Music

wtorek, 24 grudnia 2013

2. Czekam na moją nagrodę..

20 minut potem.

Mój wzrok od 20 minut był wlepiony w ekran telewizora. Zaczynałam się juz nudzić więc postanowiłam się trochę  rozerwać. Zaczęłam śpiewać jakieś dziwne piosenki
- Co Ty odwalasz> - zapytał zaskoczony chłopak.
- Lubię placki. - oznajmiłam rozkładając się na kanapie i kładąc nogi na nogach Malika. Na co ten się dziwnie popatrzał.
-Pyta, po raz ostatni, co Ty odwalasz? Dobrze się czujesz? - zapytał unosząc lewą brew ku górze.
-Oczywiście, czuje się świetnie. Nie widać?-uśmiechnęłam się.
- A tak serio?
- tak serio to nudzi mnie ten serial. Jest 20:30, akurat zaczyna się pierwsza połowa meczu. Gra Chelsea z United. - jęknęłam znaczącym tonem głosu.
- To Ty oglądasz mecze? - zdziwił się mulat. - specjalnie włączyłem co innego bo myślałem że jak inne laski nie znosisz nożnej.
- To źle myślałeś, uwielbiam mecze. Więc włączaj.
- Pss, Manchester i tak wygra więc nie masz na co liczyć. - parsknął chamskim śmiechem.
Na te słowa zaczęłam się śmiać.
- Nie? Chelsea wygra, jak zawsze z resztą. To mój ulubiony klub więc musi wygrać. - krzyknęłam pewnym siebie głosem.
- No to może mały zakładzik co? - zapytał z cwaną miną na twarzy.
- No okej, ja stoje za Chelsea. Ty za Manchesterem .
- Nonono, wymyśl sobie swoją nagrodę której i tak nie dostaniesz. Ale pomarzyć zawsze można - zamrugał oczami.
- Hmm.. Jeśli wygram to chcę.. żebyś przez cały jutrzejszy dzień był miły i żebyś mi usługiwał. A na koniec grzecznie mnie wypuścisz do domu. - powiedziałam uśmiechając się szyderczo.
- Haha, spoko. Jeśli ja wygram. Co jest pewne. To chcę soczystego buziaka w usta i śpisz ze mną w jednym łóżku przez 2 dni . I nie ma że nie, zakład to zakład. - powiedział poważnie.
- Emm..noo.. mam całować i spać w jednym łóżku z kolesiem którego znam zaledwie dwie godziny? - zapytałam nieco zmieszana.
- Wystarczy że ja Cię znam i wiem o Tobie praktycznie wszystko.
- Skąd? - zapytałam znowu.Malik pzewrócił oczami.
- Mam swoje źródła, a teraz już cicho. - przełączył  na mecz. Prowadziło Chelsea 1:0 . Na moich ustach zagościł mega wielki uśmiech. Zaczęłam się drzeć i skakać po kanapie.
- Ha! Wygrywam! i co? zatkało kakao? Jestem hardkorem . - wrzeszczałam szczęśliwa.
- Ogarnij maleńka. To Tylko chwilowe więc się nie ciesz. - warknął mulat ciągnąc mnie za kostkę powodując że spadłam wprost na jego kolana. Na co ten zamruczał.
- mm.. specjalnie to zrobiłaś - powiedział z cwanym uśmieszkiem na twarzy.
- Nie? To Twoja wina, Ty to zrobiłeś specjalnie, - odburknęłam.
- Tsaa..

W końcu w 31 minucie meczu Manchester strzelił gola. Teraz Malik zaczął skakać.
- I co? Ja jestem najlepszy, wygrałem! hahahaha - zaczął się śmiać.
- To jest remis dopiero, z resztą nie ciesz się takb o ci żyłka na... na.. ee .. głowie pęknie.- powiedziałam.
- Nie pyskuj, już Ci powiedziałem.- warknął.
- Bo co mi zrobisz? - zapytałam pewnym siebie głosem,
- Coś czego byś nie chciała. - syknął.
Nie wiem skąd u mnie ta pewność siebie, przecież ja się go cholernie boję.
99 minuta. Manchester strzelił kolejnego gola. Czułam się upokorzona ponieważ to była ostatnia minuta meczu. Malik spojrzał na mnie z satysfakcją w oczach, a na jego ustach pojawił się nie mały uśmiech.
- Czekam. - powiedział uśmiechnięty.
- Na swój serial? Moda na sukces skończyła się 30 minut temu. Bardzo mi przykro.
Mulat słysząc te słowa złapał mnie mocno za nadgarstki i przyparł do kanapy.
- Już Ci chyba coś mówiłem na temat pyskowania?! - syknął przybliżając się do mnie na niebezpiczeną odległość.
- Przeproś.
- Prze-przepraszam - jęknęłam bliska płaczu. Moje serce waliło jak oszalałe. Bałam się go, panicznie się go bałam.
- No .. - puścił mnie. Poczułam wielką ulgę.
- Dawaj nagrodę malutka. - zamrugał.
- Później . - jęknęłam zawstydzona.
- Hmm ..no dobra, w sumie to i lepiej. - powiedział obojętnym tonem.
Spojrzałam na zegarek. 22:50
- Dobra, co chcesz na kolację?- zapytał spoglądając na mnie.
- A co proponujesz? - zapytałam ziewając.
- frytki?
- O! okej!
Udaliśmy się do kuchni. Zayn wyciągnął mrożone frytki i wrzucił do frytkownicy.
- Już myślałam że będziesz obierał ziemniaki. - zaśmiałam się.
- Pss, od tego są baby. - prychnął.
                                                          * Zayn *

