Znowu się na mnie wydzierali! Nie mogłam już tego dłużej znieść.
Dlatego wyszłam, a wręcz wybiegłam z domu trzaskając przy tym drzwiami. Nikt nie chciałby mieć takich rodziców jak ja i nikomu bym ich nie życzyła. Darli się o dosłownie byle gówno. Tym razem o to jaka to ja jestem głupia. Tak twierdzili, twierdzą i twierdzić będą. Żal mi ich. A z resztą.. co mnie to obchodzi, to ich zdanie, nie moje.
Szłam sobie jakąś uliczką kiedy nagle zaczął padać deszcz. W końcu zaczęło lać jak scebra,nigdzie nie widziałam żadnego schronienia a do domu przecież nie wrócę. Podjechało jakieś czarne sportowe auto. Otworzyła się szyba gdzie ukazała się twarz jakiegoś chłopaka. Przystojnego dość. Kruczoczarne włosy, brązowe a wręcz czekoladowe oczy. Pełne malinowe usta, które proszą się same by ich skosztować. Cera ciemna. Ogólnie mega przystojny mulat. W końcu odezwał się jego głos.
- Wsiadaj. - powiedział.
- C-co? - zdziwiłam się, bo przecież pierwszy raz go na oczy widzę.
- To co słyszałaś, wsiadaj. - warknął.- Chyba nie chcesz jeszcze bardziej zmoknąć no nie? - bardziej stwierdził niż spytał ale dobra.
- No nie.- Co mi tam. Wsiądę. Może to być jakiś morderca czy coś, no ale kogo obchodzi moje życie.
Usiadłam obok niego i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
- Dokąd jedziemy? - zapytałam.
- Do mnie - wzruszył ramionami chłopak, jakby to było oczywiste.
- Al- zaczęłam lecz nie dane było mi skończyć.
- Zamknij się już. - warknął.
No nie powiem, do najmilszych to on nie należy. Automatycznie pożałowałam że wsiadłam z nim do tego cholernego auta. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Ale co się stało to się nie odstanie. Zaczynam powoli się go bać.
W końcu po 20 minutach ciszy dojechaliśmy pod jego dom. Nie widziałam dokładnie jak wygląda bo było ciemno. Za to było widać przez cień że jest ogromny.
- Wysiadaj, - rozkazał .
Jak kazał tak zrobiłam. Weszliśmy do środka. Chłopak zapalił światło. Boże jak tu pięknie ! To willa!
- Łał - szepnęłam co nie uszło uwadze chłopaka który słysząc to, prychnął śmiejąc się pod nosem.
- Czuj się jak u siebie, tak sądze. A teraz chodź , dam Ci coś na przebranie. - powiedział już nieco łagodniejszym tonem.
- Okej, - odparłam ruszając za nim w górę po schodach.
Dotarliśmy do jego sypialni była piękna.
Chłopak otworzył szafę i wyjął z niej szare dresy i czarną koszulkę. I podał mi.
- Dziękuję, - powiedziałam.- gdzie mogę się przebrać? - dodałam po chwili.
- Tam jest łazienka. - skinął głową na drzwi do owej łazienki.
Weszłam do niej. Kolejne piękne pomieszczenie. Pewnie jest nieźle bogaty. Wzięłam przy okazji na szybko prysznic i przebrałam się w ubrania bruneta.
Zaś mokre ubrania poskładałam w kostkę i położyłam na szafeczce i wyszłam. Chłopaka nie było w pokoju, postanowiłam go poszukać. Dlatego też zeszłam na dół gdzie otworzyłam pierwsze lepsze drzwi. Jak się okazało za drzwiami znajdowała się kuchnia. Przy stole siedział on i wsuwał pizzę.
- Siadaj i jedz. - skinął głową na drugi talerz z trzema kawałkami pizzy, dosyć sporymi.
- Dzięki, i nie zjem aż tyle. - usiadłam przy stole.
- Haha, okej. - zaśmiał się i wziął ode mnie jeden kawałek pizzy, po czym, zaczął go konsumować.
Po zdjedzeniu udaliśmy się do salonu w celu obejrzenia telewizji. Usiadłam obok niepewnie i zaczęłam.
- Ej,
- Hm ? - spojrzał na mnie tym swoim zimnym, bezuczuciowym wzrokiem.
- Jak właściwie masz na imię i kiedy pojadę do domu? - zapytałam już bardziej pewna siebie.
- Malik, co do drugiego pytania to hmm.. w sumie to na razie takie zdarzenie nie będzie miało miejsca. - odparł spokojnie, wlepiając wzrok w ekran telewizora.
- Jak to? - zdziwiłam się.
- Tak to, spodobałaś mi się. Więc po co miałbyś Cię wypuszczać? A i ostrzegam, nie próbj uciekać. I żadnych głupich numerów. Tylko pogorszysz swoją sytuację. - warknął.
- Ehh , okej. - Powiedziałam po chwili dodając . - Malik to trochę nietypowe imię.
- To nazwisko kretynko . - Oburzył się mulat.
- Chcę znać Twoje imię a nie nazwisko , i nie takim tonem proszę. - syknęłąm.
Postanowiłam trochę się zabawić i z nim "pograć w nerwy"
- Że co kurwa?! Zważaj na słówka piękna, - warknął nie co niby rozbawiony ową sytuacją a z drugiej strony nieźle wkurzony.
- Nie pyskuj gówniarzu. - uniosłam dumnie głowę ku górze.
- Kurwa, nie denerwuj mnie mała dziwko. Bo przysięgam że nie ręcze za siebie! - krzyknął ostrym tonem.
Trochę przesadziłam, przyznaję. Ale on też nie był niewinny.
- Dobra dobra, bo się zapowietrzysz. - odparłam ze śmiechem na co ten odpowiedział tylko groźnym spojrzeniem. Nie zwróciłam prawie że uwagi na słowo " dziwka " skierowane do mnie. Ponieważ jestem już przyzwyczajona do wyzwisk tego typu po przez moich rodziców.
Przestałam się tym przejmować, bo po co marnować łzy na takie pierdoły..
- To dowiem się w końcu jak masz na imię ? - zapytałam.
- Za te pyskowanie? hah, zapomnij. - prychnął mulat.
- Jezuu.. łaski bez, sama się jakoś dowiem. - odburknęłam.
Usłyszałam tylko kolejne prychnięcie Malika "powodzenia"
Boże w co ja się wpakowałam?
------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest pierwszy rozdział :) Mam nadzieję że wam się podoba? :) Swoje oceny piszcie w komentarzach. Żegnam ^^
Boskie!
OdpowiedzUsuńCzekam na 2 rozdział.
Wesołych Świąt! :*
Dziękuje :)
UsuńPostaram się jak najszybciej go dodać ,i ponownie dziękuje i nawzajem .<3
Supeeer <333
OdpowiedzUsuńooo mamciu nexta chcę
OdpowiedzUsuńJezu boskie, pisz nexta proszeeee :*
OdpowiedzUsuńCzekam na naxta <3 :*
OdpowiedzUsuń