranem. Zmęczeni , nie przebieraliśmy się tylko walnęliśmy do łóżka. Oczywiście ja Z Zaynem do jednego. U niego w pokoju.
Teraz jestem naprawdę szczęsliwa.
.........
SORY ŻE TAK KRÓTKO I SORY ŻE TERAZ X DDDDDDD BRAK CZASU I WENY.
To jeszcze nie teraz. Chociaż..kurwa przecież ja nie mogę. Nie wytrzymam tak dłużej..
W końcu oderwaliśmy się od siebie cięzko oddychając.
- Zay-
- Tracy... - spuściłem głowę w dół. - To nie powinno było się wydarzyć.
- Masz rację - załkała z łzami w oczach - Perrie z pewnością to się nie spodoba.
- Tu nie chodzi o-
- Cześć. - wyszła .
Wyszła. Tak po prostu wyszła. Kurwa Mać..
*** TRACY ***
Mam tego wszystkiego cholernie dosyć. Już myślałam że mnie przeprosi.. że powie że mnie kocha , że mnie pragnie. Że wszystko będzie tak jak wcześniej.. a tu nic, proszę. W jego głowie siedzi ciągle ta blondyna.
Ze łzami w oczach pobiegłam do góry i rzuciłam się na łóżko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Nie mogłam znieść tej świadomości iż to Perrie będzie teraz go całowała. Nie ja.
Już szło mi dobrze, już chciałam zapomnieć. Przestać kochać. To było trudne, teraz jest to już niewykonalne. Musiał mnie pocałować? No musiał? Te jego cholernie pełne malinowe i miękkie usta. Gorące, idealne pasujące do moich. W pewnym momencie mój telefon zawibrował. Przeczytałam wiadomość od Nialla i odpisałam mu.
result-thumb
Jest taki kochany. Zaczęłam rozmyślać jak to było kiedy byłam z Zaynem. Przypomniały mi się wszystkie spędzone z nim chwile, i te dobre i te złe. Nasze kłótnie które później zamieniały się w namiętne pocałunki. Jego zazdrość o innego chłopaka.. teraz tego mi brakuje. Tego wszystkiego. Przy nim czułam się naprawdę wyjątkowa i bezpieczna. BO przecież to nie przypadek.. że taki chłopak jak ON, zainteresował się tak ... tak.. W tym momencie moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi.
- Proszę.. - powiedziałam ochrypłym od płaczu głosem. Do pokoju wszedł Niall z dwoma reklamówkami.
- Księżniczko nie płacz.. - położył się obok mnie i mocno mnie przytulił. Wtuliłam się w jego pachnący tors i zaczęłam płakać jeszcze bardziej.
- Pocałował mnie.. - załkałam
- Zayn.
- Tak. Pocałował mnie, i myślałam że..że-
- Ciiii - pogłaskał mnie po głowie.
- Myślałam że będzie tak jak dawniej, a on do mnie wyjechał z tekstem że to nie powinno się wydarzyć. Rozumiesz to? nie powinno..-płakałam.
- Spokojnie Tracy .. wszystko się zmieni, w swoim czasie. - ostatnie słowo powiedział cichutko.
- Co masz myśli? - podniosłam głowę by popatrzeć mu w oczy.
- No.. - podrapał się po głowie. - Mam na myśli to, żee.. że często tak jest że najpierw jest wszystko okropne..złe i tak dalej. Ale później wszystko zawsze się naprawia. Jest okej..no, po prostu będzie dobrze.
- Dobrze Niall, rozumiem już.
- A teraz wstawaj, idź się ogarnij. - poklepał mnie po brzuchu podnosząc się.
- Co proszę?
- Chodzi mi o to żebyś poszła wziąć prysznic, przebrała się. I tu wróciła. Będziemy żreć. Kupiłem nasze ukochane naleśniki z polewami. - poruszył śmiesznie brwiami.
- Oki. - kiwnęłam głową. Wzięłam czystą bieliznę i ubrania. Weszłam do mojej toalety i od razu wpełzłam pod prysznic. O tak. Letnie krople wody, tego było mi trzeba. Po skończeniu mycia, wyszłam z kabiny wytarłam się dokładnie. Ubrałam na siebie czarny stanik i czarne figi. Poczym nałożyłam na siebie ten strój < prócz tych okularów i gaci >
Zrobiłam niesfornego koczka i wyszłam z łazienki.
- Nawet w luźnych ciuchach wyglądasz pięknie - uśmiechnęłam się do niego szeroko po czym rzuciłam się obok niego na łóżko.
- Niall Ty flirciarzu - wybuchnęliśmy śmiechem. OD razu dorwałam się do reklamówki z żarciem i zaczełam to wszystko zjadać. Niall z resztą robił to samo.
- Kochasz go? - wypalił w pewnym momencie z pełną mordą.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziałam popijając colą. Znowu beknięcie.
- Hahaha, moja krew - krzyknął blondasek po czym przybliliśmy sobie piąteczkę.:D
- Ty, mam plan. - szturchnęłam go w ramie.
- No?
- Ubieramy się tak zajebiście seksownie, schodzimy na dół i zachowujemy się jak debile. Tańczymy wygłupiamy się, drzemy. I ZACHOWUJEMY JAK PARA. - wyszczerzyłam się.
- Chcesz wkurwić Zayna co?
- No a jak. - zaśmialiśmy się po czym ruszliśmy w stronę MOJEJ szafy.
- Ja Ci coś wybiore. - powiedział grzebiąc w szafie. Po chwili wyciągnął z niej to .
- Hahahha, dobre . - szybko się w to przebrałam. Nie zwracałam uwagi na to że stałam przez chwile w samej bieliźnie przed Niallem.
- A Ty ściągnij bejsbolówke i opuść spodnie . - popatrzałam na niego. Zrobił to.
Opuścił krok, zdjął bejsbolówkę tym samym odsłaniając opalony tors i opuszczoną bokserkę. Poczochrał włosy i ubrał moje okulary słoneczne. A ja zrobiłam makijaż na szybko, podkręciłam włosy i czerwona szminka.
Zeszliśmy na dół. Pierwsze co, podeszłam do kanapy na której siedział Zayn z Perrie. Zamknęłam mu oczy .
- Kto to? - zapytał.
- Prrryk , a jak myślisz? - wymruczałam mu do ucha.
- Tracy w co Ty się bawisz? - powiedział przygryzając wargę.
- W pokaz mody, aco. - zabrałam dłonie z jego twarzy przez co popatrzał na mnie. Zmierzył mnie wzrokiem i przygryzł wargę.
- Jak..co..Ty..wyglą-
- Fajnie nie? Myślisz że mogę tak wyjść na imprezę? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Kurwa - cicho przeklął. - Przebierz się, natychmiast.
- Nie.
- Tak.
- Już lecę. - zaśmiałam się i uciekłam z powrotem do góry. Tym razem ja wybrałam sobie takie coś
A Niall długie czarne bokserki i biała koszula rozpięta i z rozszarpanym krawatem, włosy potargane. Jednym słowem mówiąc chodzący sex.
- Mogę zachowywać się jak dziwka ? - zapytałam.
- Jasne . - wybuchliśmy śmiechem .
Zeszłam na dół kręcąc lekko tyłkiem. To wszystko było dla łachu .Robiłam coś , co starała się robić Perrie. lecz kiepsko jej to wychodziło.
Niall usiadł na kanapie a ja na nim okrakiem, przodem do niego.
Oblizałam usta. I chciałam go "pocałować" I już się zbliżałam kiedy nagle poczułam szarpnięcie za rękę. Przez to wszystko zorietnowałam się ze leże właśnie płasko na brzuchu Malika, a moje biodra uwięziona są w jego nogach.
- Co robisz? Chciałam właśnie poc-
Nie dokończyłam bo poczułam na sobie usta Malika. Odwzajemniłam, lecz po chwili odepchnęłąm go od siebie.
- Co Ty robisz?! - krzyknęłam usiłując wydostać się z uścisku Zayna, lecz ten tylko go zacieśnił .
- Oddycham, leże.. wiele rzeczy. A Ty co robisz? - warknął
- No..kurwa Malik! wypuść mnie! - wydarłam się waląc go po klatce piersiowej.
- Nie- swoje usta przybliżył do mojego ucha co przyprawiło mnie o dreszcze i zaczął coś szeptać - Czujesz jak cholernie na mnie działasz Tracy? - przycisnął moje biodra bliżej swoich. Faktycznie..on..jemu..no wiecie.
Automatycznie zrobiło mi się gorąco, oddech przyśpieszył tak samo jak i bicie serca. Oblizałam osta po chwili przygryzając dolną wargę.
- Zayn - szepnęłam - puść .. - czułam że za chwile wybcuhnę i rzucę się na niego jak dzika kuna w agrest.
- Chcesz tego prawda? Ale z drugiej strony boisz sie. Więc na chuj tak bardzo mnie prowokujesz? - szepnął nieco ostrzejszym i głośniejszym tonem.
- To tylka zabawa..
- Ta zabawa może źle się skończyć, dla Ciebie.. - puścił mnie i wstał.
A ja siedziałam zdezorientowana .
- Chodź się przebierzemy. - usłyszałam po chwili. Kiwnęłam głową i wstałam.
Przebrałam się w to , tak wiem. Mega słodkie. Planuje pójść szybciej spać choć wcale tego nie chcę. Zeszłam na dół do kuchni. Było ciemno. Pustka. Chciałam zapalić światło lecz po chwili coś przycisnęło mnie do ściany. I złapało mnie za nadgarstki. Ten zapach.. Zayn.
- Co ? - zapytałam.
- Co masz na sobie? Czuje coś miękkiego.. - powiedział badając każdą część mojego ciała. Na szczęście cała byłam zasłoniętą.
- Piżamkę? - zaśmiałam się.
- Słodko pachniesz. . - swoją twarz zbliżył do mojej szyi, na której po chwili zostawił pare mokrych pocałunków.
- Zayn .. - sapnęłam. Podniecał mnie, co raz bardziej.
Znowu te jego usta, które spoczęły na moich. Nie moge mu odmówić..ciągle oddaje te cholernie dobre pocałunki.
Ręce zarzuciłam mu na szyje, a sam wziął mnie na ręce. Całowaliśmy się jak opętani. Po chwili usłyszeliśmy kroki.
- Ci! - zatkał mi usta. Ktoś się zbliża. UOd razu oderwaliśmy się od siebie, a ja zapaliłam światło siadając przy stole.
- Do kuchni wszedł Niall .
- No.. to na kolacje możemy tą pizze jednak - zaczęłam udawać że rozmawiam z Malikiem.
- A ja proponuje pójść na imprezę - wydarł się Niall.
- Zajebisty pomysł - przybił sobie piąteczke Zayn z Niallem. Chrząknęłam znacząco.
- A Ty mały kochany słodki króliczku idziesz z nami . - poczułam że ktoś bierze mnie na ręcę, Niall. Poczułam także zły wzrok Malika. Już po chwili znajdowałam się na górze w swoim pokoju.
Przebierałam w ubraniach, aż w końcu wybrałam to . Włosy podkręciłam, delikatny makijaż, waniliowa mgiełka. I zeszłam na dół gdzie stał tylko Zayn . Zmierzył mnie znowu wzrokiem. przyciągnął do siebie, cmoknął w usta.
- Znowu to robisz. . - powiedział kręcąc głową, i przygryzajać wargę przy tym. Robił to tak seksownie.
- Niby co? - prychnęłam.
- Zowu mnie prowokujesz.
- Daj spokój, miałam iść w dresach ? - śmiałam się.
- W dresach też byś mnie prowokowała, bo we wszystkim wyglądasz zajebiście seksownie. - oblizał swe zacne usta. Pewnie chce mnie pocałować. Tym razem nie uda mu się. Wyminęłam go i odchodząc powiedziałam.
- Ale takie rzeczy powienieneś mówić Perrie, nie mi.
Usłyszałam tylko ciche prychnięcie i po paru minutach jechaliśmy już autem.
W barze wszyscy już byli, nawet Peroldzica . Omało się nie udusiłam ze śmiechu gdy ją zobaczyłam. Ale dobra, olać to. Szłam dalej. Ktoś wziął mnie do tańca. Kto?
Liam.
Tańczyliśmy szybko. Po chwili usłyszałam..
- Odbijany. - Zayn.
Zaczęliśmy ocierać się o siebie. . robić ostre i konkretne ruchy. Ale po chwili poczułam się z tym źle i wyszłam z baru. Nie wiem po co skoro zaraz potem tam wróciłam i zastałam wspaniały widok. Naprawdę cudowny. Coś we mnie pękło.. Coś.. zabolało.
Wybiegłam stamtąd cała zapłakana i wściekła. Zjebana impreza, zjebany dzień, zjebane życie, zjebana ja i zjebany Malik i zjebana miłość. Wszystko jest takie zjebane i niepotrzebne !
Biegłam przed siebie. Słyszałam za sobą kroki, nie obejrzałam się za siebie tylko przyśpieszyłam.
Poczułam silne ramiona na moich biodrach które odwracają mną całą o 180 stopni. Widzę Zayna. Zdziwioną i zmartwioną twarz Zayna.
- Co się stało ? - zapytał czule.
- Co się stało?! Ty tępy gnoju! Tak Cie nienawidze, zniszczyłeś mnie całą. Rozkochałeś w sobie tak bardzo, a później lecisz do blondyny. W dodatku karzesz mi na to wszystko patrzeć, karzesz mi patrzeć na waszą przesłodzoną "miłość " - zrobiłam palcami cudzysłów kontynuując . - A ja tak bardzo Cię kocham, kocham Cię jak jakaś pojebana idiotka !Tak ciesz się panie Maliku, bo Tracy Foster zakochała się w bad boyu , w sławnym piosenkarzu z popularnego boysbandu One Direction.. W Zaynie Maliku u którego nie ma żadnych szans. W Zaynie Maliku który zabawił się nią dla .. chyba zabawy? Kocham Cię i -
Znowu jego usta lądują na moich. Tym razem bardziej namiętnie i czule.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił, a głowę oparł na moim ramieniu.
- Ja Ciebie też kocham maleńka, tylko czekałem aż powiesz to tak wiele razy w ciągu paru minut. - szepnął.
- Więc dlaczego-
- Nadszedł czas by wszystko Ci wytłumaczyć. - złapał mnie za rękę i usiedliśmy na ławce.
- Zayn to modest, modest to ustawka. Ustawka to-
- Wiem debilu co to znaczy ustawka. - przerwała mmu. Ten tylko się zaśmiał mówiąc dalej.
- Kazali mi być z Perrie, by wybić jej zespół Little Mix który w ogóle się nie sprzedaje ani nic. Musiałem często publicznie ją całowac czy przytulać.. łapać za rękę i tak dalej-
- Przecież to twoja była.
- Nie dokładnie, nigdy nie byliśmy naprawdę razem. Owszem, blondyna zalecała się kiedyś do mnie. Ale nei udało jej się, wcale. Nie interesuje mnie taki typ kobiet jak ona. Mam ją w dupie, a powiem więcej. Nie lubię jej. Sama widzisz dlaczego..po jej zachowaniu można wiele wywnioskowac. To wszystko jest takie chore. Modest kończy się jutro dlatego decyduje się powiedzieć CI o tym teraz. Mam nadzieje że wszystko rozumiesz i mi to wybaczysz, jeśli nie to rozumiem. Ale ja naprawdę kurewsko Cię kocham-
Tym razem to ja przerwałam mu głębokim pocałnukiem.
- Kochanie nawet nie wiesz jak czekałam aż to powiesz - zaśmiałam się a ten z powrotem przyciągnął mnie do siebie. - Z jednej strony może niepowinnam CI wybaczać.. ale ja Cię kocham Ty durniu . - cmoknęłam go w usta i wróciliśmy do baru gdzie spędziliśmy reszte nocy wspaniale się bawiąc i tańcząc.
Wróciliśmy około 3 nad ranem. Zmęczeni , nie przebieraliśmy się tylko walnęliśmy do łóżka. Oczywiście ja Z Zaynem do jednego. U niego w pokoju.
Teraz jestem naprawdę szczęsliwa.
.........
SORY ŻE TAK KRÓTKO I SORY ŻE TERAZ X DDDDDDD BRAK CZASU I WENY.
sobota, 15 lutego 2014
14.
- Mhm ,wiec ty się całujesz z tą szmatą dla odmiany kiedy Tracy .. - spuściłem wzrok w dół.
- Co Tracy ?
- Nic. Myślałem że ją kochasz.
- Zajmij się swoimi sprawami.
- Tak zrobię.
*** Niall ***
Szybkim krokiem udałem się do parku. Wziąłem Tracy za rękę i bez słowa wyszłem z nią z parku. Szybko wpakowaliśmy się do auta i z piskiem opon odjechaliśmy. Kątem oka widziałem że Zayn kontynuował to co zaczął. Żałosne.
- Co .. co robiłeś tam Niall ? - usłyszałem cichutki głos Tracy .
- Musiałem mu coś powiedzieć .. mianowicie .. on jest skurwielem Tracy. - westchnąłem drapiąc się po głowie. - Nie wiem co teraz będzie z nami, z naszym zespołem. Nie mam zamiaru pracować z kimś tak..
Ale z drugiej strony to mój przyjaciel.. kurwa. - przekląłem .
- Nie Niall, nie mów tak. To że całował tą .. dziewczynę, nie znaczy że macie kończyć swoją karierę. Spójrzmy na to z innych strony, on zranił mnie .. nie Ciebie. - szepnęła przez łzy które starłem jej z twarzy.
- Ranią Ciebie rani mnie ..
- Co masz na myśli ? - popatrzała na mnie tymi swoimi oczami .. czarującymi.
- Mam na myśli że.. polubiłem Cię, bardzo. Jesteś dla mnie jak .. - skłamie. - siostra.
- O Niall .. a Ty dla mnie jak brat. Spróbuję o tym wszystkim zapomnieć.
- I słusznie.
Dojechaliśmy do domu gdzie Tracy od razu położyła się spać.. najlepsze lub najgorsze jest to że zasnęła w mojej sypialni.
***Zayn***
Weszłem do swojego domu . WYdawał się być taki pusty i cichy.
- Kochanie, wróciłem ! - krzyknąłem, lecz odpowiedziała mi tylko cisza. Rozejrzałem się po kuchni, pusto. Salon, pusto. Wszystkie łazienki, pusto. Pracowania, pusto. Sypialnia,pusto.
- Kurwa Tracy ! - wydarłem się. Niall pewnie o wszystkim jej powiedział i teraz spierdoliła tak?! Chociaż, czy kumpel mógłby to zrobić. A może .. wiem! Pewnie zakochał się w Tracy .
Nie będę teraz nigdzie jechał bo zwyczajnie mi się nie chcę. Ale zadzwonię. Wziąłem telefon do ręki i wykręciłem numer blondyna.
Usłyszałem zmęczony głos.
- Tak kurwa? -
- Gdzie jest kurwa Tracy !? - krzyknąłem do słuchawki na co ten syknął.
- Nie drzyj mordy, skad mam to wiedzieć? Zapytaj lepiej swojej Peruni .
- Ogarnij chłopcze , nic jej nie mówiłeś?
- Nie.
- Więc nie ma jej u Ciebie?
- Hahahahahaha,nie.
- Nara.
- Nara.
Cholera, no nic . Idę spać. I tak ją znajdę. Ale zaraz ... KURWA CO JA ZROBIŁEM?!
*** Tracy ***
Obudziłam się w łóżku.. wielkim, i pachnącym perfumami Nialla .
Do pokoju wszedł własnie on i zaczął grzebać w szafie.
- Co robisz ? - zapytałam zaspanym głosem.
- Wybieram sobie koszulkę - odparł.
- Idziesz gdzieś?
- Owszem, do łóżka.
- Co??
- Spać oczywiście, wariatko. - zaśmiał się.
- Aaa to idę już na dół.- odkryłam kołdrę.
- Po co?
- Spać na kanapę głupolu.
- Ale ja tam idę spać - zaśmiał się.
- Nie, ja.
- Nie pozwolę spać Ci na twardej kanapie.
- Więc nie masz innego wyjścia jak spać tutaj ze mną. - uśmiechnęłam się.
- A mogę?
- No pewnie, przecież to Twoje łóżko. Tylko wiesz..-
- Spokojnie. - wjebał mi się do łóżka i przytulił się do mnie.
- Brakuje Ci bliskości co? - prychnęłam śmiejąc się.
- Bardzo. - powiedział cicho.
Szkoda mi się go zrobiło więc odwróciłam się w jego stronę i wtuliłam się w jego tors. Pocałował mnie w czółko co mnie zdziwiło i powiedział.
- Dobranoc księżniczko .
- Dobranoc ..księciu - uśmiechnęłam się pod nosem. Czuje się dziwnie, czuje jakby Niall był mój a ja jego. To źle. A jeśli ja coś do niego poczuje? Nie, to niemożliwe. Ten jebany skurwiel Zayn zbyt bardzo zawrócił mi w głowie. Przestałam o tym myśleć i wdychałam zapach Nialla.. bardzo ładnie pachniał, tak przyjemnie jak..misiu. Czułam że po woli odpływam w objęcia Morfeusza.
*** Niall ***
Napawam się zapachem jej ciała .. cała pachnie słodką wanilią i jakby truskawkami. Dlaczego tak cholernie ją polubiłem? Dlaczego nie dopuszczam do siebie myśli ze mogłaby teraz spać w jakimś obskurnym hotelu? Chyba zaczyna mi na niej zależeć. Ale muszę przestać mieć w sobie tak mocne uczucie.. przecież to dziewczyna Zayna. Odpłynąłem.
*** Tracy ***
Obudziłam się poprzez przecudowny zapach jedzenia.. Mmm , zrzuciłam się z łóżka i pokierowałam się na dół do kuchni gdzie zastałam dwa takie talerze i Nialla krzątającego się po kuchni.
- Witam kucharza . - zaśmiałam się.
- Hej - cmoknął mnie w policzek. Moje policzki właśnie się palą. - Księżniczka się wyspała?
- No pewnie. - uśmiechnęłam się.
- Siadaj. - wskazał palcem stół.
- Już mamusiu, tylko nie krzycz . Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść to co przygotował Nialler.
- Mniam, jesteś genialny. - powiedziałam.
- Wiem .
- Hahaha, Twoja samoocena. Bardzo skromna . - zaśmiałam się.
- Co dziś robimy? - zapytał gdy skończył jeść.
- A co chcesz robić?
- Proponuję imprezę po 19 - śmieszne poruszył brwiami.
- Głupol , okej. - zaśmiałam się ponownie. Skończyłam jeść więc pozmywałam i udałam się do góry. Weszłam do toalety i wzięłam ciepły prysznic. Gdy się wycierałam przypomniało mi się że nie wzięłam ciuchów na przebranie. Dlatego nałożyłam na siebie jedynie czysty stanik i figi. W kolorze turkusowym. Musiałam wyjść z łazienki. Przeszłam cąły pokój i doszłam do torby. Z której wyciągnęłam ciuchy i w połowie drogi do toalety wpadłam na Nialla. Cholera!
- Ee.. - popatrzał na mnie zarumieniony .
- Sorki . - spuściłam wzrok i poszłam dalej.
Ubrałam się i zeszłam na dół.
- Co chcesz dzisiaj na obiad Niallerek ? - zapytałam siadając obok niego na kanapie.
- Hmm .. Pizza ? Taka ogromna? pomogę ci nawet zrobić. - wyszczerzył ząbki.
- Oo , skoro mi pomożesz to ok. Ale wiem że pewnie nie masz wszystkich składników bo jesteś żarłokiem i pewnie wszystko wyzarłeś dlatego jedziemy na zakupy. - oświadczyłam mu.
- Okej! Supcio! - podskoczył jak małe dziecko - uwielbiam zakupy.
Dobra przyśpieszmy czas. Właśnie sa w ogromnym sklepie.
Podbiega do mnie Niall z trzema paczkami chipsów.
- Weźmiemy te trzy dobrze? Te smaki są zajebiste Tracy mówie Ci! - darł mordę.
- Dobra dobra.. - śmiałam się.
Kupiliśmy wszystkie składniki
- Jeszcze te żelki Tracy'uniu - powiedział słodkim głośnikiem Nialler.
Wybuchłam śmiechem bo robił to ..dziwnie.
DObra, kupiliśmy więc wszystko i wróciliśmy do domu gdzie zrobiłam razem z Niallem ogromną pizzę.
- Nie wiem kto to zje ale dobra, mi wystarczą TRZY kawałki. - zaśmiałam się.
- Ja na luzie zjem reszte, nic się nie martw. - oblizał usta blondyn po czym oboje zabraliśmy się do jedzenia.
** Koło 19 , Tracy ***
- Tracy ! ubieraj się już na imprezę. - zawołał Niall z kuchni.
- Spoko ! - wydarłam się po czym zaczęłam przebierać w torbie z ciuchami. Na szczęście zdążyłam wziąć szybki prysznic a teraz pozostało mi tylko sie ubrać. Tak więc ubrałam się , podkręciłam włosy, przejechałam po ustach czerwoną krwistą szminką, podkręciłam rzęsy , nałożyłam odrobinę podkładu i cieniu na oczy i zeszłam na dół. Gdzie stał już Niall. Wow.
- Dżizos, Tracy wyglądasz ..
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - Możemy już jechać ? - zapytałam.
- Oczywiście - wyszczerzył swe białe ząbki i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy.
Po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Weszliśmy do wielkiego nowoczesnego budynku w którym było dużo dymu, zapachu alkoholu, ciemności a zarazem kolorowych świateł. lasek obranych jak dziwki,.. ogólnie dużo wiary. Usiadłam przy barze, tak samo zrobił też Niall.
- Co zamawiamy ? - zapytał.
- Ja chcę jakiegoś dobrego drinka z colą, nie wiem jak Ty.- uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Oks, ja też to wezmę - zamówił dwa drinki po czym jednego mi podał.
Wypiłam od razu całego duszkiem na co blondasek się zaśmiał.
- Byłaś aż tak spragniona?
- Nawet nie wiesz jak bardzo, a tak serio to mam zamiar dzisiaj ładnie i porządnie się narąbać. - zamówiłam kolejnego drinka.
- Idę potańczyć - oznajmiłam na co chłopak kiwnął głową pijąc drinka.
Nie wiem z kim tańczyłam, nie znam go. Ale powiem że dosyć przystojny . Po chwili coś zaczęło mi się przypominać .. to ten ze sklepu. Odejdę od niego bo nie mam ochoty z nim rozmawiac jakoś. Poczułam silne dłonie na ramionach które ciągną mnie na ciemny korytarz. Wyrywałam się lecz na darmo. Dziwne, ale poczułam znajomy zapach perfum.
- Cii - usłyszałam przy uchu. No tak, Zayn.
- CO chcesz kurwa? - zapytałam nie patrząc na niego. Ujął mój podbórdek w dwa palce powodując że musiałam patrzeć mu prosto w oczy, nie miałam innego wyjścia.
- Może innym tonem, SKARBIE. - ostatnie słowo wyraźnie zaakcentował co przyprawiło mnie o dreszcze.
- Dobrze, więc pytam pana czego pan ode mnie chcę? W ogóle czy mogę w czymś panu pomóc? - mówiłam tak oschłym tonem że mulat się zasmiał.
- Bardzo źle zrobiłaś. Zostawiając mnie samego, dlaczego do cholery to zrobiłaś?! - podniósł ton.
- Nie krzycz na mnie! - wydarłam się - Sam pomyśl dlaczego, jesteś zwykłym dupkiem i skurwysynem. Nienawidzę cię ! - szarpnął mną mocno.
- Tak kurwa, tylko czemu?! CO ja Ci kurwa takiego zrobiłem co? Wiem, znudziłem Ci sie to poleciałaś dać Niallerkowi dupy co? - zdzieliłam go w pysk na co ten warknął i przygryzł wargę.
- Wytłumacz mi się kurwa póki nie mam aż tak wielkiej ochoty rozszarpać Cię ze względu na to że tak kurewsko seksownie wyglądasz.. - powiedział ochrypłym głosem.
- Hah, okej. Kochanie przyjedź do mnie będzie gorąco, tęsknie za twoim ciepłym ciałkiem i oddechu na szyi. Buziaczki - zacytowałam. Dokładnie nie pamiętam jak tam pisało ale mniej więcej było to coś tego typu.
Malik najwidoczniej nie wiedział co powiedział bo odsunął się i podrapał po głowie jakby to miało mu w czymś pomóc.
- I tylko tyle? - zapytał poważnie.
- Do tego te urocze zdjęcia.. mmm - syknęłam.
- Jedno było z kiedyś, stare dzieje. - odpowiedział spokojnie.
- Mhhmm .. i to ze całowałes się z nia jak dzikie zwierze przed parkiem to też stare dzieje?!
- Ja pierdole, jebany Niall ci powiedział tak? - krzyknął uderząjac pięścią w ściane co mnie lekko przestraszyło.
- Nie. Niall nie ma tu nic do rzeczy, w ogóle nie nie mieszaj go w to gówno. Stałam tam i widziałam wszystko, ciekawe że mnie nie zauważyłeś jak później obok was przebiegałam razem z Niallem . - prychnęłam.
- Ja pierdole.. wracasz do mnie. - warknął głośno.
- Nie.
- Co kurwa ma oznaczać to pieprzone nie, co? - ścisnął mocno moje nadgarstki przygniatając je do ściany na co syknęłam z bólu. Cholerny Malik i jego agresja.
- To że nie mam zamiaru być z kimś kto potraktował mnie jak zabawkę. ! - splunęłam.
- Hahaha, zabawkę? Kochanie ciesz się że nie traktowałem cię jak zabawkę typu "worek treningowy" - prychnął.
- Czemu musisz mi to robić? Nie kochasz mnie? Rozumiem kurwa. Ale na chuj Ty mnie jeszcze chcesz tak męczyć?! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Nie płacz malutka, makijaż Ci się rozmaże i co wtedy?
- Nie jestem dziwką PEROLDZICĄ ZEBYM PRZEJMOWAŁA SIĘ TAKIMI RZECZAMI! - wydarłam się odpychając go mocno. Oberwałam. Tak, w tej chwili dostałam cios w twarz który powalił mnie na ziemię.
- Dalej masz zamiar drzeć się tak do mnie? - zapytał kucając obok mnie.
- Nie-nienawidzę cię. - powiedziałam słabym głosem łapiąc się za pulsujące miejsce na twarzy.
- Mm .. poczekajmy aż to się zmieni na coś wręcz przeciwnego. Wtedy skończy się to gówno - ostatnie słowo powiedział bardzo cicho, tak że prawie go nie usłyszałam.
Chciałam zapytać co ma na myśli ale pewnie oberwałabym jeszcze mocniej .
- Teraz wstajesz, ogarniasz te cholerne łzy na twarz, wychodzisz z wielkim uśmiechem na twarzy. Oznajmiasz Niallowi że wychodzisz ze mną i wszystko jest już w porządku żeby się nie " martwił " . Wsiadasz do jebanego auta i jedziesz ze mną. Rozumiesz?!
- Nie...- od razu zmieniłam odpowiedź gdy zobaczyłam jego czarne oczy które zaraz eksplodują tak jak jego ręcę w moją stronę. - Nie rozumiem tego dlaczego/?
- Dowiesz się w swoim czasie.
- Normalny facet przeprosiłby i oznajmił że ma mnie w dupie. A Ty oczywiście musisz pokazać jaki brutalny i szorstki jesteś. - westchnęłam cicho. - Jeśli nie zrobię tego co mi kazałeś zrobić to co wtedy?
- Wtedy wyciągnę Cię z tego jebanego klubu siła, tylnym wyjściem. Wpakuje cie do auta a w domu pożałujesz tych wszystkich słów bo tak ładnie cie zleje że ojj .. nie potrafisz sobie tego wyobrazić. - zaśmiał się ironicznie.
- Jesteś okropny. - westchnęłam wstając z ziemi. Otrzepałam się, starłam łzy z policzków poprawiłam włosy po czym z obrzydzeniem złapałam mulata za rękę i wyszliśmy z korytarza .
- Grzeczna dziewczynka - szepnął mi do ucha. I znowu te głupie dreszcze i motylki w brzuchu, czuje się jak jakaś cholerna nastolatka. Nerwowo przygryzłam wargę gdy podeszliśmy do Nialla.
- Niall - powiedziałam głośno. - Ja ..
- Po prostu już jedziemy, Tracy jest zmęczona - Zayn cmoknął mnie w policzek co mnie zdziwiło, i objął w talii.
- Pogodziliście się gołąbki? - delikatnie się uśmiechnął, ale widziałam też też smutny wyraz twarzy.
- Tak - powiedziałam cicho zaglądając mu w oczy.
- To super! - krzyknął. - Do .. do zobaczenia .. - sztucznie się uśmiechnał.
- No siemka - zawołał Zayn i wyszlismy. Automatycznie puściłam jego rękę.
- Widzisz? Jak chcesz to potrafisz - uśmiechnął się.
- No .. .- burknęłam.
- W domu zachowuj się choć trochę bo przez parę dni będziemy mieli gościa. - powiedział ponuro odpalając samochód.
- Kogo? Tą wytapetowaną blodni? Ohoho, ja bardzo chętnie z nią porozmawiam na różne tematy. Na przykład jak to robi że zasłania tak paskudny ryj tapetą i nic nie widać? No..prawie, albo u kogo robi takie wielkie pazury jak u niedźwiedzia. A nawet większe..- nie wiem skad u mnie taki przypływ odważnych słów. Ale widziałam malutki uśmiech na ustach Zayna.
- Tu nie chodzi o Perrie .
- A o kogo? Czyżby nowa lejdis? Kolejny plastik? Lubisz takie co nie? Więc czemu byłeś ze mną? Przeciez jestem nudna. Wolisz takie sucze, sztuczne cyce i botoks wszędzie! Gdzie tylko popadnie. Pewnie nawet na piździe , żeby napuchnęła i zrobiła się bardziej ciasna .. bo od zbyt częstego stosunku jest za bardzo roz-
- Dosyć! - warknął. Ale dalej widziałam ten uśmiech. - Mówię o Harrym.
Od razu się usmiechnęłam. Harry jest inny, przynajmniej będę miała z kim pogawędzić.
- Nie szczerz się tak .. nie masz powodu.
- Mam, będzie Harry będzie fajnie. - uśmiechnęłam się jeszcze bardziej.
- Hahaha, zobaczymy. Liam tez będzie - prychnął zadowolony.
- Tym lepiej.
- Mhm ..
- No tak.
- Zamknij się już. - wysiedliśmy z auta a ja od razu pognałam w stronę domu.
- Ej! - krzyknęłam - a moje rzeczy?
- Zdążyłem już je zabrać z domu Nialla.
- Ale jak..- szepnęłam.
- Srak, idealny Niall mhmm .. - prychnął.
Niall mu się wygadał? Może udawał tylko takiego przyjaciela? Nie.. to niemożliwe.
Weszłam do domu. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to kłócący się o pilota Liam z Harrym. Zaczęłam się śmiać. Liam podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił. Tak jak ja go.
- Siemka - rzucił Harry cmokając mnie w policzek.
- Hej .- uśmiechnęłam się.
- Wreszcie wróciliście - westchnął Liam. - Ten pieprzony gówniarz Lokers zabierał mi pilota. - poskarżył się jak małe dziecko Zaynowi .
- Nie ładnie Hazza, nie ładnie. Dzisiaj śpisz w szafie - cała trójka wybuchnęła śmiechem prócz mnie.
- Gdzie są moje rzeczy? - zapytałam.
- W Twoim pokoju.
- Mhm .. W MOIM pokoju . - pognałam na górę gdzie się wykąpałam i przebrałam w piżamę która bardzo mi się podobała. Zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę na której leżał Malik. Chyba spał dlatego postanowiłam to wykorzystać. Położyłam się na nim i zaczęłam szeptać mu do ucha.
- Pomimo że jesteś chorym skurwysynem to powiem Ci że ładnie pachniesz. - przygryzłam wargę. Myślałam że śpi . Cholera. Obrócił się w moją strone powodując że teraz siedziałam zdziwiona na jego kroczu.
Widziałam pożądanie w jego oczach.
- Pomimo tego że za skurwiela powinienem Ci wpierdolić powiem że kusząco wyglądasz mała. - złapał za mój kosmyk włosów przyciągając mnie do siebie. Delikatnie cmoknął moje usta, a ja wstałam i przesiadłam się na fotel.
- Zaraz przyjedzie tu-
- Suka, domyślam się.
- Po czym?
- Nie wiem, tak jakoś. - wzruszyłam ramionami i włączyłam Mtv, gdzie własnie leciał koncert Biebera.
- Ooooo, popatrz. Moja była dupa, następny frajer który potraktował mnie jak zabawkę. Znajome uczucie, chyba muszę się do niego przyzwyczaić. Tylko Justin w porównaniu z innym bawił się mną ciut dłużej. - prychnęłam na co Malik chrząknął i wstał z kanapy by otworzyć drzwi swojej blondi.
- Hejjj skarbie!- rzuciła mu się na szyje i pisnęła głośno. - Zobacz kupiłam sobie dzisiaj raneczko nowe buciki, piękne nie? - pokazała na swoje białe kozaki. < Przepraszam was Mixers ale Perrie tu taka będzie w tym blogu, plastik itd. Nie chcę nikogo urazić >
Wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
- A ta co? - prychnęła - z głupoty swojej się śmieje?
- Nie...hahaha, z Twojej dziwko, hahahaha popatrz,,haha na siebie, hahahaha. - poczułam łzy na oczach spowodowane śmiechem.
- Ehh .. ja przynajmniej jakoś wyglądam.
- Pewka, do spania też ubierasz takie wdzianko? Niee przepraszam, chyba uraziłam królewnę. - Chyba jej to pochlebiało bo blondi się uśmiechnęła poprawiając włosy .- Ty wolisz iść spać na golasa, ale z diamencikami na sutach i tam na dole też. Bo to takie mrrr a zarazem modne czyż nie? - wybuchłam znowu śmiechem. Przez to wszystko Liam przyszedł na dół. Najpierw był uśmiechnięty, lecz uśmiech zszedł mu z twarzy gdy zobaczył Perrie.
- A ta czego tutaj? - zmierzył ją wzrokiem.
- Liaś koteczku , ja z Zaynem znowu jesteśmy razem. Mam nadzieję że -
- Nadzieja matką głupich. - skomentowałam . Liam podszedł do mnie i przybił mi piąteczke po czym zaczęliśmy się śmiać.
- Dosyć tego kurwa! - wkroczył mulat - my idziemy do siebie - zaczęli iść po woli po schodach.
- Na gorący i namiętny seks we dwoje? Nie zaprosicie nas nawet? Jejuu jaka szkoda, no cóż musimy zadowolić się samym swoim towarzystwem. Co nie Liam? - szturchnęłam szatyna w ramię który zwijał się ze śmiechu.
- Zaraz Ci jebnę i przestaniesz być taka gadatliwa. - syknął mulat.
- Dupa cycki. Cycki których ta blondyneczka nie posiada. Albo..a nie nic, idźcie sobie. - machnęłam na nich ręką.
- No dokończ - odezwała się Perrie.
- Chciałam powiedzieć że nie masz cycków bo może jesteś transtwetystką < czy jakoś tak >
- O nieee ! - zbiegła ze schodów, chciała się na mnie rzucić lecz Liam ją powstrzymał i mocno odepchnął powodując że potknęła się i upadła na ziemię.
- hahaha! Ciota. Chciała mnie uderzyć a sama się wyj..hahhaa - śmiałam się głośno. - Chodź Liaś idziemy się "zadowolić"-
- Tracy! - Zayn.
- Chciałam powiedzieć że idziemy zadowolić się telewizorem i dobrym jedzeniem. Ale Tobie oczywiście chodzą różne perwersyjne myśli po głowię. Idźcie już - machnęłam ponownie na nich ręką. Udało się bo pognali do góry.
Westchnęłam cicho, i usiadłam na kanapie okrywając się kocem.
- Poogląda ktoś ze mną coś fajnego? - zapytałam głosno.
- Ja!- usłyszałam podwójny głos, Liama obok mnie. I Harrego który właśnie wychodził z kuchni.
- Nie ma sprawy, wpuszcze was nawet pod koc ale musicie załatwić coś do żarełka - wyszczerzyłam ząbki.
- Nie lepiej oglądać na górze w którymś pokoju ,wygodniej i w ogóle.. - odezwał się Harry.
- Mam dziwne myśli ale ok, ja idę wyszykować nam łoże i filmy a wy jedzonko. - Poszłam do góry.
Ustaliłam sama ze sobą że będziemy oglądać w moim pokoju, chłopcy powinni się domyślic.
Wzięłam pilota i wsadziłam płytę do odtwarzacza. Będziemy oglądać " Ps. Kocham cię "
Ponieważ kiedyś mi go polecono a jeszcze go nie obejrzałam. Walnęłam się pod kołdrę i wygodnie się ułożyłam. Cholera. Wstałam i zasłoniłam okna i ponownie się walnęłam do łóżka. Cholera. Wstałam i wyciągnełam sobie cieplutkie grube skarpety. Te takie mięciutkie. I walnęłam się pod kołdrę.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Serio? Jesteście aż tak głupi że nie potraficie otworzyć sobie sami drzwi? Ah no tak, przecież miski. - Wstałam i otworzyłam drzwi w których stała dziewczyna Zayna.
- Możemy porozmawiać? - zapytała.
- Nie, nara. - zatrzasnęłam jej przed morda drzwi.
Lecz ta jest otworzyła i wparowała do środka.
- Słuchaj no, paniusiu! Nie wolno robić tak MI. PERRIE EDWARDS,rozumiesz to czy nie? - krzyknęła piskliwym głosem.
- Nie.
- Przyszłam tu by ci oświadczyć iż masz odwalić się od Zayna. To że tu mieszkasz, nie upoważnia Cię do tego że będziesz sobie ze mnie kpiła. Jesteś dla mnie nikim, totalnym zerem. papatki - cmoknęła powietrze i wyszła.
- Dziwka! - krzyknęłam tak głośno by to usłyszała. Akurat przyszli chłopcy. Mieli pełną miskę popcornu, dwie paczki żelek. Cukierki, chipsy, dwie litrowe butelki pepsi <3 I jakieś czekoladki.
- A chusteczki to gdzie, przepraszam bardzo?! - powiedziałam naśladując głos Perrie. Chłopcy zaczęli się śmiać.
- Po co? - zapytał roześmiany Harry.
- Bo ten film będzie weri wzruszający - tym razem mówiłam to płakliwym tonem. Kolejny śmiech.
- Już lecę - wybiegł z pokoju Liam . I wbiegł z powrotem z chusteczkami zdyszany - było tylko jedno pudełko! Myslałem że ktoś mnie przyłapie, na szczęście tak się nie stało! Udało się ! - krzyknął.
Zaczęłam się śmiać i zaprosiłam ich pod kołdrę . Od razu wlecieli < bez zbędnych skojarzeń >
Odpaliłam film i od razu zaczęłam obżerać się popcornem.
Więcej niż połowa filmu potem. Wszyscy ryczeliśmy jak świnie.
- Dl-dlaczego on umarł? I nie powiedział jej nic o swojej chorobie?? - łkałam w koszulkę Liama.
Teraz przerzuciłam się na Harrego który coś mówił przez płacz.
- Bo nie chciał jej martwić.
- A te listy - jęknął Liam. - To bardzo romantyczne. Lecz odrobinę nie przemyślane przecież to oczywiste że listy w końcu musza się skończyć. - wybuchł płaczem.
Film skończony. A my dalej płaczemy, Usłyszałam dziwny dźwięk, coś jak " ah "
- Cicho cicho! - powiedziałam. Nastała cisza. - słuchajcie.
Nastawiliśmy uszy pod ściane. Po chwili dało się słyszeć pojękiwania Perrie. " Ohhh Zayn, jezusie słodki mocniej "
Wybuchliśmy cichym śmiechem.
- Teraz my. - powiedziałam,
- Jak to? - zapytał zdziwiony Harry. - Nie ma sprawy - odkrył się kołdrą.
- Na niby głupolu.- zakryłam go z powrotem kołdra i zaczęłam krzyczeć. - Awww, Liam! Jesteś idealny w te klocki. Harry jak bosko.mmm.. Ahh, Oh ! - krzyczałam uderzjąc pięściami w ścianę. Chłopcy chichotali.
- Nie ma to jak świetny trójkącik, nie wiedziałem że to takie świetne uczucie. Oh Tracy! - wydarł się Harry.
- Harry .. ty brutalu! - krzyknęłam udawając że sapie. Po chwili wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dzisiaj śpicie tutaj, te dźwięki zrujnowały moją psychikę. - przytuliłam się do kołdry.
- Widzę właśnie, tak bardzo że zamiast do mnie to przytulasz do siebie kołdrę. - Powiedział obrażony Liam.
- Oj Liaś. - przytuliłam się do niego.
- Ej! - usłyszałam za plecami oburzony głos loczka.
- Ehh.. - przytuliłam go do siebie.
- Noooo - Liam.
- DUPA. Spać dzieci. - rozłożyłam się na plecach na środku i zamknęłam oczy. Po chwili czułam że już odpływam.
Obudziłam się chyba o 10. Rozejrzałam sie. Nie wiem jakim cudem stopa Liama znalazła się na twarzy Harrego który mnie obejmował a drugą rękę miał na nosie Liama.
Zaczęłam się śmiać.
- Fuu - usłyszałam głos Hazzy. - Fuuuuu kto się zbączył? - mówił z zamkniętymi oczami.
Liam zabrał stopę, lecz wpadłam na genialny pomysł. I ściągnęłam skarpetę Harrego i podłożyłam mu ją pod nos.
- O mój Boże, co za odór! - wstał zatykając nos. - Mówię serio, kto raczył się zesrać tak mocno?
Wybuchnęłam śmiechem.
- Ty Tracy? Nie wiedziałem że dziewczyny też tak potrafią.
- To Twoje skarpety capie!- krzyknęłam wstając z łóżka.
- Wstawać śmierdziele, mam plan. - powiedziałam.
- Jaki? - mruknął Liam.
- Będziemy udawac że w trójkę jesteśmy razem, ale tylko przez pół dnia. Będzie beka - rozczesałam włosy. - Ale najpierw idę się ogarnąć.
Weszłam do łazienki w której szybko się umyłam i ubrałam. Wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny makijaż i wyszłam z łazienki z nadzieją zobaczenia czystego pokoju bez żadnych misek, śmieci i dwóch leniów. Niestety przeliczyłam się, obydwoje dalej gnili na łóżku.
- Ej no ! Wstawać - krzyknęłam. Oboje mrucząc pod nosem wstali i poszli się ubrać.
Zeszłam do kuchni i zrobiłam 3 miski płatek. Po 10 minutach chłopcy zeszli na dół i zaczęli jeść.
Wkładałam właśnie miski do zlewu gdy do kuchni weszła blondi. Ubrana w to. Najlepsze było to że cycek w ogóle nie miała, a nogi miała.. jakby wam to .. blade grube i troche za mało ogolone. Wybuchłam niepochamowanym śmiechem.
- Ale laska! - zagwizdałam i dalej się śmiałam.
- Co tu się dzieje? - usłyszałam zaspany głos Malika. Przygryzłam wargę i usiadłam na kolanach Hazzy. Wkurzony Zayn zmierzył nas wzrokiem. - A wy co? - zapytał.
- Nic. Może powtórzymy dziś tą upojną noc co wczoraj? Tyle że sami? - mruczałam do Harrego. Powiedziałam że sami bo Liam gdzieś wyszedł. Może ogląda tv. A tymczasem mi chciało się śmiać tak samo jak i Harremu.
- Oczywiście że tak .. idealnie. Ale najpierw kupimy Ci coś fajnego .. jakiś staniczek i fajne majteczki co? I kajdanki - mówił uśmiechnięty. Ledwo powstrzymywał śmiech .
- Noo.. tak tak, byleby nie takie gówno jak ma tamta z tyłu. Albo tamten, ciul wie czy to chłop czy baba - oboje wybuchliśmy głośnym i donośnym śmiechem. Cmoknęłam go delikatnie w policzek i wyszłam .
Przez chwile czułam na sobie wściekły wzrok Zayna.
*** ZAYN ***
Co ta Tracy odpierdala? To że ja mogę, nie znaczy że ona też!
- Harry , do góry. - warknąłem
- Już zapierdalam panie. - prychnął i udał się do góry. Weszliśmy do jakiegoś pokoju.
- Co Ty odpierdalasz Styles?! - krzyknąłem uderzając wściekły w ścianę.
- Ja? Nic. A czemu?
- Jebałes się z Tracy?? - syknąłem usiłując nie walnąć mu w twarz.
- Hmm..a Ty jebałeś się z Perrie? - zapytał a ja zamilkłem.- No więc właśnie. - wyminął mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Poczułem w sobie coś dziwnego. Chyba jestem zazdrosny. Nie wytrzymam tak dłużej.. ale muszę. Nie mam innego wyboru. Brakuje mi jej..
Zszedłem na dół gdzie zostałam pociągnięty brutalnie w stronę mojej pracowni.
- Co kurwa?
- Gówno. Po to mnie tu ściągnąłes żebym miała oglądać tą ohydną i oślizłą babę w tych..yhh - zrobiła skwaszoną minę.
- Nie Twój interes po co Cię tu ściągnąłem. - warknąłem.
- Chyba jednak mój skoro to ja musze przechodzić takie rzeczy.
- Jakie rzeczy? - przybliżyłem twarz do jej twarzy.
- Nieważne.
- Powiedz..- szepnąłem do jej ucha przygryzając jego płatek.
-N-nie.. - głos jej drżał.
- Hmm .. - szukałem jej ust aż w końcu znalazłem. I delikatnie pocałowałem, brakowało mi jej smaku.
piątek, 14 lutego 2014
13.
I gotooowe . Usłyszałam dźwięk telefonu Zayna. Wzięłam go do ręki i przeczytałam sms-a .
To co tam zobaczyłam .. to było straszne. W życiu bym się tego nie spodziewała, musze coś z tym zrobić. Sytuacja robi się częstsza i bardziej napięta.
" Kochanie może wpadniesz do mnie dziś po 17 hmm ? Uwierz mi ze masz po co, będzie gorąco..
ogólnie brakuje mi Twojego ciepłego ciałka i oddechu na szyi . To do zobaczenia misiaczku:*:*::*:* "
A do tego te zdjęcia.. nie rozumiem po co ona je wysłała?!

Byłam wściekła ! Ta suka dopadła ZAYNA, MOJEGO ZAYNA. Zaczęłam płakać jak dziecko ..
Ale . . Zayn zobaczy tą wiadomość .. to kapnie się że została przeczytana. Boże, co tu wymyślić.
Po chwili przyszedł kolejny sms od Perrie . Nie otworze .. ale widzę zdjęcie.
" BUZIACZKI SKARBUNIU:**"

Rozryczałam się jeszcze bardziej po czym wycierajac łzy opuściłam pokój. Poszłam do swojego, i szybko się ogarnęłam przebierając się przy okazji. Zrobiłam makijaż, podkręciłam delikatnie włosy. Szczerze nie wiem po co , niech Zayn się napatrzy. Ciekawe czy do niej polezie. Cicho poudaję ze o niczym nie wiem.
Zeszłam na dół gdzie wszyscy siedzieli na kanapie i śmiali się z czegoś. Weszłam do salonu skąd zabrałam swoją torebkę . Nastała cisza.
- Tracy .. - zaczął Harry
- Wyglądasz .. - Niall
- Pięknie. - dokończył Zayn oblizując usta. Przyciągnął mnie na siebie i posadził na kolanach . Niczemu nie zaprzeczałam, po prostu siedziałam cicho z obojętną miną.
- Co jest mała ? - zapytał mulat kładąc rękę na moim udzie którą od razu strzepnęłam i wstałam z jego kolan.
- Nic. - wzruszyłam ramionami.
- Dokąś się wybierasz? - zapytał Harry .
- Zastanawiam się nad tym.
- Zaraz wracam . - powiedział Zayn po czym wstał z kanapy i udał się do góry.
- A gdzie? jeśli już się zdecydujesz? - kontynuował swoje przesłuchanie Loczek.
- Na spacer może ..
- Sama ? - zdziwili się wszyscy.
- Nie mam z kim pójść do pójdę sama.
- Idę z Tobą. - odparł blondasek.
- Ja też. - loczek.-albo nie, zapomniałem ze i tak się zwijam teraz. Bo jadę po ten strój do koncertu. - podrapał się po głowie.
- Jadę z Tobą. - uśmiechnął się Louis.
- To ja też. - Liam.
Cała trójka do mnie się przylepiła po czym wyszli .
W końcu po schodach zszedł Zayn chowając telefon do kieszeni. Humor mu dopisywał.
Oho, chyba przeczytał smsa. I to go tak bawi?
- Gdzie reszta ? - zapytał narzucając na siebie bejsbolówkę.
- Pojechali po jakieś stroje. - rzucił Niall .
- A Ty gdzieś jedziesz ? - zapytałam nie patrząc na mulata.
- Ta , muszę.
- Gdzie ?
- Tracy nie musisz wiedzieć wszystkiego - westchnął.
- Ale chcę.
- Jadę załatwić pewną sprawę.. z kumplem.
- Mhm, z kumplem powiadasz . - przerzuciłam wzrok na niego.
- Tak, do kumpla. - podszedł do mnie by pocałowac mnie w usta, lecz obróciłam głowę tak ze dostałam buziaka w policzek. Zdziowiony Zayn założył czarne nike i zniknął za drzwiami.
W oczach poczułam szczypiące łzy. Próbowałam je jakoś powstrzymać lecz nie dało rady i popłakałam się.
- Ej co jest ? - zapytał Niall przysiadając obok mnie.
- Nic, pomożesz mi się spakować ? - powiedziałam wycierając łzy.
- Ale po co ?
- Opowiem Ci wszystko .. później, pomożesz czy nie?
- Oczywiście.
Poszliśmy szybko na górę gdzie spakowałam wszystkie swoje rzeczy które przywiózł mi z mojego domu Zayn . I opuszczając dom wsiedliśmy do auta Horana .
- Gdzie teraz pójdziesz ? - przerwał ciszę Niall .
- Wynajmę coś w hotelu . - spuściłam wzrok w swoje ręce.
- O niee, w takim razie do mnie.
- Co ? Jak to ? - popatrzałam na niego zdziwiona.
- Nie pozwolę Ci błąkać się samej po jakiś hotelach. Nie martw się nic Ci nie zrobię, ponocujesz u mnie. Zgoda? - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Zgoda. - odwzajemniłam uśmiech.
- Teraz opowiedz mi o co chodzi z Zaynem ? - spoważniał.
Opowiedziałam mu całą historię a ten zdziwiony zaczął.
- Znów ta dziwka ? Nienawidzę jej tak samo jak Ty.. - warknął. Przestraszyłam się lecz po chwili mi to przeszło.
- Harry też tak powiedział .. Ale ona jest ładniejsza ode mnie więc-
- Nawet tak nie mów ! Ta tapeciara jest ohydna. Ty jesteś piękna.. nawet nie wiesz jak bardzo. - Ostatnie słowo wypowiedział bardzo cicho ale ja i tak to usłyszałam.
- Dziękuję .. ale każdy ma swoje zdanie. - uśmiechnęłam się delikatnie. - A Harry mówi że Zaynowi na mnie zależy .. - znów te cholerne łzy. KURWA!
- Ja też tak myślałem, nie martw się na pewnos ię wszystko wyjaśni.
- Taką mam nadzieję. - otarłam łzy. W końcu podjechaliśmy po ogromny dom . Oni wszyscy są chyba bogaci. Niall wyjął moje bagaże i weszliśmy do jego domu .