Co raz bardziej zaczyna kręcić mnie ta dziewczyna. Ma taki melodyjny śmiech i jest piękna. Pyskuje i irytuje mnie. A to mnie właśnie kręci. Nie wiem co się ze mną dzieje i co wygaduję. Pewnie zaraz i tak mi się znudzi.
                                                          *Tracy*

20 minut potem frytki były gotowe i zaczęliśmy je konsumować.
Po zjedzeniu zaczęłam sprzątać talerze.
- Jaka uczynna, haha. - prychnął - Pamiętaj że dzisiaj śpisz ze mną skarbie. - Na jego ustach zagościł chytry uśmiech.
- Nie bój się nie zapomnę. - uśmiechnęłam się wrednie i udałam się do toalety w celu umycia się i przebrania się w piżamę której nie mam.

Stałam umyta owinięta ręcznikiem i wahałam się czy wyjść i zapytać o piżamę czy co robić. W końcu zdecydowałam się na to pierwsze. Zeszłam na dół gdzie siedział on w samych dresach bez koszulki.
Zatkało mnie totalnie. Miał idealnie wyrzeźbioną klatę, a tatuaże dodawały temu jeszcze większego uroku. Był opalony, jednym słowem mówiąc boski. Chrząknęłąm. Odwrócił się a jego gałki oczne rozszerzyły się do granicy możliwości.
- c-co? - zapytał ochrypłym głosem chrząkając co chwilę.
 - w czym mam spać?
- ah, już.- mruknął po czym podszedł do szafy i wyjął z niej białą koszulkę i szare dresy. Po chwili ubrania znajdowały sie już w moich rękach. Wróciłam do toalety i przebrałam się w nie.

Z powrotem zeszłam na dół i usiadłam obok niego. Poczułam że się rumienię . W pewnym momencie mulat wyłączył tv.
- No to idziemy lulu malutka.- wyszczerzył swoje białe ząbki i oboje udaliśmy się do jego pokoju. Był bardzo duży i przestronny. Elegancki a zarazem nowoczesny. Po prostu bardzo ładny. Sami widzieliście. Położył sie po jednej stronie i poklepał miejsce obok. Położyłam się więc obok niego na bezpieczną odległość lecz bez sensu gdyż mulat jednym sprawnym ruchem ręki przyciągnął mnie do siebie pod samą klatkę piersiową i mocno przytulił. Czułam się bardzo niezręcznie ale po chwili , sama nie wiem jakim cudem, odwróciłam się w jego stronę i przytuliłam się do niego mocno na co ten zamruczał.
- A kiedy dostanę moją nagrodę?
- Jak zasłużysz. - odparłam.
- Co to za ton? Należy mi się. - syknął na żarty.
- Niby za co? - zapytałam z kpiną w głosie.
- Za to że po prostu jestem - zaśmiał sie przyciągając mnie bliżej siebie.
- Co Ty wyprawiasz? - zdziwiłam się,
- Usiłuję zdobyć swoją nagrodę? - warknął.
- I tak jej teraz nie dostaniesz. - zapewniłam .
- To nie .. jeszcze zobaczymy.
- Co zobaczymy? - zapytałam .
- Jeszcze sama będziesz błagała o to byś mogła powtórzyć ta czynność zwaną moją nagrodą.- powiedział dumnie.
- hahaha, nie sądze. - roześmiałam się. Chwilę potem ułożyłam się wygodniej i czułam że powoli odchodzę w objęcia Morfeusza.


...............................................................................
I jak ? podoba się ? Oceniać i pisac komentarze . :) To naprawde motywuje . :]

4 komentarze:

  1. Jest świetny! Chcę jeszcze następny rozdział ! Pisz szybciuutko ! :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Możliwe że dzisiaj .. ale nie jestem pewna, mało czasu. Dużo na głowie .:/

      Usuń
  3. Świetny rozdział. Czekam na kolejny i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń