Music

sobota, 22 marca 2014

17.

- Dziękuje Harry - pozwoliłam sobie na delikatny uśmiech .
- Zawsze do usług  - puścił mi oczko. Cmoknął mój policzek po czym opuścił łazienkę.
Sama postanowiłam się troche ogarnąć. Dlatego wzięłam prysznic przebrałam się w piżamę . Wyszłam z łazienki i rzuciłam się na swoje ukochane łóżko.
Zasnęłam.

***
Obudziło mnie dziwne gilgotanie w okolicach policzka . Co jest ?! Swędzi..gilgocze.
Otworzyłam oczy. Pełna analiza pokoju. Widzę różowe piórko, czuje na brzuchu coś..ciężkiego, ale nie aż tak. Przed moją twarz twarz Zayna.
- e? - moje brwi powędrowały ku górze.
- Śniadanie dla mojej księżniczki - uśmiechnął się i wskazał na sporą tace leżącą na moim brzuchu. Jezu, mniam.
Wyglądało to tak. Ale kusi żeby zamoczyć usta w tej przepysznie pachnącej kawie, a potem ugryźć choć odrobinę tego świeżego rogala. Ale nie, nie teraz. Między nami wciąż trwa ..wojna? Czy można było nazwać to wojną? Według mnie można! Więc tak. Między nami wciąż trwa wojna. Jeśli upije łyk tej ..jezu daj boże pysznej kawy, to będzie oznaczało że jest okej. Że nie przeszkadza mi okrutne zachowanie mulata w stosunku do mnie.
- Słucham ? - zapytałam jakbym nie dosłyszała.
- Nie mów słucham bo Cie w-
- Nie kończ. Co to za nagła odmiana ? - przymrużyłam oczy obserwując twarz mojego chłopaka, która w obecnej chwili nie wyrażała nic innego jak zakłopotania.
- Czyli możemy porozmawiać ? - zapytał z nadzieją.
- Mów.
- Więc moja kochana księżniczko , piękna cudowna-
- Do rzeczy. - ponagliłam .
- Chcę Cię ogromnie przeprosić, ja wiem że nie powinienem na Ciebie podnosić ręki. Ale jak sama zdążyłaś zauważyć w ciągu ostatnich tygodni spędzonych ze mną, łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. A jeśli już to się stanie, nie panuje nad sobą. - podrapał się po głowie. - Jesteś czymś.. jesteś najlepszym co mnie w życiu spotkało. Bardzo Cię kocham , więc to jeszcze gorzej .. bo .. nie mogłem, obejść się bez uderzenia w mordę tego .. Biebera - na jego twarzy pojawiło się obrzydzenie.- Kurwa . . Tracy, ja po prostu .. nie akceptuje i nie toleruje zbyt bliskiego kontaktu z Tobą. O jezu to nie tak miało zabrzmieć, chodzi mi o to że  - zaśmiałam się, kiedy się denerwował był taki słodki. - nie lubię kiedy inny facet cię dotyka. Jesteś moja..- szepnął bawiąc się kosmykiem moich włosów.
- Nie jestem przedmiotem , nie mogę do kogoś należeć Zayn . - Powiedziałam cichutko.
- Ja wiem, wiem to Tracy . To.. ja.. yh. Ja miałem na myśli że jesteś moja w sensie .. jesteś moją dziewczyną i -
- Naprawdę zrozumiałeś co źle zrobiłeś? Czy robisz to wszystko po to żeby mieć święty spokój? - spojrzałam mu w te jego piękne hipnotyzujące oczyska.
- Znasz mnie. Więc jak myślisz? - na jego usta wkradł się delikatny uśmiech. Taki... taki inny niż wszystkie poprzednie. Ten był życzliwy, miły..taki po prostu wyjątkowy.
- Myślę że ci wybaczam , myślę że więcej tego nie zrobisz i myślę że cholernie cię kocham dupku - cmoknęłam go w usta a ten pogłębił pocałunek mrucząc mi do ust.
- Co powiedziałaś?
- A co usłyszałeś?
- Chcę żebyś to powtórzyła - przerwał pocałunek.
- Powiedziałam że jesteś dupkiem. Moim kochanym pięknym chłopcem, słodkim cudownym którego kocham najmocniej na świecie. Ale pomimo wszystkiego też i dupkiem. Dupku - Zaczęłam się śmiać. Po chwii dołączył do mnie i Zayn .
Przyśpieszmy. Śniadanie było zajebiście pyszne i wszystko było mmm. A teraz idę się wykąpać.

Weszłam do wanny wypełnionej gorącą wodą, z RÓŻOWĄ pianą, i z płatkami róż. A to wszystko przygotował mój ukochany dupek. Umycie się zeszło mi szybko, oczywiste. Ale postanowiłam poleżeć tak sobie jeszcze trochę.  Odchyliłam głowę do tyłu i przymknęłam oczy.
Usłyszałam czyjś śpiew. Nie, tego nie można było nazwać śpiewem. To bł okropny fałsz ! Nieszczęsny pech losu chciał bym miała łazienke tuż przy łazience Nialla.
Piał jak baba operowa.
- Niall, zamknij się ! - krzyknęłam. Usłyszałam śmiech.
- W najgorszych snach - odkrzyknął.
- Zrobię Ci naleśniki . - krzyknęłam śpiewającym tonem. - Jutro - dodałam pod nosem.
- Jestem cicho.
Wyszłam z wanny po czym owinęłam się puchatym ręcznikiem. Stanęłam przed ogromnym lustrem i wysuszyłam włosy. Później zajęłam się swoim ciałem. Przeklnęłam pod nosem. Cholera, przecież nie wzięłam ubrań z pokoju. Już miałam wychodzić gdy do łazienki wszedł uśmiechnięty Zayn. W ręce trzymał kupkę ładnie poskładanych ubrań.
- Proszę - pocałował mnie namiętnie w usta.
Zdziwiona podziękowałam i ubrałam się w owy zestaw. No , mój chłopak ma niezły gust. Uśmiechnęłam się pod nosem. Zrobiłam delikatny makijaż, w sam raz na lato. Podkręciłam końcówki włosów , prysnęłam się truskawkową mgiełką i przygotowana wyszłam z okularami na nosie. Zeszłam na dół z miną typu " Z drogi królowa idzie "
Wszyscy siedzieli w kuchni, gdy mnie zobaczyli zagwizdali. Poczułam się niezręcznie. Dlatego też żeby odwrócić uwagę upiłam łyk soku Nialla.
- Ej ! - oburzył się blondyn.  - A co z moimi naleśnikami?
- Jutro - uśmiechnęłam się.
- No jaaaaa - wyszedł udając że płacze.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział do mnie Liam.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się ponownie.
- Gotowa ?  -  poczułam rękę na swoim biodrze.
- Na co? - odwróciłam się w stronę swego "kucharza" . No skoro Zayn zrobił mi śniadanie tak pyszne, to można nazwać go kucharzem.
- Na łażenie po mieście, zrobimy jakieś małe zakupy. Pójdziemy na lody czy coś - pocałował mnie czule w usta.
- Na lody powiadasz..-  Louis kiwał głową na dół i do góry z uśmiechem pedofila.
- Hahah, Lou nie takie lody jak Ty myślisz .. zboku - Zayn zaczął się śmiać.
- Między wami już ok ? - zapytał Harry.
- Tak - uśmiechnęliśmy się oboje a Zayn objał mnie od tyłu w talii , układając głowę na moim ramieniu.
- Uroczy obrazek, doprawdy. Rzygam tęczą - usłyszałam głos Louisa. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- To my idziemy - poinformował Zayn i wyszliśmy.
Szliśmy chodnikiem mijając nasz samochód.
- Ej ? Samochód stoi tam - wskazał palcem.
- No przecież wiem.
- Wiec czemu nie jedziemy?
- Bo dzisiaj idziemy - uśmiechnął się pod nosem.

Właśnie jadłam pysznego i ogromnego loda . Mniam, był cały kolorowy. Jak dzisiejszy dzień.
Rozmawiałam i śmiałam się z Zaynem przez całą drogę. Naprawdę widzę że się stara.
Doceniam to.
W pewnym momencie poczułam czyjąć dłoń na ramieniu, to nie była dłoń Zayna.
Justin.
- O, cześć - delikatnie się uśmiechnęłam.
- Hej, masz czas dziś wieczorem? - zapytał nie patrząc na Malika który kipiał od złości.
- Nie , nie ma. A nawet gdyby to ten czas zarezerwowany jest dla mnie, tak samo jak reszta jej "czasów" A teraz nara - odpowiedział za mnie Zayn po czym ruszyliśmy dalej. Rzuciłam Justinowi tylko przepraszające spojrzenie.
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Naprawdę chcesz żebym zaczął tłumaczyć?
- Tylko trochę.
- On ewidentnie zaczyna cię podrywać, a ja na to nie pozwolę. Kocham Cię - pocałował mnie na środku drogi. Auta trąbiły a my staliśmy i tak po prostu całowaliśmy się. Wariat. Mój kochany wariat.


Sorki że tak krótko, brak weny.;)

12 komentarzy:

  1. jezu kocham twego bloga piszdalej

    OdpowiedzUsuń
  2. nexta proszęę ; *

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje, że wena ci wróci <3 bo czekam na nexxta i z tego co widzę, nie tylko ja ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział <3
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejku cudownee. Kocham tego blogaa !!! Czekam na next. Niech szybkoo się pojawii, pliss <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja ukochana "debilka". Wiedziałam że napiszesz. XD

    OdpowiedzUsuń
  7. prosze kiedy dasz nexta

    OdpowiedzUsuń
  8. CzEkAm z NIECIERPLIWOścią na kolejny rozdział i życze weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. to jest piękneeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    oni sa razemmm

    OdpowiedzUsuń
  10. Nonoo jaki zazdrosnik ten mój Zayn :D
    kochany, niech coś sie dzieje takiego zeby on był zazdrosny...niech ją justin podrywa

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam z niecierpliwością na nexxta <33

    OdpowiedzUsuń