- Łał . - rozejrzałam się po środku .
- Idziemy gdzieś ? Cały dzień przed nami .- wyszczerzył swoje białe ząbki. - No, prawie cały. - poprawił.
- No pewnie że idziemy ! - wydarłam się.
- No to lecimy na miasto. - Uśmiechnął się i wyszliśmy z domu. - Z BUTA.
- Spoko.
Szliśmy ..w ciszy. W końcu postanowiłam przerwać tą cisze.
- Wiesz, z początku bałam się Ciebie bo byłeś wredny..okropny. - popatrzałam na swoje buty.
- Wiesz, z początku robiłem tak byś się mnie bała bo myślałem że jesteś kolejną dziwką na pare dni.
Zmieniłem zdanie. - uśmiechnął się.
- Na pare dni ? Było tak ? - zdziwiłam się.
- Ogólnie Zayn to . . inny koleś. Lubi ryzyko, niebezpieczeństwo,alkohol, seks i laski na jedną noc. Ale z Tobą inaczej się obchodził. Nie wiem co teraz jest grane. - przygryzł wargę co wywołało u mnie rumieńce. Słodko to robi. Po prostu.
- Po prostu mu się znudziłam . - wzruszyłam ramionami delikatnie się uśmiechając.
- Nie prawda nie mów tak. Dowiemy się niedługo. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Proponuje wpierdolić coś w Nando's ! - wydarł się szczęśliwy.
- oooo , kocham tam żreć. Idziemy. - Zaczęłam się śmiać.
- Jak ja?! Kobieto to przeznaczenie. - Wydarł sie po czym zaczęliśmy się śmiać i weszliśmy do Nando's.
Przy Niallu czuje się inaczej. Czuje się sobą i nie wstydze się niczego. Mogę być dla niego jak kumpel, mogę z nim bekać śmiać sie bić, oglądać mecze czy bitwy bokserskie lub grać w gry. Lubię to.
Zamówiliśmy ogromne naleśniki polane syropem i posypane różnymi cukierkami i żelkami.
- Mmm , będzie słodko. Choć i tak całego nie zeżrę. - zaśmiałam się.
- Ja na spokojnie to wpierdole, mogę zjeść też Twoje jak już nie będziesz mogła. - puścił mi oczko.
Zaczęliśmy jeść. W połowie czułam że odpadam z tym jedzeniem.
- Nie mogę już, ale udowodnie Ci ze dam radę. - zaczęłam jeść dalej.
- Nie musisz, i tak jesteś cieniasem - wystawił mi język.
- Nie jestem ! - zaśmiałam się. - Patrz, zjem to. PATRZ I PODZIWIAJ BLONDASKU - powoli kończyłam naleśniki. Po 10 minutach skończyłam .
- Piciu chcę. - powiedziałam jak małe dziecko na co Niall się zaśmiał.
- Ja też, chodź kupimy colę w butelce i idziemy. - wstaliśmy i podeszliśmy po barek gdzie Niall kupił litrową cole.
- Damy radę taką wyżłopać razem? - zapytał pokazując mu butelkę gdy szliśmy już w stronę parku.
- Oczywiście ! Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. - wyszczerzyłam się i wzięłam pare pierwszych łyków.
Ojj .. czuje że.. Tak, bekłam bardzo głośno.
- Hahaha , pobijesz to? - zaczęłam rechotać. Niall zabrał ode mnie butelke, napił się i po chwili beknął głośniej ode mnie.
- Huh, i co ? Pobij to maleńka. - podał mi butelkę śmiejąc się.
- Zrobię to z łatwością. - Napiłam się i beknęłam jeszcze dłużej.
Teraz kolej Nialla.
Hahahaha , beknął tak cichutko i delikatnie jak dzidziuś. Wybuchnęłam ogromnym śmiechem.
- C-co to ma .. hahaha , ma być? hahaha - gadałam przez śmiech .
- Oj cicho , bo nie pójdziemy na plac zabaw ! - zrobił dzióbek.
- Dobrze przepraszam mamusiu , to wiecej się nie powtórzy. - Zaczęliśmy się śmiać.
***
W końcu doszliśmy na plac zabaw.
- Ty chyba nie żartowałeś. Naprawdę będziemy bawić się tu jak małe dzieci? - zapytałam.
- Tak, powtórka z dzieciństwa. - Uśmiechnął się i usiadł na huśtawce, zrobiłam to samo.Zaczęliśmy się wysoko huśtać i rozmawiać na różne tematy.
- A teraz dawaj kto wyżej. - powiedziałam.
- Ok. - Kiwnął głową. Zaczęły się zawody. Niall był wyżej, w końcu skoczył i wylądował plackiem na ziemi z czego zaczęłam się głośno śmiać.
- Co się ryjesz? Skacz! - krzyknął .
Zrobiłam to samo i niestety pech chciał że wylądowałam na nim.
- Hahaha, przepraszam. - śmiałam się.
- Ałłłłłłł... - Udawał że zwija się z bólu.
- Oj nie udawaj .
- Chcę nagrodę.. w ramach przeprosin. - mruknął
- Jaką?
- Buziaka.
- Nie ma sprawy, pocałowałam go w policzek i oboje wstaliśmy. Szliśmy parkiem gdy w kocu wyszliśmy na ulicę. Tam... zobaczyłam coś strasznego. Mianowicie to.

Zayn całował się z tą szmatą .
Poczułam że łzy lecą mi z oczu. Płakałam się okropnie. Niall pociągnął mnie za rękę i wprowadził z powrotem do parku.
- Chodź. - powiedział poważnie. Wskazał mi ławkę na którą usiadłam. A sam gdzieś poszedł.- Zaczekaj tutaj.
- Ok.
** NIALL **
Co za skurwiel z tego Zayna, ja pierdole jak on może tak ranić tak wspaniałą dziewczynę . Podszedłem do niego wściekły i odepchnąłem go od tępej blondynki.
- Co kurwa? Nial?! - zdziwił się mulat.
- Nie, kurwa. Duszek święty - powiedziałem głosem lalki. - Co Ty tu odpierdalasz z tą dziwką? - zmierzyłem ją wzrokiem.
- Nie dziwką, a nie widać? - powiedział spokojnie.
- Mhm ,wiec ty się całujesz z tą szmatą dla odmiany kiedy Tracy .. - spuściłem wzrok w dół.
- Co Tracy ?
- Nic. Myślałem że ją kochasz.
- Zajmij się swoimi sprawami.
- Tak zrobię.
To co tam zobaczyłam .. to było straszne. W życiu bym się tego nie spodziewała, musze coś z tym zrobić. Sytuacja robi się częstsza i bardziej napięta.
" Kochanie może wpadniesz do mnie dziś po 17 hmm ? Uwierz mi ze masz po co, będzie gorąco..
ogólnie brakuje mi Twojego ciepłego ciałka i oddechu na szyi . To do zobaczenia misiaczku:*:*::*:* "
A do tego te zdjęcia.. nie rozumiem po co ona je wysłała?!
Byłam wściekła ! Ta suka dopadła ZAYNA, MOJEGO ZAYNA. Zaczęłam płakać jak dziecko ..
Ale . . Zayn zobaczy tą wiadomość .. to kapnie się że została przeczytana. Boże, co tu wymyślić.
Po chwili przyszedł kolejny sms od Perrie . Nie otworze .. ale widzę zdjęcie.
" BUZIACZKI SKARBUNIU:**"

Rozryczałam się jeszcze bardziej po czym wycierajac łzy opuściłam pokój. Poszłam do swojego, i szybko się ogarnęłam przebierając się przy okazji. Zrobiłam makijaż, podkręciłam delikatnie włosy. Szczerze nie wiem po co , niech Zayn się napatrzy. Ciekawe czy do niej polezie. Cicho poudaję ze o niczym nie wiem.
Zeszłam na dół gdzie wszyscy siedzieli na kanapie i śmiali się z czegoś. Weszłam do salonu skąd zabrałam swoją torebkę . Nastała cisza.
- Tracy .. - zaczął Harry
- Wyglądasz .. - Niall
- Pięknie. - dokończył Zayn oblizując usta. Przyciągnął mnie na siebie i posadził na kolanach . Niczemu nie zaprzeczałam, po prostu siedziałam cicho z obojętną miną.
- Co jest mała ? - zapytał mulat kładąc rękę na moim udzie którą od razu strzepnęłam i wstałam z jego kolan.
- Nic. - wzruszyłam ramionami.
- Dokąś się wybierasz? - zapytał Harry .
- Zastanawiam się nad tym.
- Zaraz wracam . - powiedział Zayn po czym wstał z kanapy i udał się do góry.
- A gdzie? jeśli już się zdecydujesz? - kontynuował swoje przesłuchanie Loczek.
- Na spacer może ..
- Sama ? - zdziwili się wszyscy.
- Nie mam z kim pójść do pójdę sama.
- Idę z Tobą. - odparł blondasek.
- Ja też. - loczek.-albo nie, zapomniałem ze i tak się zwijam teraz. Bo jadę po ten strój do koncertu. - podrapał się po głowie.
- Jadę z Tobą. - uśmiechnął się Louis.
- To ja też. - Liam.
Cała trójka do mnie się przylepiła po czym wyszli .
W końcu po schodach zszedł Zayn chowając telefon do kieszeni. Humor mu dopisywał.
Oho, chyba przeczytał smsa. I to go tak bawi?
- Gdzie reszta ? - zapytał narzucając na siebie bejsbolówkę.
- Pojechali po jakieś stroje. - rzucił Niall .
- A Ty gdzieś jedziesz ? - zapytałam nie patrząc na mulata.
- Ta , muszę.
- Gdzie ?
- Tracy nie musisz wiedzieć wszystkiego - westchnął.
- Ale chcę.
- Jadę załatwić pewną sprawę.. z kumplem.
- Mhm, z kumplem powiadasz . - przerzuciłam wzrok na niego.
- Tak, do kumpla. - podszedł do mnie by pocałowac mnie w usta, lecz obróciłam głowę tak ze dostałam buziaka w policzek. Zdziowiony Zayn założył czarne nike i zniknął za drzwiami.
W oczach poczułam szczypiące łzy. Próbowałam je jakoś powstrzymać lecz nie dało rady i popłakałam się.
- Ej co jest ? - zapytał Niall przysiadając obok mnie.
- Nic, pomożesz mi się spakować ? - powiedziałam wycierając łzy.
- Ale po co ?
- Opowiem Ci wszystko .. później, pomożesz czy nie?
- Oczywiście.
Poszliśmy szybko na górę gdzie spakowałam wszystkie swoje rzeczy które przywiózł mi z mojego domu Zayn . I opuszczając dom wsiedliśmy do auta Horana .
- Gdzie teraz pójdziesz ? - przerwał ciszę Niall .
- Wynajmę coś w hotelu . - spuściłam wzrok w swoje ręce.
- O niee, w takim razie do mnie.
- Co ? Jak to ? - popatrzałam na niego zdziwiona.
- Nie pozwolę Ci błąkać się samej po jakiś hotelach. Nie martw się nic Ci nie zrobię, ponocujesz u mnie. Zgoda? - uśmiechnął się przyjaźnie.
- Zgoda. - odwzajemniłam uśmiech.
- Teraz opowiedz mi o co chodzi z Zaynem ? - spoważniał.
Opowiedziałam mu całą historię a ten zdziwiony zaczął.
- Znów ta dziwka ? Nienawidzę jej tak samo jak Ty.. - warknął. Przestraszyłam się lecz po chwili mi to przeszło.
- Harry też tak powiedział .. Ale ona jest ładniejsza ode mnie więc-
- Nawet tak nie mów ! Ta tapeciara jest ohydna. Ty jesteś piękna.. nawet nie wiesz jak bardzo. - Ostatnie słowo wypowiedział bardzo cicho ale ja i tak to usłyszałam.
- Dziękuję .. ale każdy ma swoje zdanie. - uśmiechnęłam się delikatnie. - A Harry mówi że Zaynowi na mnie zależy .. - znów te cholerne łzy. KURWA!
- Ja też tak myślałem, nie martw się na pewnos ię wszystko wyjaśni.
- Taką mam nadzieję. - otarłam łzy. W końcu podjechaliśmy po ogromny dom . Oni wszyscy są chyba bogaci. Niall wyjął moje bagaże i weszliśmy do jego domu .
- Łał . - rozejrzałam się po środku .
- Idziemy gdzieś ? Cały dzień przed nami .- wyszczerzył swoje białe ząbki. - No, prawie cały. - poprawił.
- No pewnie że idziemy ! - wydarłam się.
- No to lecimy na miasto. - Uśmiechnął się i wyszliśmy z domu. - Z BUTA.
- Spoko.
Szliśmy ..w ciszy. W końcu postanowiłam przerwać tą cisze.
- Wiesz, z początku bałam się Ciebie bo byłeś wredny..okropny. - popatrzałam na swoje buty.
- Wiesz, z początku robiłem tak byś się mnie bała bo myślałem że jesteś kolejną dziwką na pare dni.
Zmieniłem zdanie. - uśmiechnął się.
- Na pare dni ? Było tak ? - zdziwiłam się.
- Ogólnie Zayn to . . inny koleś. Lubi ryzyko, niebezpieczeństwo,alkohol, seks i laski na jedną noc. Ale z Tobą inaczej się obchodził. Nie wiem co teraz jest grane. - przygryzł wargę co wywołało u mnie rumieńce. Słodko to robi. Po prostu.
- Po prostu mu się znudziłam . - wzruszyłam ramionami delikatnie się uśmiechając.
- Nie prawda nie mów tak. Dowiemy się niedługo. - pogłaskał mnie po ramieniu.
- Proponuje wpierdolić coś w Nando's ! - wydarł się szczęśliwy.
- oooo , kocham tam żreć. Idziemy. - Zaczęłam się śmiać.
- Jak ja?! Kobieto to przeznaczenie. - Wydarł sie po czym zaczęliśmy się śmiać i weszliśmy do Nando's.
Przy Niallu czuje się inaczej. Czuje się sobą i nie wstydze się niczego. Mogę być dla niego jak kumpel, mogę z nim bekać śmiać sie bić, oglądać mecze czy bitwy bokserskie lub grać w gry. Lubię to.
Zamówiliśmy ogromne naleśniki polane syropem i posypane różnymi cukierkami i żelkami.
- Mmm , będzie słodko. Choć i tak całego nie zeżrę. - zaśmiałam się.
- Ja na spokojnie to wpierdole, mogę zjeść też Twoje jak już nie będziesz mogła. - puścił mi oczko.
Zaczęliśmy jeść. W połowie czułam że odpadam z tym jedzeniem.
- Nie mogę już, ale udowodnie Ci ze dam radę. - zaczęłam jeść dalej.
- Nie musisz, i tak jesteś cieniasem - wystawił mi język.
- Nie jestem ! - zaśmiałam się. - Patrz, zjem to. PATRZ I PODZIWIAJ BLONDASKU - powoli kończyłam naleśniki. Po 10 minutach skończyłam .
- Piciu chcę. - powiedziałam jak małe dziecko na co Niall się zaśmiał.
- Ja też, chodź kupimy colę w butelce i idziemy. - wstaliśmy i podeszliśmy po barek gdzie Niall kupił litrową cole.
- Damy radę taką wyżłopać razem? - zapytał pokazując mu butelkę gdy szliśmy już w stronę parku.
- Oczywiście ! Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych. - wyszczerzyłam się i wzięłam pare pierwszych łyków.
Ojj .. czuje że.. Tak, bekłam bardzo głośno.
- Hahaha , pobijesz to? - zaczęłam rechotać. Niall zabrał ode mnie butelke, napił się i po chwili beknął głośniej ode mnie.
- Huh, i co ? Pobij to maleńka. - podał mi butelkę śmiejąc się.
- Zrobię to z łatwością. - Napiłam się i beknęłam jeszcze dłużej.
Teraz kolej Nialla.
Hahahaha , beknął tak cichutko i delikatnie jak dzidziuś. Wybuchnęłam ogromnym śmiechem.
- C-co to ma .. hahaha , ma być? hahaha - gadałam przez śmiech .
- Oj cicho , bo nie pójdziemy na plac zabaw ! - zrobił dzióbek.
- Dobrze przepraszam mamusiu , to wiecej się nie powtórzy. - Zaczęliśmy się śmiać.
***
W końcu doszliśmy na plac zabaw.
- Ty chyba nie żartowałeś. Naprawdę będziemy bawić się tu jak małe dzieci? - zapytałam.
- Tak, powtórka z dzieciństwa. - Uśmiechnął się i usiadł na huśtawce, zrobiłam to samo.Zaczęliśmy się wysoko huśtać i rozmawiać na różne tematy.
- A teraz dawaj kto wyżej. - powiedziałam.
- Ok. - Kiwnął głową. Zaczęły się zawody. Niall był wyżej, w końcu skoczył i wylądował plackiem na ziemi z czego zaczęłam się głośno śmiać.
- Co się ryjesz? Skacz! - krzyknął .
Zrobiłam to samo i niestety pech chciał że wylądowałam na nim.
- Hahaha, przepraszam. - śmiałam się.
- Ałłłłłłł... - Udawał że zwija się z bólu.
- Oj nie udawaj .
- Chcę nagrodę.. w ramach przeprosin. - mruknął
- Jaką?
- Buziaka.
- Nie ma sprawy, pocałowałam go w policzek i oboje wstaliśmy. Szliśmy parkiem gdy w kocu wyszliśmy na ulicę. Tam... zobaczyłam coś strasznego. Mianowicie to.
Zayn całował się z tą szmatą .
Poczułam że łzy lecą mi z oczu. Płakałam się okropnie. Niall pociągnął mnie za rękę i wprowadził z powrotem do parku.
- Chodź. - powiedział poważnie. Wskazał mi ławkę na którą usiadłam. A sam gdzieś poszedł.- Zaczekaj tutaj.
- Ok.
** NIALL **
Co za skurwiel z tego Zayna, ja pierdole jak on może tak ranić tak wspaniałą dziewczynę . Podszedłem do niego wściekły i odepchnąłem go od tępej blondynki.
- Co kurwa? Nial?! - zdziwił się mulat.
- Nie, kurwa. Duszek święty - powiedziałem głosem lalki. - Co Ty tu odpierdalasz z tą dziwką? - zmierzyłem ją wzrokiem.
- Nie dziwką, a nie widać? - powiedział spokojnie.
- Mhm ,wiec ty się całujesz z tą szmatą dla odmiany kiedy Tracy .. - spuściłem wzrok w dół.
- Co Tracy ?
- Nic. Myślałem że ją kochasz.
- Zajmij się swoimi sprawami.
- Tak zrobię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)